„Śpiące Królewny” – badania, które latami leżą odłogiem

Dlaczego zdarza się tak, że opisywane w prasie, w naukowych portalach i periodykach „przełomowe odkrycia” popadają w zapomnienie właściwie już w momencie swojej publikacji, podczas gdy inne wciąż są analizowane, ulepszane, wykorzystywane we współczesnej rzeczywistości? Mało tego, dlaczego niektóre badania latami zbierają kurz, aby znienacka „eksplodować”, wstrząsając światem, mimo że wiedza o nich – teoretycznie – była dostępna już od dawna?

Ta ostatnia grupa w środowisku naukowym zwie się „sleeping beauties”, czyli „śpiące królewny”.  I właśnie ich dotyczy analiza Bloomington School of Informatics and Computing’s Center przy Indiana University, która właśnie ujrzała światło dzienne w magazynie Proceedings of the National Academy of Sciences. Jak twierdzą autorzy referatu:

Badanie jest dowodem na to, że odkrycie może naprawdę wyprzedzać swój czas. Temat „przedwczesny” może nie wzbudzić zainteresowania odbiorców, nawet jeśli jego twórcy mają już uznaną pozycję w świecie naukowym.

Jednym z koronnych przykładów na takie zjawisko jest ważne badanie Alberta Einsteina, Borisa Podolskiego i Nathana Rosena zatytułowane „Paradoks EPR„, dotyczące teorii kwantowego splątania, zakładającej że cząsteczki które oddziaływały na siebie w przeszłości pozostają powiązane ze sobą niezależnie od odległości która ich dzieli. Mimo swojej publikacji w roku 1935 teoria stała się popularna dopiero w roku 1994. I nie jest to szokujący przedział czasowy. „Rekordzistka” w tej dziedzinie – praca wybitnego statystyka, Karla Pearsona – przespała ponad sto lat (od 1901 do 2002 roku). Oto jak procentowo rozkładają się takie „wykopy” w różnych dziedzinach:

likesleeping

Według badaczy, głównym powodem „grzebania” obiecujących odkryć naukowych jest fakt, że po prostu nadmiernie odstają od poziomu wiedzy w danym okresie. Przykładem może być jedno z najwyżej ocenionych przez autorów zestawienia, „odgrzanych” odkryć z roku 1958, które opisuje metody przygotowywania tlenku grafitu. Tego samego, który wiele, wiele lat później stał się jednym ze składników służących do stworzenia grafenu. Nadal jednak nie wiadomo do końca jakie – poza zwykłym szczęściem – czynniki działają jako „wyzwalacze” takiego zapomnianego pomysłu.

[źródło: phys.org]