WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Testy

Test myszki Redragon Samsara 2

Jeszcze przed startem testu zaznaczam, że mysz Redragon Samsara 2 do zwyczajnych i szczerze mówiąc, najlepszych w tym segmencie cenowym modeli nie należy, ale że ma w sobie ciekawe rozwiązania, o które trudno w tanich konstrukcjach, to postanowiłem przyjrzeć się jej bliżej. Zainteresowani? W takim razie zapraszam na test. 

Czytaj też: Test myszy Lioncast LM50 skrojonej dla e-sportowców

Pudełko i dołączone wyposażenie

Opakowanie myszki Samsara 2 nie wyróżnia się niczym szczególnym. Ot tradycyjny karton w czarno-czerwonym (szybszym) designie i wykończona w gamingowym stylu. W środku całkiem bogato, bo pomimo samej myszy znajdziemy tam też instrukcję obsługi, płytę mini CD z oprogramowaniem, zestaw wymiennych ślizgaczy i niewielkie pudełeczko z ośmioma ciężarkami po 2,5 gramów każdy.

Najważniejsze cechy

  • Sensor laserowy Avago 9800
  • Czułość na 5 poziomach od 100 do 14100 DPI (przeskoki co 100 jednostek)
  • Waga: 140 gramów
  • Waga z ciężarkami: 160 gramów
  • Wymiary: 81 x 42 x 123 mm
  • Materiał: tworzywo sztuczne z wyczuwalną fakturą
  • Przełączniki główne: Huano o wytrzymałości 20 milionów kliknięć
  • Liczba przycisków: 12 + rolka
  • Interfejs: USB z pozłacanymi stykami za pośrednictwem 180-centymetrowego przewodu w materiałowym oplocie
  • Odświeżanie USB: 125, 250, 500 i 1000 Hz
  • Podświetlenie: … liczne
  • Dedykowane oprogramowanie
  • Gwarancja: 18 miesięcy

Design, materiały i wykonanie

Od razu trzeba przyznać, że Samsara 2 aż bije w oczy swoją gamingowością. Dla jednych będzie to zaleta, a dla drugich wada, więc oceńcie, proszę sami:

Całość wykonano ze śliskiego tworzywa sztucznego w kolorze czerwonym oraz znacznie bardziej charakterystycznego czarnego, które albo posiada tak specyficzną fakturę, albo zostało pokryte gumą. Nie ma to jednak większego znaczenia, bo finalnie jest dosyć ciekawe. Dłoń nie „poci” się na niej sama z siebie, a po przyzwyczajeniu się można nawet się w tym materiale zakochać.

Ba, z pewnością zakochają się w Samsara 2 ci, którzy uwielbiają kolorki, bo te spozierają na nas nie tylko z mlecznego połączenia pomiędzy grzbietem, a panelami bocznymi, ale również z loga na grzbiecie, rolki, oraz czterem sekcjom z rowkami na przodzie i tyle. Charakteru nadają całości obłe kształty w kluczowych dla wygody miejscach w połączeniu z tymi znacznie ostrymi, które są ciosane, niczym w kamieniu. Bardziej je jednak widać, niż czuć.

Trzeba jednak przyznać, że Samsara 2 jest wygodna, o ile lubicie wielkie i asymetryczne, a na dodatek jesteście praworęczni. Prawy kciuk ląduje sobie w stosownej “dolince” na panelu bocznym, a serdeczny wraz z małym palcem obejmują myszkę z boku w dwóch wyżłobionych specjalnie „półeczkach”. Nie powiem, nie często zdarza mi się takie rozwiązania zwyczajnie widzieć. Ergonomiczną kwestię dopełniają wyżłobione w dolinki główne przyciski, gumowe wyłożenie na rolce oraz tylko przeciętne ślizgacze.

To, co w Samsara 2 ciekawe

Przejdźmy od razu do tego, czym Samsara 2 wyróżnia się na tle konkurencji i choć nie ma tego wiele, to może kogoś z Was przekona do zakupu? Mowa tak naprawdę o dwóch elementach – mnogości przycisków (idealnie do gier MMORPG) oraz systemie ciężarków, jeśli chcielibyście pobawić się wagą myszy. Robimy to za pośrednictwem wbudowanego „na zatrzask” kółeczka na dole, do którego wciskamy ciężarki z pudełeczka. Proste? Proste i to Wy wybieracie, czy chcecie coś ciężkiego do pracy, czy coś lekkiego do dynamicznej gry.

Na spodzie znalazły się też dwa przyciski do przełączania się pomiędzy profilami i zmiany podświetlenia. Osobiście uważam to za zbędne, ale może akurat tego Wy szukacie?

Jeśli już przy podświetleniu jesteśmy…

… to trudno nie przyznać, że Redragon się tutaj postarał. Oczywiście nie jest to poziom podświetlenia w myszkach za setki złotych, gdzie diody olewają idealnie całą powierzchnię mlecznych wnęk, ale źle nie jest i tak naprawdę tylko spostrzegawcze oczy dostrzegą miejscową ułomność podświetlenia. W trybie tęczy (zdecydowanie najlepszy) i tak jest ono efektywne i nie ogranicza się do tradycyjnych dwóch obszarów (grzbiet-rolka), a rozlewa się na całej długości myszki oraz jej podstawie za pośrednictwem wnęk.

O i prawie bym zapomniał. W Samsara 2 podświetlenie jest też obecne na czterech niewielkich strzałeczkach nad rolką. Te z kolei informują nas o aktualnie wybranym profilu, świecąc przez moment na czerwono.

Test przycisków

Najprościej określiłbym to tak, że „tragedii nie ma” i rzeczywiście główne przyciski w Samsara 2 sprawdzają się po prostu dobrze, a boczne już tylko przeciętnie. Tym niemniej nie zacinają się i można się do nich przyzwyczaić. Zwyczajność przejawia się również w samej rolce, która może i nie przesuwa się sama, ale nie należy do najbardziej charakterystycznych, jeśli mowa o przeskokach pomiędzy zapadkami.

Oprogramowanie

Samo oprogramowanie tradycyjne, a więc oddające w nasze ręce możliwość dopasowania podświetlenia, parametrów myszy z poziomu Windowsa, szybkości kursora pod kątem DPI, częstotliwości odświeżania i przede wszystkim przypisania poszczególnym klawiszom bogatego zbioru funkcji. Nie zabrakło też kreatora makr, który również sprawdza się bezproblemowo.

Test sensora

Tutaj już Samsara 2 nie może mieć zwyczajnie za wiele do powiedzenia, bo sensor laserowy Avago 9800 zwyczajnie do topowych nie należy. Sprawdźmy jednak, jak myszka spisuje się w ogólnym rozrachunku. Na początek – trzymanie odświeżania:

Niestety wygląda na to, że zalicza zbyt duże wahania. Tego samego nie doświadczymy po przejściu z 1000 na 500 Hz. A co Enotus nam powie?

Wiele, bo potwierdza dobry feeling myszy, ale pokazuje największą wadę Samsara 2 – bardzo zaniżony poziom CPI, który jest praktycznie okrojony o połowę (test wykazał 600 DPI, kiedy ustawiłem 1200). Finalnie musiałem ustawić 3200 DPI, aby uzyskać swoją ulubioną czułość w okolicy 1600 DPI. Nie za fajnie…

Teraz najważniejsze, a więc radzenie sobie Avago 9800 na wysokich częstotliwościach pod kątem interpolacji i szumów wysokiej częstotliwości. W skrócie? Ciekawie, bo pierwsze przejawy ukazywały się na poziomie 2400 DPI, a więc „praktycznych” 1200/1400 DPI, co nie jest dobrą oznaką. Powyżej 4000 DPI Samsara 2 staje się już zbyt podatna na negatywne efekty:

Na sam koniec tradycyjnie, a więc test parametru LOD i akceleracji. W przypadku tego pierwszego myszka przestaje reagować około poziomu 1,4 mm, a obecność akceleracji zdecydowanie można wyczuć w surowych testach. Podczas rozgrywki jest to jednak praktycznie niewyczuwalne.

Czytaj też: Test klawiatury Asus Strix Tactic Pro

Podsumowanie

Chociaż Samsara 2 nie zapowiadała się, jako coś fenomenalnego, to jednak zdała mój egzamin. Oczywiście daleko jej do możliwie najlepszych konstrukcji w cenie do 150 złotych (tyle właśnie kosztuje), ale jest przynajmniej specyficzna i wyróżnia się rozbudowaną obudową, ciekawym połączeniem materiałów, licznymi przyciskami, prostym systemem manipulowania wagą i muszę przyznać, że przyzwoitym sensorem. Jest przy tym na tyle… charakterystyczna, że nie przekona do siebie wielu. Dlaczego by jednak nie powiedzieć jej „tak”?