WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Testy

Test kontrolera Astro C40

Jeśli DualShock 4 albo pad od Xboxa nie jest dla Was wystarczający i wymagacie od kontrolera „czegoś więcej”, to Wasz wzrok powinien skierować się w stronę kontrolera C40 od Astro. 

Pudełko i dołączone wyposażenie

Astro C40 kosztuje swoje, dlatego nic dziwnego, że już przy pudełku mamy wrażenie obcowania czymś z górnej półki. Solidny, ciekawie otwierany „z boku” karton skrywa nie tylko dwie instrukcje i kartę gwarancyjną, ale też twarde etui na zamek błyskawiczny pokryte gęstą materiałową siatką. Wieńczy je logo Astro, którego nie powinniście się wstydzić.

Po rozpięciu zamka naszym oczom ukazuje się kontroler C40 w pełnej okazałości.

Domyślnie (na górnej pokrywie) znajdują się na nim dwa wklęsłe, niskie analogi z wypustkami, tradycyjny zestaw X, O, ⬛ i ▽, D-Pad oraz trzy przyciski funkcyjne (menu, podgląd ekwipunku, przycisk PS4, który na PC wywołuje ekran z Xboxa – poniżej). 

To jednak nie koniec wyposażenia, bo jego część stanowi również 200-centymetrowy przewód microUSB w gumowej osłonce oraz skryty w etui zestaw.

W jego skład wchodzi specjalny kluczyk do ściągnięcia przedniego panelu, dwie wypukłe gałki niskie oraz dwie wysokie (jedna wklęsła druga wypukła). Całość dopełnia odbiornik radiowy USB 2.4 GHz, który nie wymusza na nas modułu Bluetooth w komputerze. 

Materiały, design i wykonanie

C40 mierzy sobie 168 x 108 x 53 milimetry, więc należy do kontrolerów, które są dosyć długie i szersze, niż to tradycyjnie bywa. Co tu dużo mówić, to po prostu pad dla tych, którzy mają solidne dłonie i nie boją się większej wagi. Trzeba bowiem zaznaczyć, że Astro C40 waży całe 310 gramów, a więc o 100 gramów więcej, niż DualShock 4, ale o 38 gramów mniej, niż np. podobny cenowo Xbox Elite. 

Jak możecie się spodziewać, wykonanie i materiały w C40 pochodzą ze zdecydowanie wysokiej półki. Całość to oczywiście tworzywo sztuczne, ale to należące do rodzaju matowych i tak przyjemnych w dotyku, że niczego więcej nam zdecydowanie nie trzeba pod kątem komfortu. Zwłaszcza że dodatkowo dbają o niego gumowe nakładki z wyżłobieniami, które lądują wewnątrz naszych dłoni.

Pod kątem wyposażenia C40 jest z kolei standardowy, ale wspomniane dwie gałki, zestaw X, O, ⬛ i ▽, D-Pad, touchpad kompatybilny z PS4 czy przyciski funkcyjne, to tylko wierzchołek góry lodowej. Jasne, mamy też często spotykane wyjście jack 3,5 mm na słuchawki, czy przyciski L2, L1, R1 i R2, ale na tylnej krawędzi i na spodzie jest jeszcze coś więcej.

Nie mówię przy tym o przełączniku pomiędzy dwoma profilami, wyjściu microUSB do ładowania i grania w trybie przewodowym, czy przełączniku pomiędzy tym właśnie trybem i bezprzewodowym. W nim z kolei możemy pograć do 12 godzin na jednym ładowaniu (DualShock 4 oferuje do 8h) za sprawą wbudowanej baterii litowo-jonowej. Wróćmy jednak do samych niuansów C40, bo te skryto na samym spodzie kontrolera.

To tam znalazły się dwa suwaczki, które odpowiadają za sposób pracy L2 i R2 – wybieramy sobie, czy chcemy „długą”, czy „skróconą” o połowę pracę. Dodatkowo tam, gdzie lądują nasze palce serdeczne, Astro umieściło dodatkowe przyciski, których funkcje możemy podmieniać w czasie rzeczywistym. Wystarczy, że przytrzymamy na moment niewielki guzik pomiędzy nimi i naciśniemy inny przycisk, którego funkcje jeden z dodatkowych miałby przybrać. 

Modularność, bo to w C40 trzeba cenić

Zdecydowanie najciekawszą w propozycji Astro cechą jest możliwość pozbawienia kontrolera połowy cielska. Po prostu wykręcamy cztery śrubeczki głównego panelu dołączonym kluczem (spokojnie, nie zadrapiecie ich) i dostajemy się do wnętrza, w którym możemy zamienić miejscami parę gałek oraz D-Pada. Podczas tej operacji zalecam nieco ostrożności i rzucenie okiem na instrukcję, ale przede wszystkim zalecam pozbawienie kontrolera zasilania.

To jednak nie koniec modularności, bo dodatkowo producent umożliwia nam wymianę samych gałek. Po prostu „wyciągamy” je siłą, ale z wyczuciem i wymieniamy na inne, zgrywając gniazdo. 

Oprogramowanie Astro C40 TR

Jeśli z C40 będziecie korzystać tylko w połączeniu z PlayStation 4, to obejdziecie się smakiem w kwestii oprogramowania dostępnego na Windowsa i Maca (te trzy platformy są kompatybilne z tym modelem). Dostępna do pobrania aplikacja jest z kolei naprawdę ciekawa, spójrzcie sami, a jeśli macie z nią problem, to pamiętajcie – uaktywni się dopiero przy podpięciu kontrolera przewodowo.

Tak więc, na początku wita nas ekran z wyborem dwóch profili, pomiędzy którymi można przełączać się za sprawą wspomnianego przełącznika na tyle.

Wchodząc w jeden z nich, trafiamy do ekranu z mapowaniem poszczególnych przycisków, ale zabawa dopiero się rozpoczyna, bo w drugim i trzeci menu możemy dobrać sobie czułość obu gałek oraz wyzwalaczy, czyli L2 i R2. 

Czwarte menu odpowiada za kwestie dźwiękowe i te związane z wbudowanym mikrofonem. Tutaj świetnym wręcz dodatkiem jest prosty equalizer.

Piąta, ostatnia zakładka odpowiada z kolei za natężenie efektu wibracji z rozdzieleniem na prawą i lewą stronę oraz jasność LED na touchpadzie. 

Podsumowanie

Kontroler Astro C40 nie należy do tanich zabawek i tak naprawdę pokusiłbym się o stwierdzenie, że jest kierowany do naprawdę wymagających graczy, którzy uwielbiają pady, ale te tradycyjne, które znamy (DualShock 4, czy pad od Xboxa) przestają im wystarczać. C40 zdecydowanie wniesie do ich gamingowej przygody powiew świeżości, oferując solidną konstrukcję i świetne wykonanie w połączeniu z wysoką funkcjonalnością oraz przydatną modularnością. Cena jednak boli – to luksus ze świetnym wyposażeniem za 850 zł.