WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Testy

Test gamingowego fotela Genesis Trit 500 RGB

Każdy, kto spędza długie godziny przy komputerze wie, jak ważny jest odpowiedni fotel. Na rynku nie brakuje propozycji w różnych przedziałach cenowych. Fotele gamingowe przystosowane są do takiego trybu pracy, ale wśród nich też zdarzają się modele lepsze i gorsze. A jak jest z oferowanym przez Genesis modelem Trit 500 RGB?

Czytaj też: SilentiumPC Grandis 3 EVO ARGB zapowiada się przepięknie

Przy biurku spędzam większość dnia. Pracuję, gram, oglądam seriale, dlatego odpowiedni fotel był dla mnie priorytetem. O ile biurko może być zwykłym blatem na czterech nogach, tak w przypadku fotela nie jest talk łatwo. Owszem, można siedzieć na zwykłym krześle, ale nasz kręgosłup z pewnością nam za to nie podziękuje. Nawet jeśli teraz nie odczuwamy żadnych dolegliwości to nie znaczy, że później się nie pojawią. Na rynku znajdziemy wiele foteli i podczas szukania odpowiedniego dla siebie może nas rozboleć głowa. Ceny są różne i zasobność naszego portfela w tym wypadku jest bardzo istotna. Musimy liczyć się z tym, że za kilkadziesiąt złotych nie dostaniemy produktu wysokiej jakości.  Ja dostałam do testów fotel gamingowy Genesis Trit 500 RGB i sprawdziłam, czy nadaje się on do spędzania w nim kilku, a nawet i kilkunastu godzin dziennie.

Wykonanie i strona wizualna fotela Genesis Trit 500 RGB

Karton zawierający fotel jest dość ciężki, całość waży 18kg. Nie jest to lekka konstrukcja, więc uważajcie. W środku znajdujemy wszystkie potrzebne części wraz z czytelna instrukcją, dzięki czemu złożenie produktu jest łatwe i bezproblemowe nawet jeśli nie macie w tym zbyt wielkiej wprawy. Genesis Trit 500 RGB ma dwie poduszki dedykowane pod lędźwie i kark co skutecznie zapobiega wszelkim bólom, które towarzyszą zbyt długiemu siedzeniu przy komputerze.

Sama konstrukcja jest naprawdę solidna. Przód fotela, zarówno siedzisko jak i oparcie pokryte jest materiałem, dzięki któremu nawet w upalne dni plecy nie będą nam się pocić i z pewnością nie przykleimy się do fotela, jak to czasem bywa z tymi skórzanymi. Dodatkowo taki rodzaj materiału zapewnia większą trwałość produktu. Możemy być pewni, że nie zniszczy się tak szybko. Oparcie posiada również dwa otwory wentylacyjne, które służą mogą służyć również do zamontowania na nich poduszki pod kręgosłup szyjny, w zależności od waszego wzrostu. Tył fotela pokryty jest ekoskórą, dzięki czemu całość prezentuje się naprawdę elegancko i bardzo porządnie. Fotel posiada również dwa regulowane podłokietniki, które można ustawić w zależności od wzrostu.

Wysokość siedzenia można regulować w zakresie od 44 do 52 cm. Samo siedzisko ma głębokość 49,5 cm, a oparcie 82 cm. Producent zapewnia, że zamontowany w fotelu podnośnik gazowy gwarantuje nośność do 120kg. Dodatkowo oparcie Genesis Trit 500 RGB  można odchylić do 180°, a producent zafundował nam nawet funkcję bujania, którą jednak przy tak dużym odchyleniu trzeba wyłączyć.

Fotel jest w kolorze czarnym, a jedynymi elementami w innym kolorze są białe napisy „Genesis” i logo producenta. Dzięki temu całość prezentuje się bardzo elegancko, a po włączeniu podświetlenia nie dostajemy cyrkowego krzesła kłującego w oczy pstrokacizną. Producent postawił na estetyczny minimalizm i to się chwali, bo największe wrażenie robi i tak podświetlenie RGB. Na stronie producenta możemy przeczytać, że mamy do wyboru aż trzysta wielobarwnych trybów. Za pomocą dołączonego pilota możemy zmieniać kolory, ustawiać jasność i prędkość zmieniania się barw. Jest też tryb Auto, który pokaże nam na co stać zamontowane w fotelu LEDy.

Podświetlenie zasilane jest przez powerbank, który montujemy w dedykowanej dla niego kieszonce pod siedziskiem. Dzięki temu żadne kable nam nigdzie nie wystają i nie plączą się pod nogami. Musze przyznać, że podświetlenie zrobiło na mnie ogromne wrażenie i z miejsca zakochałam się w fotelu Genesis Trit 500 RGB. Choć strona wizualna jest ważna, to jednak wygoda i komfort przesądzają nad funkcjonalnością danego sprzętu.

Czy Genesis Trit 500 RGB ma jakieś minusy?

Nie byłabym sobą, gdybym nie wytknęła paru rzeczy, choć w ogólnym rozrachunku są one naprawdę mało istotne. Dla wyższych osób fotel może okazać się z byt niski. Mierząc 170cm uważam, że podłokietniki mogłyby być ciut wyżej, a mam je już ustawione na maksymalnej wysokości. Do tego samo ich wykończenie nie jest do końca idealne. Pojawia się kilka nierówności w miejscu łączenia, których może nie widać, ale przy dotykaniu da się wyczuć.

Do tego podświetlenie LED, które działa na powerbanka choć jest opcją świetną, ma zasadniczy minus. Niestety nawet po wyłączeniu go pilotem „zjada” energię, więc jeśli zostawicie podłączonego powerbanka i nie będziecie włączać podświetlenia to i tak może on się rozładować. Nie jakoś szybko, ale jednak. Jeszcze jednym minusem dla mnie jest fakt, że pokrycie fotela bardzo zbiera wszelkie pyłki i włosy. W potocznym języku „obiera się”. Rodzaj tkaniny jest do tego wprost idealny, więc jeśli macie w domu zwierzęta, to bez setki rolek do ubrań się nie obędzie. Na szczęście zarówno pokrowiec na fotel jak i te na poduszkach są zdejmowane i można je prać.

Podsumowując

W przypadku gamingowego fotela Genesis wygoda idzie w parze ze świetnym wykonaniem. Użytkuję ten model od dwóch tygodni i muszę przyznać, że do tej pory nie siedziało mi się na niczym aż tak wygodnie. No dobra, na niczym w czym musiałabym spędzić kilka godzin. Ergonomiczne poduszki, podłokietniki i dostosowany kąt nachylenia oparcia sprawiają, że z czystym sercem mogę polecić ten fotel właściwie każdemu, kto dużo czasu siedzi przy komputerze. Niezależnie czy tylko pracujecie czy gracie, w każdym wypadku komfort i zdrowa pozycja jest równie ważna, a Genesis Trit 500 RGB to właśnie oferuje. Na stronie producenta fotel kosztuje 1049 zł. Wiem, to niemało, ale moim zdaniem to najlepsza opcja w tym progu cenowym. Ma kilka drobnych mankamentów, jednak w ogólnym rozrachunku uważam, że jest wart swojej ceny i mogę z czystym sumieniem go polecić.

Chcesz być na bieżąco z WhatNext? Śledź nas w Google News