Test Samsung AirDresser. Szafa parowa jak powiew luksusu

W świecie elektroniki, szczególnie tej domowej, można znaleźć urządzenia, które mogą wydawać się zbędne. Są na tyle dziwne, że nie do końca możemy znaleźć dla nich jakieś zastosowanie. Do grona tego typu urządzeń na pewno trzeba zaliczyć szafę parową Samsung AirDresser. Sprzęt z każdej możliwej strony dziwny, ale czy faktycznie zbędny? Sprawdziliśmy to.

AirDresser to elegancki mebel. Tylko przeogromny

Prawie 90 kg wagi (89 kg), 190 cm wysokości (185 x 44,5 x 61,5 cm) – byłem przygotowany na wymiary tego potwora. Mimo wszystko po postawieniu paczki na środku pokoju zrobiło się w nim dziwnie ciasno.

Po odwinięciu hurtowych ilości folii i zabezpieczeń ukazała mi się ona. Wielka szafa, z ogromnym lustrem. Pierwszy myśl – ładne to! AirDresser to naprawdę miły dla oka mebel, który pasuje równie dobrze do eleganckiego, jak i bardzo nowoczesnego wnętrza.

Ogromny plus dla konstruktorów za zamontowanie na tylnej krawędzi niewielkich kółek, dzięki czemu wstawienie szafy na przygotowane miejsce spokojnie mogłem zrobić samodzielnie. Po odpowiednim ustawieniu AirDresser zdecydowanie przestaje straszyć swoimi wymiarami. Gorzej z jej wyjęciem przez wyniesieniem, bo żeby kółka działały, całość musi być pochylona do tyłu. Trochę było z tym gimnastyki.

Taka trochę lodówka…

AirDresser swoim wyglądem przypomina trochę lodówkę. W zasadzie bardzo podobnie do niej się otwiera. To zasługa grubej warstwy gumy na drzwiach. Dosłownie porusza się to i nawet wydaje dźwięki przy zamykaniu drzwi identyczne jak lodówka.

Na lustrzanych drzwiach znajdziemy dotykowy panel z dyskretnym diodowym wyświetlaczem. Za jego pomocą możemy uruchomić większość trybów, choć zdecydowanie dużo lepiej sprawdza się przy tym aplikacja mobilna. Z jej poziomu wybieramy tryby (maksymalnie 10), które możemy uruchomić z panelu na drzwiach.

Wnętrze szafy jest delikatnie asymetryczne. Przestrzeń w środku nie jest prostokątem, a delikatnym trapezem. Ścianki bardzo minimalnie rozszerzają się w przedniej części. Ale mówimy tutaj o dosłownie niecałym centymetrze z obu stron. To ułatwia dostęp do wnętrza. Idąc od góry mamy trzy wieszaki z uchwytami. Dodatkowo w ich miejsce można zawiesić niewielki uchwyt naaa… przyznaję, nie mam pomysłu na co. Ale wygląda to tak.

Niżej mamy sporą wolną przestrzeń, w której możemy zamontować półkę, np. do podstawienia na niej butów. Miejsca jest dużo. Spokojnie zmieścimy tutaj długi płaszcz, choć udało mi się tu wkomponować nawet pokrowiec od materaca. Wystarczy trochę pokombinować.

W dolnej części znajdują się dwa zbiorniki na wodę. Jeden jako źródło, drugi zbiera to, co się skrapla we wnętrzu szafy. Zbiorniki są szczelne i odpowiednio zabezpieczone, tak żeby można bez problemu je przenosić nawet wypełnione wodą.

Dodatkową przestrzeń ładowną znajdziemy też na drzwiach.

Warto też dodać, że wnętrze szafy jest bardzo wdzięcznym miejscem do robienia w nim zdjęć. Głównie za sprawą ciekawego koloru oraz oświetlenia w górnej części.

Obsługa AirDressera to przede wszystkim aplikacja

Najwygodniej szafę obsłużymy za pomocą aplikacji Smart Things. Jej zaletą jest przede wszystkim to, że szafę możemy obsługiwać zdalnie z dowolnego miejsca, o ile tylko mamy dostęp do Internetu. Wcześniej musimy tylko połączyć szafę z domowym routerem.

W aplikacji mamy też wygodny dostęp do szeregu trybów. W zależności od typu suszonych przedmiotów, czy materiału wykonania. W zasadzie w każdym trybie możemy dodatkowo wybrać tryb odświeżania lub aktywować pracę w trybie cichym. Pojawiają się też np. opcje pracy zwykłej oraz przyśpieszonej. Ogółem – jest tego sporo. Tutaj mamy też możliwość włączenie automatycznego czyszczenia szafy, co warto zrobić co jakiś czas oraz podgląd zużycia prądu. Do tej bolesnej kwestii jeszcze wrócimy.

Samsung AirDresser funkcja podstawowa – odświeżanie i odkażanie

Głównym zastosowaniem szafy parowej Samsunga jest odświeżanie ubrań. Oprócz samego poprawienia zapachu i kondycji odzieży, usuwane są z niej bakterie i podobne zanieczyszczenia.

Jak to działa w praktyce? Naprawdę dobrze. Powiedzmy, że mamy w szafie kurtkę, która wisi tam od roku. Chyba jak sterylnego mieszkania byśmy nie mieli, zdąży ona złapać dosyć specyficzny zapach. Po cyklu odświeżania będzie mieć w zasadzie sklepowy, świeży zapach. A co z innymi scenariuszami?

Zacznijmy od czegoś delikatniejszego. Klasyczny, bawełniany t-shirt, w którym byłem na jakimś wydarzeniu. Kilka godzin w komunikacji miejskiej, chodzenia i robienia zdjęć, przechodzenia z ciepłego w zimne. Zdecydowanie ubranie do prania. Po jednym cyklu w szafie może nie było idealnie, ale solidne 9/10. Bez problemu mógłbym na drugi dzień po takim odświeżeniu założyć koszulkę ponownie. W taki sam sposób można bardzo łatwo odświeżyć koszulę, sukienkę, czy marynarkę. W przypadku bardziej… powiedzmy pospolitych materiałów, można taki cykl spokojnie przeprowadzić nawet w 20-30 minutowym trybie szybkim przed wyjściem z domu.

W nawiązaniu do powyższego, to samo można zrobić z dowolnym ubraniem wyjętym prosto z szafy. Wrzucamy go do AirDressera na szybkie odświeżanie trwające właśnie 20-30 minut i… gotowe. Możemy zakładać i wychodzić.

Oprócz samego odświeżania, AirDresser usuwa z ubrań wszelkie zanieczyszczenia widoczne gołym okiem. W dzisiejszych czasach to zdecydowanie bardzo przydatna funkcja.

Odświeżanie ekstremalne

A co z bardziej ekstremalnymi przypadkami? Wychodzimy na imprezie, gdzie przebywamy w palącym towarzystwie. Nieprzyjemny zapach papierosów lubi przyklejać się do odzieży. Wrzuciłem do AirDressera bawełnianą bluzę, która przez kilka dni była używana przez osobę palącą przy niemal każdym papierosie w ciągu dnia. Do kilkunastu razy dziennie. Po pełnym cyklu odświeżenia zapach papierosów zniknął całkowicie.

Jeśli nie będziecie czyścić szafy, zalęgną się w niej szkodniki

Oczywiście są wyjątki. Szafa parowa nie czyni cudów i jeśli wrzucimy do niej np. koszulkę z lycry po bardzo solidnym treningu, po otwarciu drzwi nie zobaczymy kwiatków i motylków. Koszulkę będzie dało się założyć ponownie, nie będzie przyciągać okolicznych much, ale świeżość oceniłbym na 7/10.

AirDresser ma specjalne tryby do odświeżania np. pościeli. To faktycznie działa. Sprawdzałem to zarówno na pościeli, jak i wspomnianego wcześniej pokrowca na materac. Przy czym w jego przypadku konieczne były dwa tryby. W szafie było za mało miejsca, więc po odświeżaniu miejscami pokrowiec był wilgotny i trzeba było dodatkowo uruchomić tryb suszenia.

Szafa radzi sobie też bez żadnego problemu z odświeżeniem butów.

Suszenie, prasowanie, a może czyszczenie?

Co jeszcze potrafi, a czego nie potrafi AirDresser? Na pewno potrafi suszyć. Wysuszy nam pranie lub ubranie przemoczone na deszczu. Przy okazji je skutecznie odświeży.

Jeśli chodzi o prasowanie, to nie ma tutaj żadnej magii. Jeśli wrzucimy do szafy pogniecioną koszulę, to nie wyjmiemy jej idealnie uprasowanej. Ale jeśli zrobimy to ze świeżo upraną koszulą, po wysuszeniu w większości przypadków będzie nadawała się od razu do założenia.

Dostęp do wszystkich filtrów jest bardzo prosty. To ułatwia ich czyszczenie

AirDresser nie czyści ubrań z zabrudzeń zewnętrznych. Mówiąc wprost, po wrzuceniu do niego widocznego na zdjęciach płaszcza, na którym kilka razy przespało się włochate, niewyczerpalne źródło sierści, to sierść z niego nie zniknie w magiczny sposób. Ale po odświeżeniu dużo łatwiej jest je usunąć np. lepką rolką do ubrań.

Ile kosztuje używanie szafy AirDresser?

Zakup szafy to jedno, ale co z jej eksploatacją? Takie cudo zapewne zużywa sporo prądu. Kwestię wody pomijam, bo ani nie są to wysokie koszty, ani też nie trzeba jej często uzupełniać. W zasadzie raz na kilkanaście cykli.

Jeśli chodzi o prąd, to tu koszty są wyższe. W sumie wykonałem ponad 60 cykli. Zarówno takich trwających 30 minut, jak i takich 3 godzinnych. Łączne zużycie prądu to 28,4 KWh. Przy średniej cenie prądu, która w maju 2020 roku wynosiła 0,617 zł za 1 KWh, szafa zużyła prąd za 17,53 zł (w zaokrągleniu).

W normalnym codziennym użytkowaniu zapewne mało kto używałby jej tak często więc koszty eksploatacji ciężko nazwać wysokimi. Spodziewałem się przynajmniej kilkakrotnie wyższej kwoty.

Samsung AirDresser to sprzęt z gatunku – gdybym miał za co to bym kupił

Samsung AirDresser to sprzęt piekielnie drogi. Kosztuje 8 999 zł co jest ogromnym wydatkiem dla przeciętnej osoby. Powiedzmy sobie szczerze, możliwości oferowane przez szafę nie są kompletnie potrzebne przeciętnej osobie. Ale… jest to dodatkowy luksus. Coś zdecydowanie ponadprzeciętnego, co faktycznie podnosi poziom życia.

Zupełnie obiektywnie, szafa parowa spełnia swoje zadanie. Odświeża i suszy nie tylko ubrania oraz robi to naprawdę dobrze. Warto tu wspomnieć o opisywanym przykładzie bluzy palacza, która po odświeżeniu jest całkowicie wolna od zapachu dymu. To powinna być wystarczająca rekomendacja. Do tego bardzo ważnym elementem jest odkażanie ubrań, co w dobie pandemii może być bardzo przekonujące dla wielu osób.

AirDresser to zdecydowanie nie jest sprzęt, którego potrzebuję. Ale gdybym tylko mógł sobie bez wyrzeczeń pozwolić na jego zakup, to bez wahania mógłbym to zrobić. Zdecydowanie nie żałowałbym decyzji.