WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Technowinki

System wykrywania min kosztował 700 milionów dolarów. I nie działa

Marynarka wojenna Stanów Zjednoczonych wydała około siedmiuset milionów dolarów na tzw. RMS. W praktyce system okazał się na tyle nieskuteczny, że chwilowo zrezygnowano z jego wykorzystania.

Lubimy, ja to Polacy, narzekać na nieudane inwestycje naszego wojska. Co więc mają powiedzieć Amerykanie, którzy wydali tak ogromną kwotę na nietrafiony pomysł? Wszystko zaczęło się 16 lat temu, kiedy to rozpoczęto prace nad RMS (Remote Minehunting System). W projekt były zaangażowane zastępy specjalistów, a armia nie szczędziła pieniędzy.

We wrześniu 2014 roku rozpoczęły się testy. Na papierze wszystko wyglądało bardzo obiecująco. Drony znajdujące się na pokładach lotniskowców miały razie potrzeby startować i penetrować morskie obszary. Statki, wyposażone w sonary, przeszukiwałyby potencjalne zaminowane wody, a w razie wykrycia niebezpieczeństwa drony miał przekazywać takie informacje do jednostek niszczących miny. Oczywiście w praktyce skuteczność poszczególnych jednostek wypada znacznie gorzej.

Lockheed Martin, koncern zbrojeniowy odpowiedzialny za realizację pomysłu, nadal będzie współpracował w tej sprawie z marynarką. Przedstawiciel firmy nie chcąc podać dokładnych szczegółów i przyczyn fiaska projektu twierdzi jedynie, że RMS to najbardziej zaawansowany system wykrywania min jaki do tej pory stworzono. Kolejne próby zostaną przeprowadzone w przyszłym roku. Ma to być ostatnia szansa.

[Źródło i grafika: digitaltrends.com]