Seed of the Dead to zombie FPS, który zaskoczy nas wieloma elementami. Co przygotowała ekipa z TeamKRAMA?

Zastanawia mnie jakim cudem Seed of the Dead uniknęło takich kontrowersji jakie wywołał Rape Day? Być może dlatego, że tutaj gwałcicielem nie jest człowiek, a zombie? Gra nawet bez problemów zadebiutowała na Steamie. Gdy jednak zobaczymy screeny czy filmiki z gry prezentowane w sklepie Valve, to możemy pomyśleć, że kupujemy trochę inny tytuł.

Czytaj też: Oficjalna premiera Rape Day – gra o gwałceniu obchodzi wszelkie zakazy

Jednak po wczytaniu się w opis gry okaże się, że Seed of the Dead posiada mnóstwo ostrzeżeń. W grze występuje bowiem – nieodpowiedni język, krew i przemoc, seks pomiędzy ludźmi oraz potworami, wykorzystywanie seksu dla odzyskania punktów życia, bukkake, chwilowe ciąże, masturbacja. Lista… zaskakuje jak na grę na Steama. Firma naprawdę stała się bardziej otwarta na wszystkie produkcje.

W Seed of the Dead czekają na nas trzy bohaterki oraz tyle samo poziomów trudności. W walce z zombie będziemy korzystać z piętnastu różnych narzędzi (w tym nawet z miecza świetlnego). Autorzy przygotowali osiem etapów, w tym szpital, jaskinia i zrujnowane miasto. Tak jak zapowiadają twórcy… aby odzyskać życie, będziemy musieli doprowadzać również do stosunku z innymi bohaterkami. Może się również zdarzyć, że w wyniku porażki – potwory dobiorą się do naszej drużyny. Wymagania sprzętowe raczej nie sprawią nam problemów:

  • System operacyjny: Windows 7, 8, 8,1, 10
  • Procesor: czterordzeniowy procesor Intel lub AMD, 2,5 GHz lub szybszy
  • Pamięć: 8 GB pamięci RAM
  • Grafika: karta graficzna NVIDIA GeForce GTX 760 lub AMD Radeon R9 285 lub nowsza
  • DirectX: wersja 11
  • Pamięć masowa: 4 GB dostępnej przestrzeni

Seed of the Dead to zatem miks Killing Floor, Left for Dead, Resident Evil oraz Highschool of the Dead. Tytuł dostępny jest na Steam w promocyjnej cenie 37,79 złotych. Gra pojawiła się również teraz w serwisie Nutaku i kosztuje tam $10,49.

Ciekawe jest to, czy Valve kiedyś znowu nie zmieni zdania co do tego typu gier. Jeśli już teraz firma pozwala na kupowanie i pobieranie tego typu produkcji, które „jadą po bandzie”, to ewentualny zakaz mógłby zdenerwować społeczność. Firma najwidoczniej stara się być jednak ostrożna i nie dopuszcza tak przegiętych gier jak Rape Day.

Czytaj też: Devil May Cry 5 ocenzurowane w Europie i Ameryce

Źródło: thegg.net

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!