Firma SpaceX Elona Muska zyskała sławę dzięki przybliżaniu ludzkości kosmicznego ogromu, ale jednym z jej nieco mniej „wielkich”, ale z pewnością przydatnych planów jest też wypełnienie nieba satelitami transmitującymi szybki internet do każdego miejsca na Ziemi w ramach projektu Starlink. W ubiegłym roku firma wypuściła na orbitę parę satelitów testowych, a teraz po raz pierwszy na orbitę wyruszy aż 60 ich ostatecznych wersji.

Czytaj też: Lądownik Blue Moon od najbogatszego człowieka na świecie ma pomóc w podbijaniu księżyca

Satelity tworzą sieć Starlink, która w finalnym kształcie będzie działała, dzięki 7000 satelitom. Te w przeciwieństwie do tradycyjnych satelitów komunikacyjnych, które krążą po orbitach geostacjonarnych w ekstremalnej odległości od Ziemi, będą znajdować się na niskiej orbicie okołoziemskiej. Daje im to kilka korzyści w porównaniu z tradycyjnymi satelitami komunikacyjnymi. Z jednej strony mogą być znacznie mniejsze i tańsze, a z drugiej oferowana przez nie prędkości połączenia może być znacznie szybsza przy bardzo niskim opóźnieniu.


Dużą wadą jest oczywiście to, że SpaceX będzie musiał wystrzelić ponad nasze głowy aż 7000 satelitów. Elon Musk stwierdził na Twitterze, że projekt Starlink będzie jednak potrzebował tylko około 420 satelitów do ”niewielkiego zasięgu”, który zapewne ma objąć tylko Stany Zjednoczone. Ta podstawowa sieć mogłaby zostać uruchomiona w przyszłym roku, ale wprowadzenie Internetu Starlink na resztę świata prawdopodobnie potrwa kilka lat.

Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, pierwsze 60 satelitów Starlink zostanie wystrzelonych w kosmos jeszcze dziś (15.05).

Czytaj też: Najmniejsze piksele na świecie mają serce ze złota

Źródło: Popular Mechanics

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!