Przyznam, że przed zbliżającym się debiutem nowego modelu z serii P miałem mieszane odczucia. Mówiąc dosadniej, byłem wręcz przekonany, że po premierze modelu Mate 20 Pro producent niczym nowym nas nie zaskoczy, w końcu nikt nie wymyśli koła na nowo. Dopiero kiedy w moje ręce trafił P30 Pro, uświadomiłem sobie, jak bardzo się myliłem. Pomimo pewnych kompromisów i wtórności części funkcji, poprawiono całkiem sporo, dzięki czemu otrzymujemy urządzenie niepokojąco zbliżające się do ideału.

Jakość wykonania i ekran

Urządzenie nabrało bardziej opływowych kształtów, zyskując zgrabnie zaoblone rogi i symetrycznie wyprofilowane ranty. Zrezygnowano z mocnych zagięć wyświetlacza, jak miało to miejsce w modelu Mate 20 Pro, pozostawiając niewielkie zaokrąglenia, na bokach, które nie załamują obrazu, a potęgują efekt jeszcze większej powierzchni roboczej. Nie zrezygnowano całkowicie z „notcha”, ale zminimalizowano jego rozmiar do przysłowiowej kropli wody, dzięki czemu 6.47-calowy ekran wydaje się w 100% wypełniać przód urządzenia. Co ciekawe standardowy głośnik do rozmów zastąpiono jego magnetycznym odpowiednikiem wplecionym bezpośrednio w ekran tak, aby w żaden sposób nie psuć idealnie płaskich powierzchni. W wyniku tych zabiegów całość nabrały masy (192 g), choć w żaden sposób nie umniejsza to pozytywnych wrażeń z jego użytkowania.

Pod względem wykorzystanych materiałów nadal otrzymujemy wysoki standard w połączeniu szkła i aluminium. Producent zadbał także o odpowiednią ochronę przed czynnikami zewnętrznymi, przód i tył chroni szkło Corning Gorilla Glass 6, natomiast cała konstrukcja jest pyło- i wodoszczelna, zapewniając normę na poziomie IP68. Jedyny element wystający ponad obrys obudowy to wysepka, na której znajdziemy obiektywy aparatów fotograficznych, ale dzięki załączonemu do kompletu sprzedażnego etui ochronnemu szanse na jego uszkodzenie spadają do zera.

Huawei w obliczu pewnych problemów z ekranami w modelu Mate 20 Pro, zmienił całkowicie swoich dostawców, co poskutkowało zastosowaniem idealnych paneli ze sprawdzonych źródeł. Dzięki czemu uzyskujemy naprawdę świetny wyświetlacz OLED o proporcjach 19,5:9 i rozdzielczości Full HD+ (2349 x 1080 pikseli). Odwzorowanie kolorów, jak i kontrast stoją na naprawdę wysokim poziomie, podobnie jak jasność maksymalna czy praktycznie perfekcyjne kąty widzenia.

Dodatkowo obraz możemy dostosować do własnych preferencji za pomocą rozbudowanych ustawień obejmujących temperaturę poszczególnych kolorów, jak i natężenia całej gamy barw. Ochrona wzroku także nie została pominięta, otrzymujemy więc filtr światła niebieskiego. Brak diody powiadomień rekompensuje funkcjonalny „always on display”, dość dobrze komponujący się z ekranem OLED. Muszę przyznać, że przy bezpośrednim porównaniu z Mate 20 Pro, pomimo mniejszej rozdzielczości, ekran w P30 Pro zrobił na mnie duże lepsze wrażenia swoją nieskazitelną bielą i wyrazistością kolorów.

Funkcjonalność i zaplecze sprzętowe

Urządzenie pracuje pod kontrola systemu Android 9 (Pie) wraz z nową wersją nakładki EMUI w wersji 9.1, która oferuj spore możliwości personalizacji i już na starcie zapewnia dostęp do wielu użytecznych programów. Lista udogodnień jest dość długa, choć nie zauważyłem drastycznych zmian w samym interfejsie użytkownika. Nadal możemy zrezygnować ze standardowych przycisków funkcyjnych androida na rzecz intuicyjnych gestów. W zasadzie każdy, kto choć raz miał styczność ze smartfonami Huawei, powinien poczuć się jak ryba w wodzie.

Poprawiono za to system zabezpieczeń, co poskutkowało znacznym odświeżeniem czytnika linii papilarnych zintegrowanego z ekranem. W obecnej wersji działa on o wiele lepiej i nieporównywalnie szybciej od swojego poprzednika umieszczonego w modelu Mate 20 Pro. System rozpoznawania twarzy nie uległ wielkim zmianom i działa równie szybko, co w połączeniu z funkcjonalnym czytnikiem daje świetne rezultaty. Skracając czas potrzebny na odblokowanie urządzenia do niezbędnego minimum.

Pod względem zastosowanych podzespołów nie odczujemy żadnych poważniejszych zmian. Huawei dalej z powodzeniem stosuje swój autorski układ, czyli ośmiordzeniowy procesor HiSilicon Kirin 980 wykonany w najbardziej wydajnej technologii 7 nm. Przekłada się to na wysoką wydajność i energooszczędność. Niewielkie roszady nastąpiły w dostępnych wariantach różniących się wielkością pamięci RAM i miejsca na dane, obecnie w sprzedaży mamy 6 / 128 GB lub 8 / 256 GB. Do testów otrzymaliśmy pojemniejszą wersję, ale nawet przy mniejszym wariancie możemy być spokojni o świetne osiągi w każdych warunkach pracy czy rozrywce multimedialnej. Perfekcyjna optymalizacja całości potrafi zaspokoić nawet wygórowane gusta maniaków wysokich wnyków testów syntetycznych:

  • AnTuTu: 317091 pkt.
  • Geekbench 4 Pro:
  • Single-Core: 3332 pkt.
  • Multi-Core: 10027 pkt.
  • Compute: 14703 pkt.

Muzyka i komunikacja

Zmiany w konstrukcji urządzenia spowodowały rezygnację z rozwiązań znanych z poprzedniego modelu Mate 20 Pro w przypadku głośników stereo. Głośnik magnetyczny znajdujący się w ekranie służy do prowadzenia rozmów, niestety nie współpracuje w układzie stereo z pojedynczym głośnikiem umieszczonym na spodzie urządzenia. Mimo wszystko nie umniejsza to możliwości muzycznych P30 Pro. Smartfon wspiera technologię Dolby Atmos, choć trzeba przyznać, że poprzednikowi wychodziło to znacznie lepiej. Jedyny mankament stanowi brak standardowego złącza 3,5 mm, ale producent zdążył już nas do tego przyzwyczaić we wcześniejszych modelach. Zapewnił za to odpowiednią przejściówkę do podłączenia własnych słuchawek, którą znajdziemy w komplecie sprzedażnym. Znajdziemy tam także dedykowany zestaw słuchawkowy wyposażony w złącze USB C oferujący przyzwoitą jakość.

Miły dodatek stanowi dioda podczerwieni, która w połączeniu z funkcjonalnym oprogramowaniem może z powodzeniem zastąpić klasycznego pilota do większości sprzętów domowych. Huawei nadal forsuje swój nowy standard kart pamięci NM o wielkości karty nano SIM, najprawdopodobniej ze względu na oszczędność miejsca. Jednak przy tak wysokich wartościach wbudowanej pamięci na dane (256 lub 128 GB), raczej niewielka część użytkowników zdecyduje się na jej rozbudowę, rezygnując przy tym z dobrodziejstwa Dual SIM (zastosowane złącze jest hybrydowe).

Nowy model Huawei nadal zapewnia przyzwoitą łączność ze światem, wykorzystując to tego celu Wi-Fi 802.11 a/b/g/n/ac czy Bluetooth 5.0 ze wsparciem kodeka aptX HD a także NFC (płatności zbliżeniowe). Wzrosła także czułość odbiornika GPS, co można spożytkować dla jeszcze dokładniejszej nawigacji czy uprawiania wszelkich sportów.

Aparat

Największe zmiany zaszły w zastosowanych aparatach fotograficznych, P30 Pro może się obecnie poszczycić trzema obiektywami o różnych ogniskowych. Główna matryca ma rozdzielczość 40 Mpix, a optyka jasność f/1,6 i ogniskową 27 mm. Kolejny aparat to teleobiektyw 8 Mpix (f/3,4) o ogniskowej 125 mm (przybliżenie 5x optyczne), a ostatni 20 Mpix (f/2,2) oferuje ultraszeroki kąt (oddalenie 0,6x) i dla odmiany ogniskową 16 mm. Jakby tego było mało, całość wspiera sensor TOF (time of flight) do precyzyjnego wykrywania głębi i odległości obiektów. Dodatkowo dwa pierwsze obiektywy zostały wyposażone w elektroniczną i co istotne optyczną stabilizacje obrazu.

Z najważniejszych funkcji warto wymienić prawie 5-krotny zoom optyczny ze wsparciem dla 10-krotnego hybrydowe przybliżenia bazującego częściowo na obróbce cyfrowej, ale bez widocznej straty na jakości. Warto pamiętać, że z racji ograniczonego miejsca i specyficznej budowy soczewek nie ma wartości pośrednich, więc odległości między 1-krotnym a 5-krotnym przybliżeniem uzupełnia tylko i wyłącznie zoom cyfrowy. Mimo wszystko efekty są bardzo przyjemne, a całość świetnie dopełnia szeroki kąt. Warto pamiętać, że maksymalne przybliżenie, jakie możemy osiągnąć za pomocą zooma cyfrowego, kończy się na 50-krotnym przybliżeniu. Wiadomo, że jakość takich zdjęć pozostawia wiele do życzenia, ale z powodzeniem zastąpi lornetkę.

Znacząco wzrosła także światłoczułość matrycy, co w połączeniu z nowatorskimi rozwiązaniami producenta daje spektakularne efekty w całkowitych ciemnościach i to bez wykorzystania diod doświetlających. Rozbudowano także tryb profesjonalny dla fotoamatorów w tym możliwość rejestracji obrazu w surowym formacie RAW. Widać duży progres w stosunku do Mate 20 Pro, podobnie jak i poprzedniego modelu P20 Pro. Huawei sporo pozmieniał w oprogramowaniu aparatu, podkręcając jeszcze mocniej obróbkę obrazu, w efekcie czego zrobić słabe zdjęcie za pomocą P30 Pro jest obecnie dość trudno. Powinno to stanowić odpowiednią rekomendację dla możliwości fotograficznych tego urządzenia.

W podobnym pozytywnym tonie można ocenić możliwości nagrywania filmów, które cechują się dobrą szczegółowością i odwzorowaniem kolorów, choć nadal brakuje 60 kl./s przy wyborze maksymalnej rozdzielczości 4K. Producent wynagradza ten brak poprzez dodanie sporej liczy odpowiednich filtrów, w tym koloryzacji wybranych fragmentów kadru czy też rozmywania tła.

Nie jestem przesadnym fanatykiem selfie, więc 32-megapikselowy aparat przedni o jasności f/2,0 traktowałem jak zło konieczne. Jednak dzięki sztucznej inteligencji AI i podbiciu HDR zdjęcia potrafią pozytywnie zaskakiwać i rekompensują tym samym brak automatycznej ostrości.

Bateria

Tu nie będzie żadnych sensacji, bateria w P30 Pro oferuje tę samą pojemność co ogniowo w Mate 20 Pro (4200 mAh). Czyli w teorii czasy pracy powinny być zbliżone, ale nie koniecznie. Widać niewielką przewagę na korzyść najnowszego modelu, czas pracy wahał się pomiędzy 35 a 51 godzin ciągłej pracy w zależności od użytkowania, ale bez zbędnych ograniczeń w funkcjonalności (dostępne profile energooszczędne mogą wydłużyć ten wynik, choć kosztem niepełnej funkcjonalności). Całość świetnie uzupełnia superszybkie ładowanie (40W), gdzie 70% baterii osiągniemy w niespełna 30 minut (wykorzystując ładowarkę z kompletu). Podobnie jak w modelu Mate 20 Pro mamy pełne wsparcie dla ładowania bezprzewodowego oraz ładowanie zwrotne umożliwiające dzieleniem się energią z innymi urządzeniami wspierającymi standard QI.

Podsumowanie

Huawei P30 Pro to na pewno świetne narzędzie dla wszystkich amatorów fotografii, a także zapalonych technologicznych geeków szukających perfekcji w tak rozległym świecie smartfonów. Mógłbym przyczepić się do braku standardowego złącza słuchawkowego i stosunkowo zaporowej ceny startowej urządzenia (3799 zł za wersję 6GB/128 GB i 4298 zł za wersję 8GB/256 GB – stan na 10.04.2019), ale przy obecnie panujących trendach będą to raczej marginalne wady. Jeśli właśnie teraz stanąłbym przed wyborem smartfonu dla siebie, dysponując trochę obszerniejszym portfelem, bez zastanowienia wybrałbym P30 Pro.

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej