Obecne upały zwiastują nam nadchodzące lato. W tym okresie ciężko jest poruszać się po mieście w autobusach – mnóstwo ludzi, gorąco i generalnie jest niewygodnie. Idealną alternatywą na ten okres roku są pojazdy elektryczne, w tym hulajnogi. Udało mi się otrzymać do testów e-hulajnogę Kugoo S1. Charakteryzuje się ona dosyć niską ceną i niezłą specyfikacją. Czy sprawdzi się w jeździe po Wrocławiu?

Hulajnogę otrzymałem w dużym kartonie. Wraz z nią w środku znajduje się instrukcja i zasilacz. Ta pierwsza jest w języku polskim więc obsługa Kugoo S1 nie powinna sprawiać problemów. Gwarancja wynosi 12 miesięcy, ale do niej jeszcze wrócę.

Wygląd i specyfikacja Kugoo S1

Kugoo S1 wygląda dobrze, ale bez szaleństw. Jest ona cała czarna i wyróżnia ją tak naprawdę kolorowy ekran. Wyświetlacz całkiem niezły i dobrze czytelny w słońcu. Pod nim znajduje się 5 przycisków – dzwonek, set, włączenie, światło i prędkość.

Dzwonek brzmi jak powiadomienie z telefonu. Kompletnie nie zwraca uwagi i po paru użyciach i braku reakcji ze strony przechodniów zaniechałem jego używania – zwykłe przepraszam lepiej działa. Set pozwala na przełączenie się pomiędzy aktualnie przejechanymi kilometrami a wartością łączną. Środkowy przycisk włącza Kugoo S1, a przycisk do świateł włącza światła. Ostatni pozwala na zmienianie trybu jazdy. Do wyboru są trzy opcje: 15 km, 25 km i 30 km. W szczególności ta ostatnia prędkość robi robotę, ale o tym trochę później.

Hulajnoga ma składane rączki, a sama składa się dosyć nietypowo – wymaga sporo siły i wprawy. Przy pierwszym rozłożeniu była ona tak niewyrobiona, że nie byłem w stanie jej złożyć ani rozłożyć. Wymagało to tyle siły, że słabsze osoby nie dadzą rady. Dopiero po kilkunastu złożeniach i rozłożeniach mechanizm wyrobił się i całość działa w miarę przystępnie.

Z tyłu znajduje się hamulec „nożny”. Wiąże się z nim ciekawa historia, bowiem producent nie zaleca jego stosowania ze względu na zużywanie tylnej opony. Jeśli na skutek jego używania opona pęknie to nie obowiązuje gwarancja – dosyć niemiła sprawa. Ale do kwestii jego przydatności jeszcze wrócę.

Teraz trochę parametrów technicznych. Kugoo S1 waży 11 kg, więc wcale nie tak dużo. Maksymalny zasięg to 30 km, maksymalna prędkość jest taka sama. Zastosowane przez producenta akumulatorki to popularne 18650, a ich łączna pojemność to 6 Ah. Koła mają 8,5 cala i powinny dawać radę w przypadku różnych nierówności. Silnik ma moc 350 W i zapewnia możliwość wjechania na wzniesienia do 15°. Maksymalna masa osoby, która korzysta z hulajnogi to 120 kg. Kugoo S1 ma 24 diody LED oświetlające drogę w nocy. Z tyłu znajduje się dodatkowa lampka informująca o hamowaniu. Hulajnoga ma ochronę IP54, która zapewnia możliwość jazdy w małym deszczu. Czas pełnego ładowania wynosi do 5 godzin – przez noc czy podczas pracy spokojnie więc naładujecie hulajnogę.

Wrażenia z użytkowania Kugoo S1

Na Kugo S1 przejechałem ponad 100 km jeżdżąc głównie po Wrocławiu. Jak dobrze wiecie, jazda po mieście wiąże się z ciągłym hamowaniem, zwalnianiem i przyspieszaniem stąd wrażenia z jazdy po mniej uczęszczanych drogach mogą być inne.

Hulajnoga spokojnie radzie sobie z krawężnikami i nierównościami. Nie ma problemów z wjechaniem na nie czy zeskoczeniem. Raz zagapiłem się i zjechałem po długich schodach na chodniku i spokojnie dało radę. Kugoo S1 jest jednak dosyć niestabilną konstrukcją. Wpływ na to mają odczepiane rączki, które zwyczajnie się trzęsą przy nawet małych nierównościach. Nie ma więc mowy o kierowaniu jedną ręką przy jeździe 30 km/h na kostce czy nierównej powierzchni. Z rozkładania rączek praktycznie nie korzystałem więc szkoda, że producent nie zrezygnował z tej opcji na korzyść większej stabilności. O stabilności konstrukcji świadczy też fakt, że raz zgubiłem hak do składania (odkręcił się) i musiałem go szukać – możecie tylko sobie wyobrazić jak hulajnoga przenosi drgania.

Sama jazda mimo to była dosyć przyjemna. Nie miałem większych problemów w jeździe po mieście ani z obsługą (oprócz pierwszych złożeń) hulajnogi. Kugoo S1 radzi sobie z wjazdem pod mniejsze wzniesienia, chociaż jak macie wyjazdy z tuneli dla rowerów (te kręte ścieżki pod górę) to hulajnoga nie dawała sobie z nimi rady. Za to nie było problemów z jazdą przy małym deszczu – wystarczy pamiętać o zabezpieczeniu miejsca do ładowania i można śmiało śmigać.

Kugoo S1 ma dosyć słaby hamulec na manetce. Droga hamowania jest spora i nie ma opcji wyhamowania, jeśli ktoś Wam wyskoczy nagle przed koła. W takich momentach trzeba skorzystać z hamulca awaryjnego, który znajduje się z tyłu. Korzystałem z niego dosyć często i zawsze w nagłych sytuacjach – sami wiecie, jak piesi potrafią reagować i nagle wyskakiwać. Hulajnoga wtedy dosyć mocno się ślizgała, ale dało radę w miarę szybko wyhamować. Niestety, cierpi na tym tylna opona, która szybko się ściera. Szkoda, że Kugoo postawił wariant o lepszej jakości.

Na Kugoo S1 przejeżdżałem na jednym ładowaniu około 20 km (ważę ok. 66 kg). Maksymalna prędkość, jaką uzyskałem to rzeczywiście 30 km/h przy pełnym wietrze. Nie mam pojęcia skąd producent wziął zasięg 30 km – chyba że chodziło mu o dziecko. Warto tutaj dodać, że wraz z zużyciem akumulatorów w pewnym momencie prędkość spada do 25 km/h, a potem sukcesywnie nawet do 10 km/h. Jednakże przy mojej masie te ok. 20 km jesteście w stanie przejechać.

Hulajnoga rusza domyślnie z pozycji stojącej. Jednakże w instrukcji pisze jak można to zmienić – wszelkie narzekania na to są bezsensowne skoro opcję można dopasować do wymagań. Zresztą wczytując się w nią można znaleźć jak zmienić kilka innych opcji w tym czas do automatycznego wyłączenia się. Fajną rzeczą w Kugoo S1 jest tempomat. Po przytrzymaniu manetki gazu przez pewien czas hulajnoga sama jedzie z wybraną prędkością – przydaje się to do jazdy po długich, prostych odcinkach drogi. Muszę też jeszcze wspomnieć, że Kugoo S1 oferuje różne wysokości kierownicy, dzięki czemu osoby wysokie i niskie mogą wygodnie na niej jechać.

Na koniec zostawiłem jazdę po nocy. Zastosowane podświetlenie LED jest wystarczające, aby bezpiecznie jechać po mieście. Bardzo dobrze oświetla ono drogę i zasięg jest na tyle duży, że spokojnie zareagujemy na wszelkie niebezpieczeństwa. Ekran także jest w pełni widoczny w dzień i w nocy.

Podsumowanie

Kugoo S1 kosztuje 1250 zł w sklepie GeekBuying, ale z kodem K8BT823W obniżycie cenę do 1199,99 zł. W tej cenie można rozważyć tę propozycję, choć uważam, że powinna kosztować ona poniżej 1100 zł – wtedy cena w stosunku do możliwości byłaby idealna. Kupując w tym sklepie macie zapewniony polski serwis więc nie macie się czego obawiać.

Na Kugoo S1 jeździ się całkiem przyjemnie. Hulajnoga daje radę w jeździe po mieście i po różnych powierzchniach. Składane rączki sprawiają jednak, że całość jest dosyć niestabilna i lepiej nie próbujcie jazdy sterując jedną ręką. Maksymalna prędkość, jaką udało mi się uzyskać, to 30 km/h a zasięg 20 km. Są to całkiem przyzwoite wyniki pozwalające na szybki dojazd nawet do oddalonej pracy.

Wadą hulajnogi są pierwsze, wyjątkowo ciężkie złożenia oraz słaby hamulec na manetce. Także tylna opona dosyć szybko się wyrabia w szczególności, jeśli korzystacie z hamulca awaryjnego. Jednakże sama jazda jest bardzo przyjemna i hulajnoga zdecydowanie spełnia swoje zadanie. Cena 1250 zł jest trochę zbyt wysoka – moim zdanie lepiej rozważyć dopłacenie do Xiaomi Mijia M365. Jednakże jeśli cena spadnie do 1100 zł to hulajnoga będzie w pełni warta polecenia. Konkurencja w tej cenie oferuje znacznie mniejsze zasięgi czy prędkość i to tym Kuggo S1 wygrywa z innymi konstrukcjami.

 

 

 

Zdjęcia zostały wykonane za pomocą smartfonu Oppo Reno.

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!