O twórczości Salvadora Dali uczymy się głównie w szkołach, wspominając dzieła zmarłego już malarza. Jego awatar „ożył” jednak w muzeum Dali na Florydzie, gdzie jego wizerunek został stworzony przy użyciu technologii uczenia maszynowego i deepfake. Teraz nie tylko pozuje do fotek, ale też może odpowiadać w dosyć naturalny sposób od komentowania pogody w ciągu dnia aż do odpowiadania na proste pytania. 

Czytaj też: Powstało uczenie maszynowe wykrywające depresję u dziecka

Wszystko to w ramach projektu Dali Lives na 115 rocznicę urodzin tego surrealisty. Aby przenieść go na wirtualne poletko algorytm SI, musiał przeanalizować setki wywiadów, aby poznać unikalne ruchy twarzy artysty, a aktor z fizyczną aparycją podobną do Dali został sfilmowany w różnych scenariuszach. Zastosowano technikę podobną do osławionej technologii deepfake, która niegdyś wprowadziła „powiew świeżości” na rynek porno, bezproblemowo osadzając sztucznie skonstruowaną twarz Salvadora na ciele wynajętego aktora.

Sam głos nie pochodzi od malarza, a aktora głosowego, który nagrał 100 unikalnych klipów z cytatów z pism i wywiadów Salvadora. Ten znajduje się obecnie przy wejściu do muzeum oraz przy sklepie z pamiątkami, wydając się dosyć realistyczny, jak na zespół dużych ekranów. Oczywiście jak to w tak kontrowersyjnych momentach bywa i tym razem etyka co do takiego wskrzeszania ludzi ponownie rozgorzała.

Sam projekt Dali Lives został opracowany przy wsparciu i aprobacie Fundacji Gala-Salvador Dali. Dali jest tak doskonale dopasowany do idei cyfrowej reinkarnacji, że trudno sobie wyobrazić lepszą kombinację technologii i tematu. Surrealistyczny artysta, o którym wiadomo, że odnosi się do siebie w trzeciej osobie, kiedyś zasugerował, że chociaż ogólnie wierzy w śmierć, to w „śmierć Dalego, absolutnie nie. Wierz mi, że moja śmierć stanie się bardzo – prawie niemożliwa”.

Czytaj też: Czy znikający zmysł węchu może zapowiadać śmierć?

Źródło: New Atlas

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!