promocja

Jeszcze we wrześniu świat obiegła informacja, że jedna z rakiet firmy Spacex uległa zniszczeniu. Nie byłoby to problemem, gdyby nie fakt, iż do wysłania lotu załogowego, np. na Marsa, potrzeba określonej ilości udanych przelotów bezzałogowych. Przedsiębiorstwo założone przez Elona Muska nie poddało się jednak i zwiększyło tempo prac nad projektem. Tym sposobem już wkrótce rakiety będą wystrzeliwane z największą częstotliwością w siedmioletniej historii firmy.

Wykorzystując bazę Kennedy Space Center umiejscowioną na Florydzie, SpaceX zamierza wystrzeliwać stamtąd dwie rakiety w miesiącu. Do tej pory pracownicy skupiali się m.in. na usprawnieniu dostarczania zapasów dla astronautów przebywających na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej oraz umieszczaniu satelitów na orbicie.

Z kolei w planach na przyszłość z pewnością należy uwzględnić wykorzystanie załogowej rakiety Dragon. Testowy lot bez załogi ma się odbyć pod koniec bieżącego roku. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, w maju 2018 roku powinno dojść do podobnego przelotu, tyle że tym razem z ludźmi na pokładzie. Ostatecznym etapem testów miałoby być dostarczenie astronautów na Międzynarodową Stację Kosmiczną w kapsule od SpaceX do końca 2018.

Według wyliczeń, SpaceX ma zaplanowanych ponad 70 misji, których wartość oscyluje wokół kwoty 10 miliardów dolarów. Firma nie może więc pozwolić sobie na wpadkę pokroju tej z września minionego roku.

[Źródło i grafika: digitaltrends.com]