WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Moto

Navitel T757 LTE – test fuzji tabletu i nawigacji

Bolączką większości popularnych nawigacji jest mocno okrojona funkcjonalność. Urządzenia te nadają się wyłącznie do zadania, dla którego zostały stworzone. A gdyby tak zaoferować użytkownikom fuzję „dżi-pi-esa” z funkcjonalnością tabletu? Tak powstał Navitel T757 LTE, a my sprawdzimy, czy sprzęt jest wart zakupu.


Tradycyjne nawigacje lata świetności mają już dawno za sobą. Urządzenia te w większości bazowały na leciwym Windowsie CE, ukrytym pod firmową nakładką. Powodowało to, iż użytkownik końcowy nie mógł korzystać ze sprzętu jak z tabletu. Gwoździem do trumny popularnych GPS-ów okazały się jednak smartfony. Oferując mapy Google, Apple i innych producentów (w przypadku dwóch pierwszych za darmo), telefony bardzo szybko zagościły w uchwytach samochodowych. Rzeczywistą konkurencją do aktualnych trendów może być właśnie Navitel T757 LTE. Co prawda nie jest to pierwsze połączenie tabletu i nawigacji, jednak prawdopodobnie jedno z lepszych.

Wygląd i najważniejsze cechy

Navitel T757 LTE jest dostarczany nowemu użytkownikowi w schludnym kartonowym opakowaniu. Standardowo pudełko przyozdobiono renderami urządzenia, a także podstawowymi informacjami o zawartości i specyfikacji. Oprócz tego na jednym z boków kartonika znajdziemy listę map krajów zawartych w oprogramowaniu urządzenia. W skład zestawu oprócz tabletu wchodzą uchwyt do mocowania na szybie, dwie ładowarki — samochodowa i sieciowa, kabel microUSB, podstawka oraz komplet dokumentów. Navitel wykonał kawał solidnej roboty, projektując swoje urządzenie. W pierwszej chwili odnosimy wrażenie obcowania ze sprzętem wartym troszkę więcej niż 400-500zł. Metalowa obudowa w połączeniu z plastikowymi odcięciami przypomina starsze konstrukcje topowych producentów smartfonów i tabletów. Niestety szybko w oczy rzucają się średniej jakości oznaczenia portów i zmiany głośności, które drastycznie kontrastują z wykonaniem. Same akcesoria można nazwać budżetowymi. Plastik, którego użyto, wydaje się wyjątkowo delikatny, przypomina jakość tanich chińskich zamienników.

Najważniejszym atrybutem urządzenia jest oczywiście ekran. Tablet wyposażono w siedmiocalowy wyświetlacz 2.5D wykonany w technologii IPS o rozdzielczości 1280 na 800 pikseli. Do nawigowania wystarcza, choć wraz ze wzrostem natężenia światła czytelność drastycznie spada. Navitel T757 LTE pracuje pod kontrolą systemu Android w wersji 8.1. Odpowiednią moc przerobową dostarcza czterordzeniowy procesor 1.3GHz oraz 2GB Ram.

Ponadto urządzenie posiada 16GB wbudowanej pamięci, z której ponad połowę zajmuje system i specjalna nakładka Navitela. Na szczęście producent nie zapomniał o slocie na kartę microSD. Dzięki temu możemy rozszerzyć dostępną przestrzeń na dane o 128GB. T757 LTE oferuje także możliwość zainstalowania dwóch kart microSIM. Moim zdaniem te przerost formy nad treścią. DualSIM jest rzeczywiście przydatny w smartfonach, gdy posiadamy dwa numery telefonów. W przypadku tabletu sens tego rozwiązania jest dość sporny.

Ergonomia i użytkowanie nawigacji

Siedmiocalowy tablet jako gadżet montowany na przedniej szybie samochodu nie należy do najlepszych pomysłów w przypadku mniejszych aut. Znalezienie odpowiedniego miejsca, tak, by ekran nie zasłaniał części drogi, może okazać się wyzwaniem w bardziej kompaktowych pojazdach. Nie pomaga też dość krótki kabel ładowarki samochodowej.

Czas jednak na konkrety. Jako tablet Navitel T757 LTE spisuje się przyzwoicie. Nie należy spodziewać się demona prędkości, na którym uruchomimy bardziej zasobożerne oprogramowanie. Wystarczy jednak w zupełności jako proste urządzenie biurowe (obsługa dokumentów Google), a także multimedialne, przeglądanie internetu, zdjęć, czy filmów z serwisów takich jak Netflix. Pytanie, co z kluczowym zadaniem — nawigacją. Zacznijmy od tego, że posiadając urządzenie bazujące na Androidzie, nie jesteśmy zmuszeni do korzystania z map producenta. Mapy dostarczane przez Google działają równie dobrze co na innych sprzętach. Jak jest z tymi od Navitel? Bardzo różnie. Przede wszystkim sporą zaletą jest wieczysta licencja. Nie musimy się martwić dodatkowymi opłatami za aktualizacje. Drugą ważną kwestią jest obszar, po którym poprowadzi nas urządzenie. Licencja obejmuje 43 państwa Europy oraz Rosję, Ukrainę, Białoruś i Kazachstan.

Pierwszy przejazd po Poznaniu wypadł wyjątkowo pozytywnie. Czas reakcji asystenta jest dobry (odpowiednio wcześniej informuje o manewrach), szybko wytycza nową trasę, gdy skręcimy ulicę wcześniej, bądź miniemy zjazd. Jedyne co mógłbym zarzucić to trochę za cicha głośność komunikatów. Następny test chciałem wykonać na trasie międzymiastowej, dłuższe „odcinki proste”, lecz ważniejsze rozjazdy. Niestety mapy Nawitela odmówiły współpracy. Jeszcze w Poznaniu, moja lokalizacja wskazywała Inowrocław, restart aplikacji, czy samego urządzenia nie pomagał. Mapy Google działały natomiast bez problemu i to dzięki nim dotarłem do celu prawie na czas. Ruszając w drogę powrotną, chciałem dać oprogramowaniu producenta drugą szansę. Tym razem aplikacja producenta nie potrafiła nawet wyznaczyć trasy. Kilka resetów później ponownie wybrałem oprogramowanie twórców Androida.
Kolejny przejazd wykonałem po dwóch dniach. Tym razem aplikacja Navitela znów działała bez zastrzeżeń.

Podsumowanie

Czy warto rozważyć zakup Navitel T757 LTE? Jest to trudne pytanie, a na odpowiedź wpływa wiele czynników. Nawigacja nie nadaje się do mniejszych samochodów, a szczególnie tych, których deska rozdzielcza umiejscowiona została pośrodku kokpitu. W kwestii niezawodności map koniecznym jest posiadanie na urządzeniu alternatywy choćby w postaci map Google. Oprogramowanie producenta najzwyczajniej raz działa, raz nie. Jako tablet sprzęt zaspokoi potrzeby mniej wymagających użytkowników. Wystarczy do przeglądania witryn internetowych, oglądania filmów i najprostszych gier.

Navitel MR250 – test fuzji DVR z lusterkiem wstecznym