WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Testy

Test słuchawek Cooler Master MH670

Dziś przyglądamy się bezprzewodowemu zestawowi słuchawkowemu Cooler Master MH670 w cenie 500 złotych. Sprawdźmy więc, czy to, co oferuje, uzasadnia tę kwotę. 

Pudełko i dołączone wyposażenie

Pierwsze chwile z modelem MH670 zdecydowanie możemy zaliczyć do pozytywnych. Charakterystyczna dla Cooler Master obwoluta skrywa w sobie solidnie zabezpieczone słuchawki, odpinany mikrofon, materiałowy worek do transportu, papierologię oraz dwa przewody i wtyki USB.

W kwestii tych ostatnich mowa o 120-cm przewodzie ładowania USB-A do micro-USB, 150-centrymetrowym przewodzie z parą złączy jack 3,5 mm, odbiornika sygnału radiowego na częstotliwości 2,4 GHz na USB-A oraz przejściówke na USB-C. 

Najważniejsze cechy MH670

  • Ogólne
    • Kolor: czarny
    • Przeważający materiał: tworzywo sztuczne
    • Wymiary: 192 x 85.5 x 191.5 mm
    • Waga: 346,5 gramów bez przewodu
    • Słuchawki wokółuszne zamknięte
    • Regulacja muszli
    • Długość przewodu jack 3,5 mm – 150 centymetrów
    • Tryb bezprzewodowy przez nadajnik 2,4 GHz
    • Adapter USB-A do USB-C
    • Wsparcie oprogramowania
  • Przetworniki neodymowe
    • Średnica: 50 mm
    • Impedancja: 32 Ohm
    • Pasmo przenoszenia w trybie bezprzewodowym: 20 – 20 kHz
    • Pasmo przenoszenia w trybie przewodowym: 15 – 25 kHz
    • Czułość: 110dB ± 3dB
    • Tryb 7.1
  • Mikrofon
    • Odpinany, na elastycznym pałąku
    • Dookólny
    • Pasmo przenoszenia 50 – 18000 Hz
    • Czułość: -40±3dB

Design, materiały i wykonanie

W stricte fizycznej kwestii Cooler Master zdecydowanie postarał się przy modelu MH670. Ten buduje w znakomitej większości czarne tworzywo sztuczne, które przełamuje srebrne logo producenta na muszlach oraz para srebrnych płytek w systemie regulacji ich rozstawu. Pociągająca, praktycznie jednolita kolorystyka wraz ze stosunkowo prostym designem to coś, co powinniśmy tutaj docenić.

Tak samo zresztą, jak samą konstrukcję, która jest zwarta i pozbawiona jakichkolwiek zauważalnych wad. Sama bryła MH670 sprowadza się do tradycyjnego połączenia elastycznego pałąka, widełek na muszle i samych muszli, które można obracać pod kątem 90-stopni z myślą o transporcie. Wszelkie łączenia zostały wykonane bardzo dobrze, a spoiny na plastiku nie są specjalnie zauważalne.

Kilka słów należy też powiedzieć o całym centrum dowodzenia tego zestawu słuchawkowego, które sprowadza się do spodów obu muszli. Tak więc, na prawej znajdziemy przycisk on/off, złącze ładowania microUSB, diodę informacyjną oraz przycisk do aktywacji trybu 7.1. Na lewej z kolei tradycyjny zestaw niezależnego (niepowiązanego z systemem) pokrętła poziomu głośności, przycisku aktywacji i dezaktywacji mikrofonu, portu jack 3,5 mm oraz zaślepionego miejsca na odpinany mikrofon. 

Całość uzupełnia wyposażenie, a więc dwa solidne przewody w materiałowych oplotach, wśród których ten ze złączem jack 3,5 mm posiada dodatkowe wzmocnienie oraz duet odpowiadający za tryb bezprzewodowy. W nim główne skrzypce gra okropnie długi odbiornik 2,4 GHz (MH670 nie działa na łączności Bluetooth) zakończony USB-A, którego możemy podpiąć do adaptera na USB-C. 

Z nimi największy problem sprowadza się zdecydowanie zbyt dużej długości, więc nawet nie myślcie o podpięciu całości do telefonu i schowaniu go do kieszeni. Wtedy zniszczenie portu, to kwestia czasu. 

Ergonomia

O kwestie wygodnickie dba spora ilość pianki obitej sztuczną skórą w przypadku zarówno owalnych nauszników, jak i samego pałąka wraz z rozbudowanym systemem regulacji. Tradycyjna zmiana rozstawu muszli wraz z napięciem samego pałąka w tych 346,5-gramowych słuchawkach robi robotę, ale dodatek automatycznej regulacji „na boki” oraz „góra-dół” za sprawą widełek sprawia, że nauszniki jeszcze lepiej dopasowują się do naszej głowy.

Jeśli o nich już mowa, są wystarczająco duże i owalne, dzięki czemu obejmują całe nasze małżowiny i ich nie uciskają. Sama waga, która nie należy do najniższych, dobrze rozkłada się na naszej głowie, co sprawia, że MH670 należy do zdecydowanie wygodnych modeli, choć po kilku godzinach ewidentnie czuć tę wagę na głowie. 

Trapi go tym samym jedynie skórzanych nauszników. Lepsze wygłuszenie (tutaj sprawdza się bardzo dobre) i cieplejsze basy przepłacamy szybciej męczącymi się uszami oraz nieco stłamszoną sceną muzyczną. 

Oprogramowanie i bateria

Cooler Master postarał się też o solidną aplikację do pobrania. Ta działa oczywiście wyłącznie na komputerach i umożliwia zmianę brzmienia za sprawą equalizera dotykającego pasma od 60 do 2000 Hz, czyli głównie tonów niskich i tych z dolnej średnicy.

Ponadto umożliwia zmianę natężenia basów oraz wysokich tonów, ustawianie swoich profili dźwięków, regulację poziomu głośności, czułości mikrofonu i wreszcie dostosowywanie wirtualnego trybu 7.1 pod kątem „odległości” naszej głowy od „źródeł dźwięku”.

Brakuje mi w nim tylko możliwości podejrzenia poziomu naładowania baterii, która w moim przypadku wystarczała po pełnym naładowaniu na dobre 19/20 godzin. Wynik wręcz niesamowity, ale wymagający długiego ładowania. 

Test dźwięku

Jeśli należycie do tych, dla których jakość dźwięku ma po prostu nie powodować krwawienia z uszu, MH670 zdecydowanie spełni Wasze oczekiwania. Jeśli jednak wolicie zagłębić się w dokładną specyfikę, to służę uniżenie, choć nie oczekujcie wiele – to bowiem jedynie gamingowy zestaw, który jak to zwykle z nimi bywa, przyjmuje dosyć mainstreamowe, podobające się praktycznie każdemu brzmienie.

Oczekujcie więc podbitych, ciepłych i dobrze odwzorowanych basów oraz nieco podkreślonych tonów wysokich, co sprawia, że całość przyjmuje charakterystykę typu “V”. Co do tego mam pewność, mając ciągle z tyłu głowy nieco przytłumione wokale z utworów.

W grach z kolei jest tradycyjnie celująco, ponieważ szeroka scena muzyczna wpływa pozytywnie na przestrzenność. A jako że ta gra kluczową rolę w odszukiwaniu przeciwników na polu bitwy, wyłącznie za sprawą dźwięku, to wnioski nasuwają się same. 

W kwestii trybu 7.1 nie mam wiele do powiedzenia. Daleko mu zarówno do tych świetnie wykonanych, jak i kompletnie spartaczonych z efektem „studni”. Chociaż zmienia brzmienie, to dokonuje tego bardzo subtelnie.

Test mikrofonu

MH670 ma tak naprawdę mikrofon z nieco wyższej półki w porównaniu do tych zwykle obecnych w innych zestawach. Bardziej rozległe pasmo nagrywania (50-18000 Hz) zdecydowanie można tutaj wyczuć, ale to i tak nie sprawia, że problem z głoskami wybuchowymi, czy przypadkowo wydmuchiwanym w stronę mikrofonu powietrzem znika. 

Wskazane byłoby zastosowanie tutaj prostej pianki, ale sama jakość jest zdecydowanie bardzo dobra (jak na mikrofon z zestawu). 

Podsumowanie

Szeroka kompatybilność, świetna bateria, bardzo dobre wykonanie, prosty i elegancki design wraz z solidnym zestawem akcesoriów oraz wspaniałym mikrofonem. MH670 ma wszystko to, czego trzeba gamingowemu zestawowi słuchawkowemu, co oczywiście dopełnia sama jakość brzmienia, którą oceniłbym na poziomie 8-/10 punktów. 

Cena 500 zł. Dużo? Dużo. Jednak trzeba pamiętać, że w grę wchodzi zestaw bezprzewodowy ze świetnie działającą łącznością, choć rzeczywiście przez wielkość odbiorników aż szkoda, że Cooler Master nie pokusił się o moduł Bluetooth. Podczas grania mobilnego mierzący dobre kilka centymetrów odbiornik może sprawiać nieco problemów.