Po ostatnich problemach natury geopolitycznej firma Huawei stara się optymistycznie patrzeć w przyszłość. Przy okazji tych zawirowań oberwało się trochę submarce Honor, bo premiera najnowszych modeli zbiegła się w czasie z wybuchem całej afery. Mimo tych problemów wszystko wskazuje na to, że cała nowa seria Honor 20 trafi jednak do sprzedaży w Europie, a także na nasze półki sklepowe. W związku z tym czas przyjrzeć się dokładnie, co firma ma nam do zaoferowania.

Honor 20 – wizualne wrażenia

Marka Honor od zawsze kojarzy się z bardziej przystępną cenowo alternatywą dla droższych modeli całej linii Huawei. Widać, że firma wypracowała swój indywidualny styl, niejednokrotnie sięgając po sprawdzone rozwiązania. Najbardziej charakterystycznym elementem całej konstrukcji jest przedni aparat umieszczony w otworze w wyświetlaczu, w jego lewym górnym rogu. Zanim ktoś krzyknie – „to już było”, warto pamiętać, że Honor, jako pierwszy zaprezentował gotowe rozwiązanie w modelu View 20, zanim konkurencja zdecydowała się na podobny ruch. Podobnie jak wycięcie „notch”, takie rozwiązanie ma tyle samo przeciwników, co zwolenników nieustannego wyścigu na minimalizację ramek i dążenia do większego wyeksponowania wyświetlacza.

W przypadku najnowszego modelu Honor 20 stosunek powierzchni ekranu do całej obudowy wynosi prawie 85%, więc trudno mówić o całkowitym braku ramek. Jednak dzięki zgrabnemu wyprofilowaniu obudowy ramka okalająca ekran mniej rzuca się w oczy. Poza aluminiową ramą, w konstrukcji Honora 20 dominuje tworzywo sztuczne, które w zastraszającym tempie zbiera zabrudzenia i odciski palców. Z drugiej strony dzięki takim materiałom urządzenie jest stosunkowo lekkie i nie przekracza 174 g.

Honor 20 – czytnik linii papilarny jak w Xperiach

Najprawdopodobniej po to, aby nie psuć jednolitej symetrii obudowy, producent zdecydował się umieścić czytnik linii papilarnych na prawym boku i zintegrować go z przyciskiem zasilania. Zabrakło za to miejsca na standardowy port mini jack, choć udało się wcisnąć diodę powiadomień i to pomimo naprawdę wąskiej górnej ramki. W całej konstrukcji jedyny element wystający poza obrys obudowy to owalna i dość duża wysepka, na której umiejscowiono aparaty fotograficzne, (choć nie wszystkie) oraz diodę doświetlającą. Całość zamyka się w 7,87 mm grubości.

Co ciekawe na samej górze znajdziemy charakterystyczne miejsce ulokowania portu podczerwieni, którego w żaden sposób nie można uruchomić (brak odpowiedniej aplikacji do obsługi), jest to o tyle dziwne, że specyfikacja potwierdza posiadanie tego portu, ale z niewiadomych przyczyn wersja testowa została pozbawiona tej funkcji.

Co nie dziwi w średniej półce cenowej, producent nie zapewnił żadnego stopnia ochrony IP przed wnikaniem pyłów i wody. Na plus liczy się to, że w komplecie sprzedażnym znalazło się podstawowe, wykonane z giętkiego materiału etui oraz fabrycznie naklejona folia ochronna na ekran, które do pewnego stopnia chronią urządzenie.

Honor 20 i jego „dziurawy” wyświetlacz

W dość kompaktowej obudowie Honora 20 producentowi udało się całkiem zgrabnie umieścić spory, bo 6,26-calowy ekran. Wyświetlacz uzyskał proporcje 19,5:9 oraz rozdzielczość 1080 x 2340 pikseli, co stanowi pewien optymalny schemat. Niestety z powodu sporów patentowych, związanych z zastosowaniem otworu w ekranie, producent musiał skorzystać z ekranu LCD IPS. Cechuje się on dość dobrym odwzorowaniem kolorów i wysokim współczynnikiem kontrastu, co dodatkowo możemy przystosować do własnych potrzeb dzięki ustawieniom barw.

Kąty widzenia także nie odbiegają od normy, podobnie jak maksymalny i minimalny poziom podświetlenia, które zapewnia komfortową konsumpcję treści bez względu na panujące warunki zewnętrzne. Nie zapomniano także o ochronie wzroku i odpowiedniemu dostosowaniu filtra światła niebieskiego. Muszę przyznać, że wyświetlacz jest naprawdę ładny, mimo zastosowania klasycznej matrycy IPS zamiast bardziej wyrazistego AMOLED-a.

Honor 20 – magiczny system i topowa specyfikacja

Wysoką funkcjonalność Honora 20 zapewnia Android 9.0 (Pie) wraz z nakładką Magic 2.1. Pomimo fantazyjnej nazwy trudno nie zauważyć bliźniaczych podobieństw do nakładki Huawei – EMUI 9.1. Zmiany są wręcz kosmetyczne. Układ menu, a także ustawienia systemowe są identyczne. W końcu za obydwie nakładki odpowiada ta sam firma, więc ciężko oczekiwać spektakularnych różnic.

Producent preinstalował sporo dodatkowych aplikacji, mających za zadanie rozszerzyć podstawowe funkcje systemu. Dlatego zwolennicy czystego Androida raczej nie mają tu czego szukać, choć ciężko uznać to za wadę w momencie, gdy producent stawia na sprawdzone rozwiązania mające na celu zadowolić każdą grupę odbiorców. Pomimo mnóstwa opcji i sporej listy podstawowych aplikacji trudno odmówić nakładce świetnej optymalizacji przekładającej się na płynne przejścia i miłe dla oka animacje.

Honor 20 – najwyższa wydajność

Częściowo za taki stan rzeczy odpowiadają topowe podzespoły, Honor z powodzeniem wykorzystał najnowszy ośmiordzeniowy chipset HiSilicon Kirin 980 wykonany w technologii 7 nm. Dokładnie ten sami, który znajdziemy we flagowych modelach Huawei. Dodatkowo do współpracy zaprzęgnięto szybką pamięć operacyjną (LPDDR4X) w wielkości 6 GB. Całość uzupełnia wspomaganie GPU Turbo 3.0 mające uprzyjemnić mobilną rozrywkę. Stąd ciężko oczekiwać mniej spektakularnych wyników w testach syntetycznych:

• AnTuTu: 309972 pkt.
• Geekbench 4 Pro:
 Single-Core: 3271 pkt.
 Multi-Core: 9686 pkt.
 Compute: 13096 pkt.

Cała reszta też daje radę

Rzadko się zdarza, że przy czytniku linii papilarnych producent przesadził z czułością na dotyk. W przypadku Honora 20 wystarczy delikatne muśnięcie palca, aby reakcja była natychmiastowa. O ile w sytuacjach tego wymagających tak właśnie być powinno, to wielokrotnie zdarzyło mi się odblokować urządzenie, zanim wyjąłem je z kieszeni. Jeśli dodamy do tego rozpoznawanie twarzy, to moment odblokowania urządzenia będziemy oglądać tylko na filmach rejestrowanych w zwolnionym tempie. Miło, że Honor dba przesadnie o komfort obsługi.

Pod względem przechowywania multimediów powodów do zmartwień nie ma, choć mogłoby być trochę lepiej. Wbudowana pamięć urządzenia w szybkim standardzie UFS 2.1 ma pojemność 128 GB (do użytku zostaje około 110 GB), niestety zabrakło możliwości jej rozbudowy. Jedyne dostępne złącze obejmuję tylko i wyłącznie obsługę dwóch kart nanoSIM.

Honor 20 – dobre audio, choć bez JACK 3.5 mm

Pewnym rozczarowaniem może być także brak klasycznego portu słuchawkowego (3,5 mm), w zamian za to w komplecie sprzedażnym znajdziemy odpowiednią przejściówkę (USB typ C na mini jack), bo niestety dedykowanych słuchawek także zabrakło. Co do jakości dźwięku narzekać nie można, dodatkowo producent chwali się zastosowaniem technologii „Virtual 9.1 Surround sound”.

Nie ma co się rozpisywać nad możliwościami komunikacyjnymi urządzenia. Producent umieścił wszystkie najważniejsze rozwiązania w swoim najnowszym modelu (Wi-Fi 802.11 a/b/g/n/ac – 5 GHz oraz Bluetooth w wersji 5.0 czy NFC). Znajdziemy też port USB typu C (2.0) z obsługą peryferii zewnętrznych OTG i przyzwoity odbiornik GPS a także wspomniany wyżej Dual SIM z obsługą LTE na obu slotach.

Aparat Honor 20

W stosunku do możliwości fotograficznych urządzenia, mam mieszane uczucia. Z jednej strony otrzymujemy naprawdę pokaźną specyfikację, w skład której wchodzą aż cztery aparaty. Podstawowy 48 Mpix ze światłem f/1,8 (odpowiednik 28 mm; 1/2″; 0.8µm; PDAF) – jest to obecnie nagminnie wykorzystywany sensor Sony IMX586 Exmor RS o sporych możliwościach fotograficznych, dzięki dużej rozdzielczości oferujący 2x bezstratne przybliżenie. Do tego dochodzi aparat szerokokątny 16 Mpix (f/2,2; 13 mm; 1/3.1″) oraz dwa kolejne: 2 Mpix z obiektywem dedykowanym do zdjęć makro od 4 cm (f/2.4; 27 mm) i 2 Mpix (f/2,4) – jest to sensor odpowiadający tylko i wyłącznie za pomiary głębi.

Tak dochodzimy do drugiej strony przysłowiowego medalu i zagłębiając się w szczegóły, odkryjemy, że obiektyw 2 Mpix do zdjęć makro nie ma autofocusu, więc uzyskanie ostrego zdjęcie z odległości 4 cm przy ogólnym polu ostrości będzie graniczyło z cudem. Ostatni sensor służący do pomiarów głębi też na upartego można podać w wątpliwość, bo nie ma on żadnego realnego przełożenia na ogólną, jakość oferowanych zdjęć. Teoretyczne dwa ostatnie obiektywy możemy pominąć, zaliczając je do chwytów marketingowych producenta. Mimo wszystko pozostałe aparaty utrzymają odpowiedni poziom, przynajmniej w dobrych warunkach oświetleniowych. Zdjęcia mogą poszczycić się ładnym odwzorowaniem kolorów i dużą szczegółowością, trudno też przecenić szerokie pole kadru i dwukrotne przybliżenie. Przy obecnej jasnej aurze ze zdjęć będziemy naprawdę zadowoleni. Niestety przy sztucznym świetle, jak i po zmroku w oczy rzucają się wyraźne szumy i artefakty, co przekłada się na nagminne posiłkowanie się obszernym zastawem opcji dodatkowych, na co nie każdy znajdzie czas i chęci.

Nagrania wideo możemy uznać za satysfakcjonujące, jeśli komuś nie przeszkadza elektroniczna stabilizacja obraz zamiast optycznej i „tylko” 30 kl./s przy maksymalnej rozdzielczości 4K (2160p).

Przedni aparat umieszczony w charakterystycznym wycięciu ekranu to matryca 32 Mpix z optyką o jasności f/2,0, charakteryzująca się wysokim algorytmem upiększającym i przyjemnymi efektami specjalnymi. Mimo wszystko nie zalicza się on do czołówki aparatów selfie i nie wyróżnia się znacząco na tle możliwości fotograficznych konkurencji.

Honor 20 – Bateria bez zaskoczeń

Zastosowane ogniwo litowo-polimerowe o pojemności 3750 mAh przy ogólnych możliwościach urządzenia nie wyróżnia się niczym nadzwyczajnym, standardowo możemy liczyć na jeden pełny dzień pracy. Przy nagminnym wykorzystaniu praktycznie wszystkich funkcji Honora 20 wskaźnik procentowy baterii wskazał 2% po niespełna 29 godzinach ciągłej pracy. Pewną rekompensatą będzie wsparcie dla szybkiego ładowania (22,5 W), co przekłada się na 50% w zaledwie 24 minuty (oczywiście przy wykorzystaniu ładowarki z kompletu). Żałuję tylko, że producent nie zdecydował się na dołożenie ładowania bezprzewodowego.

Podsumowanie

Ciężko mi jednoznacznie ocenić ten konkretny model producenta. Z jednej strony Honor 20 to naprawdę bardzo wydajne i świetnie zoptymalizowane urządzenie aspirujące swoimi osiągami do wyższej półki. Mamy też otwór w wyświetlaczu wraz z kompaktową obudową, co powinno przypaść do gustu tej części nabywców, która ceni dopracowane wzornictwo. Z drugiej strony mamy przeciętny aparat o ewidentnie okrojonych funkcjach. W sumie jednak, sugerowana cena ustalona na poziomie 1999 zł, wydaje się adekwatna do oferowanych możliwości.

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!