WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Testy

To nie mysz – to plac zabaw, czyli test ROG Chakram

Przyznam się, że ROG Chakram to pierwsza mysz, przy której musiałem przeczytać instrukcję obsługi. Czy to nie wystarczy, żeby Was zainteresować?

Przedstawienie produktu

Zwykle do każdego testu podchodzę według schematu, który wypracowałem sobie z myślą o przedstawieniu możliwie największej ilości najważniejszych kwestii w najkrótszej formie. ROG Chakram zasługuje jednak na coś więcej i nawet pomimo tego, że nie kupiłbym tej myszki za żadne skarby… a przynajmniej za taką cenę!

Zaczynając od początku – pudełko i dołączone wyposażenie. Co tu dużo mówić, już sam karton przywołuje na myśl świetną przygodę, jaką z ROG Chakram spędzimy.

Wewnątrz – standardowo, ale nie pod każdym kątem. Dobrze zabezpieczona mysz dzieli miejsce z obszerną instrukcją, trójkątnym pudełeczkiem, miękkim, ale obitym pianką etui na zamek błyskawiczny, solidnym, nylonowym przewodem USB-C o długości 180 cm, naklejką ROG w 3D, zaślepką podświetlenia oraz rozszerzeniem zasięgu odbiornika radiowego w postaci niewielkiego dodatku na USB. Sam odbiornik skrywa się wewnątrz myszki – tuż pod zdejmowalnym grzbietem.

We wspomnianym pudełeczku czeka na nas narzędzie do ściągania przełączników, para przełączników Omron, dłuższa gałka oraz zaślepka.

Co tu dużo mówić – klasa. Klasa, która w takiej cenie jest mile widziana i to nawet jak na bezprzewodową mysz optyczną (na Bluetooth i odbiornik radiowy USB 2,4 GHz) z opcją przewodowego trybu o wadze 121,6 gramów i wymiarach 132,7 x 76,7 x 42,8 mm.

ROG Chakram to naprawdę taki plac zabaw

Tytuł nie wziął się znikąd. Model Chakram, jaki zapodał nam ostatnio gamingowy oddział ASUSa, czyli Republic of Gamers, jest bowiem pełny rozwiązań, których próżno szukać w innych modelach. To właśnie jest najlepsze (moim zdaniem) w tej propozycji.

Po pierwsze, pod kciukiem ASUS postanowił dorzucić świetnie działający przełącznik z myślą o imitacji gałki z tradycyjnych kontrolerów (jest to jednak 4-poziomowy wariant, czyli prawo-lewo, góra-dół). Do wyboru mamy gałkę dłuższą, krótszą i zaślepkę, jeśli ten dodatek nie jest dla nas przydatny.

Kolejny atut/bajer? Możliwość pozbawienia myszki grzbietu i obu skrzydełek na głównych przyciskach:

Po tej operacji mamy dostęp do dwóch przełączników i podświetlenia na tyle, które może albo przebijać się przez logo producenta, albo być skutecznie tłumione. Największą frajdę daje oczywiście prosta wymiana przełączników – do wyboru są albo „delikatne”, albo wręcz przeciwnie, bo znacznie „cięższe” w działaniu. Osobiście sprawdziło się u mnie połączenie łagodnego na LPP i cięższego na PPM.

Idąc dalej, warto poświęcić chwilę na spód ROG Chakram, który przyjął cztery topowe ślizgacze, miejsce na „wiodący sensor optyczny” i trój-stopniowy przełącznik pomiędzy pracą na Bluetooth, a radiową łącznością (poprzez odbiornik USB).

Trzecia pozycja (środkowa) wyłącza mysz, która bez tego i tak z czasem przejdzie w tryb czuwania. Dwa przyciski obok służą kolejno do inicjacji parowania oraz zmiany poziomu DPI.

Jednak ROG Chakram to nie tylko zachwyt… czasem

Jeśli mam być szczery, pod kątem doboru materiałów ten model wcale mnie nie zachwycił. Te są oczywiście solidne, a samo wykonanie z łatwością możemy określić mianem „wykonania premium”, ale matowe tworzywo sztuczne w ROG Chakram wydaje mi się niezbyt przyjemne.

Pod kątem bryły jest już znacznie lepiej, bo w grę wchodzi tutaj asymetryczna mysz dla praworęcznych z przedłużeniem pod kciukiem i licznymi „ergonomicznymi” wyżłobieniami. Czy to na grzbiecie, skrzydełkach głównych przycisków, czy panelach bocznych z gęsto usłaną fakturą zwyczajnych skośnych paseczków.

Największy minus? Zdecydowanie waga, która po kilku godzinach zabawy z ROG Chakram dawała mi się we znaki. Jej rozkład jest jednak zadziwiająco dobry, w czym ASUSowi pomogła zapewne zastosowana bateria wspierająca szybkie ładowanie, które po 15 minutach podpięcia zapewnia nam 12 godzin grania.

W praktyce trudno było zmierzyć, jak długo ROG Chakram wytrzymał podczas testu, ale mogę Was zapewnić, że ładowanie raz na dwa tygodnie powinno Wam wystarczyć, jeśli nawet gracie po kilkanaście godzin dziennie. W moim przypadku wytrzymała nieustannie aktywna przez dwa tygodnie przy codziennym korzystaniu przez około 6-8 godzin.

Warto zaznaczyć, że bateria może być również ładowana bezprzewodowo za sprawą technologii Qi – do tego należy jednak wyposażyć się w dodatkową ładowarkę.

Włączonym podświetleniem również nie musicie się martwić, bo to wcale nie jest aż tak energożerne. Chociaż nie można mu odmówić dobrego odwzorowania barw i jasności, to nie jest zbyt efektywny:

Tak z kolei prezentuje się rozbudowane oprogramowanie do ROG Chakram:

A jak to z precyzją?

Na sam koniec pozwoliłem sobie zostawić to, co w myszkach najważniejsze – dokładność bliżej nieokreślonego sensora, którego ASUS reklamuje, jako „wiodącego w branży”. Jeśli miałbym oceniać go po prostu, po zachowaniu w praktyce, musiałbym przyznać ASUSowi racje – to naprawdę świetny sensor, który posiada jednak zauważalne dla „czujnikowych purystów” braki.

Niestety potwierdzają to testy syntetyczne w trybie bezprzewodowym, które wykazują wahania poziomu częstotliwości odświeżania, wskazują na smoothing i przede wszystkim ukazują różnice w odczytach.

To, co najważniejsze, a więc interpolacja i szumy wysokiej częstotliwości zaczynają być z kolei odczuwalne od poziomu 5000/6000 DPI. Świetnie prezentuje się parametr LOD, wynoszący poniżej 1 mm (to praktycznie rekordowa wartość w historii testów na naszym portalu).

ROG Chakram – kupić bym nie kupił, ale bawiłem się świetnie

W tej kwestii jestem szczery, naprawdę za nic nie wydałbym 700 złotych na tę propozycję ASUSa, ale mam ku temu dobry powód – żadna z oferowanych przez nią funkcji nie przydałaby mi się na co dzień. Muszę jednak przyznać, że świetnie było się nią pobawić i zagłębić w to, co przyszykował nam producent.

Finalnie jednak ROG Chakram jest solidną, przepełnioną nowinkami myszką, która jest jednocześnie niszowa z takim natłokiem dodatków. Zdecydowanie nie polecam jej tym, którzy pragną po prostu prostej, lekkiej myszki, ale sugeruje zainteresowanie się nią tym, którzy od myszek wymagają naprawdę wiele albo po prostu poszukują czegoś nowego.