WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Testy

Test aparatu Sony A6500

Aparaty Sony z serii A6XXX to najbardziej zaawansowane bezlusterkowce firmy. Model A6500 to urządzenie, który dzięki swoim możliwościom oraz prostej obsłudze powinien przypaść do gustu całkowitym amatorom, jak również zaspokoić potrzeby profesjonalistów. Aparatu miałem okazję używać wraz z modelem A6400. Dlatego też oprócz samych wrażeń z użytkowania A6500 skupimy się dodatkowo na pokazania różnic pomiędzy tymi modelami. A te wcale nie są duże.

Specyfikacja

Test aparatu Sony A6500

Specyfikacja:

  • typ aparatu – bezlusterkowiec,
  • matryca APS-C, 24,2 Mpix Exmor APS HD CMOS, 4-krotny zoom cyfrowy,
  • obudowa o wymiarach 120 x 66,9 x 53,3 mm, uszczelniona ze stopów magnezu, masa 453 gramy (z akumulatorem i kartą pamięci),
  • kompatybilne obiektywy Sony E,
  • 5-osiowa stabilizacja matrycy,
  • procesor BIONZ X,
  • ISO 100 – 25600, w trybie rozszerzonym do 51200,
  • hybrydowy autofocus, 425 pól (z detekcją fazy) lub 169 (z detekcją kontrastu), rozpoznawanie twarzy i uśmiechu,
  • pomiar światła -2 – 20 EV,
  • szybkość 11 klatek na sekundę, 8 klatek w trybie Live View,
  • wbudowana lampa błyskowa (+/- 3 EV),
  • nagrywanie filmów w rozdzielczości 4K (30 fps), Full HD (24, 30, 60, 120 fps), HD (25 fps),
  • dotykowy ekran o przekątnej 3 cali, 921 tys. punktów, odchylany,
  • wizjer elektroniczny OLED, 0,39 cala, 2,359 mln punktów, odchylany, powiększenie x1,07,
  • porty micro HDMI, micro USB, gniazdo mikrofonowe Jack 3,5mm, łączność NFC i Wi-Fi,
  • akumulator NP-FW50 o pojemności 1080 mAh,
  • cena: 5529 zł.
Test aparatu Sony A6500

Do testów aparat dotarł wraz z obiektywem Sony FE 35mm F/1.8.

W stosunku do modelu A6500, Sony A6400 oferuje szerszy zakres ISO – 100-32000 (rozszerzony do 102400), szerszy zakres odchylania ekranu, ale nie posiada stabilizowanej matrycy. Jest też nieco większy – 120 x 66, 9x 59,7 mm oraz lżejszy – 403 gramy (z akumulatorem). Jego cena to 3799 zł.

Uszczelniona i solidnie wykonana obudowa

Test aparatu Sony A6500

Gdyby nie oznaczenie na obudowie, z daleka A6400 oraz A6500 są niemal identyczne. Jedynymi rzucającymi się w oczy różnicami jest są nieco inne tryby do wyboru za pomocą głównego pokrętła oraz dwa przyciski skrótów C1 i C2 w modelu A6500, podczas gdy w A6400 przycisk jest tylko jeden. Kolejną różnicą jest inny zakres uchylania ekranu, ale do tego za moment przejdziemy.

Test aparatu Sony A6500

Różnicę szybko zauważymy po wzięciu aparatów do ręki. A6500 ma nieco mocniej wystający grip, dzięki czemu pewniej leży w dłoni. Ten w A6400 jest płytszy, ale przy tym szerszy. Dodatkowo, pomimo zastosowania stopu magnezu w obu aparatach, A6500 sprawia wrażenie nieco bardziej metalowego.

Test aparatu Sony A6500

Jednak obie obudowy są wykonane bardzo solidnie, a konstrukcje uszczelnione. Nie straszna im wilgoć, ale nie mają żadnego zabezpieczenia przed zachlapaniem.

Test aparatu Sony A6500

Na lewym boku znajdziemy zamknięte gniazda, do wyboru micro HDMI, micro USB oraz gniazdo mikrofonu Jack 3,5mm. Na spodzie mamy gwint do zamontowania na statywie oraz gniazdo akumulatora oraz karty pamięci. Pojedyncze w obu aparatach, co może nie do końca pasować bardziej zaawansowanym użytkownikom.

Wychylany i dotykowy ekran to bardzo wygodne rozwiązanie

Test aparatu Sony A6500

Ekran w Sony A6500 jest dotykowy i wychylany. Co prawda wolę dodatkowo obracane konstrukcje, ale Sony od zawsze pozwala wyłącznie na wychylenie. Obsługa za pomocą dotyku jest nieco ograniczona i np. po Menu poruszamy się tylko za pomocą przycisków. Dotyk jest jednak bardzo pomocny np. w trakcie ustawiania punktu ostrzenia.

Wychylany wyświetlacz to bardzo wygodne rozwiązanie podczas codziennego fotografowania. Szczególnie w przypadku zdjęć mniejszych obiektów, które musimy zrobić pod różnymi kątami. To świetne rozwiązania np. przy fotografii produktowej.

Test aparatu Sony A6500
Test aparatu Sony A6500
To jest maksimum możliwości wychylenia ekranu w A6500

Ekrany w obu modelach są jednak inne pod względem wychylania. W A6400 możemy go bez problemu obrócić do przodu, co ułatwia zrobienie sobie selfie. W A6500 ekran można maksymalnie ustawić prostopadle do aparatu. Również wychylenie wyświetlacza w dół w znacznie większym zakresie oferuje A6400. Pod tym względem wypada on znacznie lepiej.

Test aparatu Sony A6500
Test aparatu Sony A6500
A6400 oferuje znacznie więcej

Zastosowane ekrany są identyczne i bardzo dobrej jakości. Obraz oferuje żywe i nasycone kolory, dzięki czemu fotografowanie jest znacznie wygodniejsze. Dotyk działa precyzyjnie i nie sprawia żadnych problemów w trakcie ustawiania ostrości.

Na ekranie możemy wyświetlić masą przeróżnych informacji, linie pomocnicze, poziomicę, jak również całkowicie wyczyścić go ze wszystkich możliwych elementów.

Elektroniczny wizjer nie każdemu pasuje, ale w A6500 nie ma się do czego przyczepić

Test aparatu Sony A6500
Dostęp do tego pokrętła jest karkołomny

Sony A6400 i A6500 korzystają z tego samego wizjera, który można było znaleźć w Sony A6300. Wysoka rozdzielczość 2,36 mln punktów, bardzo dobra jasność i odwzorowanie kolorów oraz częstotliwość odświeżania na poziomie 50 lub 100 Hz powoduje, że korzysta się z niego bardzo wygodnie. Obraz jest płynny i ostry. Jakiekolwiek problemy z brakiem płynności da się zobaczyć dopiero w bardzo trudnych warunkach oświetleniowych. Nie zabrakło też czujnika zbliżeniowego, bardzo dobrze reagującego na przykładanie aparatu do oka. Oczywiście łatwo go tez uaktywnić przypadkiem, np. zbliżając do niego dłoń.

Test aparatu Sony A6500

Choć zazwyczaj zdjęcia wykonuję w różnych karkołomnych pozycjach korzystając z wychylanego ekranu, to obecność wizjera bardzo doceniam podczas zdjęć w silnym świetle. Ekran, jak dobry by nie był, zawsze będzie odbijać światło słoneczne. Wtedy warto mieć pod ręką dostęp do wizjera.

Z wbudowanej lampy korzystamy rzadko, ale ta w Sony ma jedną użyteczną cechę

Test aparatu Sony A6500

Lampę w aparatach Sony bardzo lubię za jedną rzecz – jest ruchoma. Dzięki temu można ją przytrzymać palcem i skierować błysk w górę, co momentami potrafi pomóc w sytuacjach bez wyjścia, kiedy brakuje nam doświetlenia kadru. Nie inaczej jest w przypadku A6500 oraz A6400.

Lampa ma niewielką moc i za jej pomocą doświetlimy wyłącznie nieduże obiekty znajdujące się w niewielkiej odległości. Zakres regulacji pracy lampy jest spory. W sumie mamy do wyboru siedem różnych trybów błysku.

Precyzyjny i piekielnie szybki autofocus

Test aparatu Sony A6500

Dobre działanie autofocusu jest w mojej codziennej pracy bardzo ważne. Często podczas różnego rodzaju premier lub targów ważne jest, aby aparat skupił się na fotografowanym sprzęcie, a nie osobach znajdujących się dookoła. Dlatego też 425 punktów autofocusu w parze z dotykowym ekranem przyjąłem z zadowoleniem. A do tego często na ustawienie ostrości i zrobienie zdjęcia mamy dosłownie pojedyncze sekundy.

W większości przypadków automatyczne ustawienie ostrości działa wzorowo. A6500, jak i A6400 ostrzą dokładnie tam gdzie tego chcemy. Punktów AF jest na tyle dużo, że czasami kiedy automatyczny autofocus ustawia ostrość w niewielkim punkcie, zielony kwadracik na ekranie jest tak mały, że można go nie zauważyć. W razie czego, jeśli automatyczna ostrość nie radzi sobie z konkretnym zdjęciem, zawsze można jej pomóc za pomocą dotykowego panelu.

Test aparatu Sony A6500

Opcji działania autofocusu jest sporo. Do wyboru mamy ciągły (AF-C), automatyczny (AF-A), pojedynczy (AF-S) oraz pojedynczy z opcją ręcznej korekcji (DMF). W przypadku korzystania z ręcznego ustawiania ostrości obraz mocno powiększa się, a za pomocą pierścienia obiektywu możemy odpowiednio wyostrzyć lub rozmyć wybrany obiekt.

Oprócz tego dostępnych jest kilka opcji działania autofocusu. Do wyboru mamy zupełnie dowolny (Szeroki), centralny (Środek), Elastyczny punktowy (w trzech rozmiarach S, M i L), Rozległy elastyczny punktowy (z pomocniczymi polami sąsiadującymi), Strefowy (na podstawie 9 stref) oraz AF z podążaniem za wskazanym obiektem. Szczególnie przydatny podczas fotografowania ruchomych elementów. Nie zabrakło też śledzenie ostrości na oku fotografowanej osoby. W zasadzie każdy znajdzie tutaj coś dla siebie.

Test aparatu Sony A6500

Plus dla Sony za poprawienie sterowania punktami ostrości za pomocą D-Pada. Teraz punktem ostrości można dowolnie sterować w zasadzie przez cały czas. Kiedy jeszcze rok temu używałem kompaktu z serii RX100, przed każdym zdjęciem trzeba było wejść w Menu, wybrać typ ostrości, ustawić punkt, zrobić zdjęcie i… powtórzyć czynność jeśli chcieliśmy ostrzyć w innym punkcie.

Duży plus należy się również za szybkość autofocusu. Większość zdjęć aparatów do tego testu robiłem za pomocą leciwego już Canona M3 i bardzo jasnego obiektywu (F/1.4). Była to praca… powiedzmy, że dostojna i elegancka. Kiedy po wykonaniu zdjęć Canonem wziąłem do ręki Sony mogłem fotografować wręcz taśmowo. Różnica prędkości była kolosalna. A szybkość autofocusu docenią wszyscy, którzy często fotografują ruchome obiekty, ludzi lub… zwierzęta.

Balans bieli i ISO trzymane w ryzach

Test aparatu Sony A6500

Sony A6500 oferuje dziewięć różnych trybów balansu bieli oraz dodatkowo trzy sloty na ustawienia własne. W codziennej pracy często pojawiam się na różnego rodzaju premierach, w którym zapewnienie odpowiedniego oświetlenia sprzętu to mam wrażenie najmniej ważny element organizacji. Światło ma być efektowne. Najlepiej kolorowe (różowe!). Wtedy aparat potrafi się naprawdę napocić, żeby fotografowany obiekt pojawił się na zdjęciu w oryginalnym kolorze. Automatyczna regulacja balansu bieli w A6500 radzi sobie naprawdę dobrze. W naprawdę trudnych warunkach łatwo też można obraz skorygować ręcznie. Oprócz regulacji konkretnych kolorów możemy zmieniać temperaturę barwową w zakresie 2500 – 9900 K ze skokiem co 100 K. To przydatne np. kiedy chcemy się pozbyć żółtej poświaty zwykłej żarówki. Działa to naprawdę dobrze, a w modelu A6400 nie odbiega wcale od możliwości większego brata.

Test aparatu Sony A6500

Wspomniany wcześniej Canon przyzwyczaił mnie w ostatnich miesiącach do tego, że jeśli ISO w trybach automatycznych wykracza poza 2000, to trzeba rozpakować dodatkowe oświetlenie. W przypadku Sony A6500 naprawdę źle dzieje się dopiero powyżej ISO 6000, ale wyraźny szum pojawia się już powyżej ISO 3200. W zasadzie identycznie wygląda to w przypadku A6400.

Sony A6500 oferuje również zwiększenie ISO do aż 51200, ale to jest tylko i wyłącznie sztuka dla sztuki.

Jakość zdjęć i wygoda fotografowania

Test aparatu Sony A6500
Człowiek! Człowiek! Co masz?! Pokaż!

Daleko mi do profesjonalisty, dlatego też nie będę się silić na profesjonalne analizy oparte na wzorcowych planszach.

Powiem Wam za to, że Sony A6500 robi naprawdę dobre zdjęcia. Miarą jakości jest dla mnie w dużym stopniu to, ile zdjęć np. smartfonu muszę wykonać, aby mieć powiedzmy 20 zdjęć do jego recenzji. Bo nie sztuką jest wybrać je spośród 400 fotografii.

A6500 użyłem po raz pierwszy do zdjęć Redmi 8T. Wybrałem w sumie 30 zdjęć ze zrobionych 70. Drugi był Redmi 8 Pro i tutaj 20 zdjęć wybrałem spośród zrobionych 50. Jako, że żaden ze mnie wirtuoz, spora w tym zasługa aparatu.

Test aparatu Sony A6500

Sony A6500 oferuje wspomniany wcześniej szybki i precyzyjny autofocus i ładnie radzi sobie z balansem bieli co mocno ułatwia fotografowanie. Kolory są ładnie nasycone i naturalne. Nie mamy tutaj przesadnego przesycenia braw. Przed publikacją zdjęć tylko w niektórych przypadkach jedyne co musiałem poprawić to delikatnie podkręcić kontrast lub coś rozjaśnić. Tylko w kilku naprawdę pojedynczych przypadkach konieczna była niewielka korekta balansu bieli.

Dużą zaletą jest również szybkość działania. A6500 uruchamia się w niewiele ponad sekundę a poruszanie się po Menu jest bardzo szybkie i nie zdarzyły mi się żadne nieprzewidziane spadki wydajności. Interfejs w aparatach Sony może nie jest wybitnie intuicyjny, ale daleki jestem od nazwania go skomplikowanym. A zawsze wiele rzeczy możemy ustawić pod siebie. Tak jak przyciski skrótów, skróty na D-Padzie oraz Menu podręczne dostępne pod klawiszem FN.

Test aparatu Sony A6500

Obiektyw Sony FE 35 mm F/1.8 którego używałem w trakcie testów sprawdził się zarówno w fotografii produktowej, jak i okazyjnych zdjęciach plenerowych. Oferuje cichy i szybki autofocus, a przy maksymalnie otwartej przysłonie pozwala na uzyskanie bardzo ładnego efektu bokeh. Obiektyw świetnie sprawdzi się w sytuacjach, kiedy potrzebujemy bardzo plastycznie rozmytego tła, ale też poradzi sobie z zapewnieniem ostrości na większej części kadru.

Sony FE 35 mm F/1.8 jest przy tym dosyć kompaktowy oraz bardzo lekki. Wygląda w zasadzie na znacznie cięższą konstrukcję niż 280 gramów.

Wzorowa łączność bezprzewodowa

Test aparatu Sony A6500

Wcześniej znałem już możliwości Sony w zakresie łączności bezprzewodowej i A6500 nie zawiódł mnie pod tym względem. Możliwość szybkiego przesłania zdjęcia do smartfonu, podstawowej obróbki i zamieszczenia go w Internecie to często podstawa mojej pracy. I tutaj Sony sprawdza się genialnie.

Aplikacja mobilna jest bardzo prosta i po sparowaniu aparatu ze smartfonem kolejne połączenia możemy realizować przez NFC. Czyli dotykamy plecami telefonu do aparatu, i na ekranie urządzenia mobilnego wybieramy co chcemy pobrać z aparatu i po Wi-Fi wszystko przesyła się dosłownie w kilka sekund. Na deser pozostaje opcja zdalnego fotografowania z poziomu ekranu telefonu.

Akumulator nie jest wybitny, ale naładujemy go łatwiej niż jakikolwiek inny

Test aparatu Sony A6500

Sony deklaruje, że A6500 pozwala na wykonanie 350 zdjęć przy pomocy ekranu oraz 310 przy korzystaniu z wizjera. Bardzo dobrą informacją jest to, że Sony… troszkę kłamie. Ale nie zawsze.

Otóż fotografując w pomieszczeniach łatwo jest wykonać ok 450-500 zdjęć, co jest wynikiem znacznie lepszym i również bardzo przyzwoitym. W jednym z testów A6500 przeczytałem, że wydajność ogniwa znacznie spada w niskiej temperaturze. I faktycznie w obecnej aurze, fotografując na powietrzu aparat zaskoczył mnie znacznie szybciej obwieszczonym komunikatem o braku energii. W zimnym plenerze można wykonać ok 300 zdjęć.

Test aparatu Sony A6500

W przypadku modelu A6400 jest to ok 400 zdjęć w pomieszczeniach oraz 260 w zimnym otoczeniu.

Ogromną zaletą aparatów Sony jest ładowanie z portu USB. Dzięki temu nie musimy nosić ze sobą zestawu akumulatorów, wystarczy powerbank w kieszeni i szybciej skończy się nam miejsca na karcie pamięci niż rozładuje się aparat. I w tym wypadku nie przekona mnie o wyższości swojego sprzętu żaden wyznawca lustrzanek, który swoim kilogramowym korpusem wykona na raz ponad 1000 zdjęć.

Podsumowanie

Sony A6500 to aparat, który z pewnością można polecić osobom, które są na różnej drodze swojej fotograficznej przygody. Osoby mniej zaawansowane zostaną wsparte przez szereg dodatkowych funkcji, a zdając się na automatykę uzyskają dobrą jakość zdjęć. W większości warunków aparat odpowiednio dobierze ostrość i balans bieli.

Osoby bardziej zaawansowane dostaną szereg trybów, masą przydatnych ustawień, szerokie możliwości personalizacji oraz konfiguracji interfejsu do własnych potrzeb. A6500 to również dobry wybór dla osób szukających sprzętu do nagrywania filmów. Ogromną zaletą jest też możliwość ładowania wprost z protu USB i podłączając aparat do powerbanku mamy w zasadzie nieograniczony czas pracy.

Sony A6500 nie ma w zasadzie żadnych dyskwalifikujących wad. Przyczepić można się jedynie do niezbyt dokładnego systemu czyszczenia matrycy i niewielka moc wbudowanej lampy błyskowej.

A6500 jest aparatem znacznie droższym od A6400. Oferuje jednak bardzo przydatną stabilizacją matrycy. A jeśli robimy sporo zdjęć w trudniejszych warunkach lub w ruchu, jest to nieoceniona pomoc. Stabilizacja nie jest wybitna, ale szalenie użyteczna. Daje to również większy komfort przy wyborze obiektywów, bo nie musimy koniecznie szukać tych dodatkowo stabilizowanych. Poza tym wygoda pracy i jakość zdjęć stoją na niem tym samym poziomie. Dlatego jeśli stabilizacja matrycy nie jest nam niezbędna, albo nie dysponujemy zbyt dużym budżetem, wybór A6400 nie będzie wcale taki zły.

Galeria zdjęć

Zdjęcia wykonane z ręki, bez jakiejkolwiek obróbki.