WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Testy

Test słuchawek Tronsmart Onyx Ace, czyli kolejnych AirPodsów

Jeśli z mniej lub bardziej niewyjaśnionych przyczyn zakochaliście się w AirPodsach Apple, ale wystarczy Wam sam ich wygląd, to inni producenci mają w tej kwestii wiele do powiedzenia. Jednym z tego przykładów jest Tronsmart i jego model bezprzewodowych słuchawek Onyx Ace.

Pudełko i wyposażenie 

Kryjące się w małym, ale solidnym kartonowym pudełeczku zwiastującym produkt dobrej jakości, słuchawki Onyx Ace nie są jedynym, co znajdziemy wewnątrz. Pod plastikową osłonką doszukamy się również nieodzownego wręcz etui ładującego, przewodu USB-C do ładowania oraz instrukcji obsługi połączonej z kartą produktu. Warto też nadmienić, że Onyx ACE True Wireless są dostępne w kolorze czarnym i białym

Design, materiały i wykonanie 

Z góry przepraszam za nazewnictwo, ale producent sam na swojej stronie wyróżnia jedną z recenzji, w której tester opisał Onyx Ace, jako „wyglądające zupełnie jak AirPodsy Apple”. Tak więc, jak to z airpodsowymi podróbkami bywa, w przypadku słuchawek kluczową rolę odgrywają dwa elementy. 

Po pierwsze oczywista para słuchawek bezprzewodowych, a po drugie etui z wbudowaną baterią, którego oceną od razu się zajmiemy. To przyjmuje postać obłej, mieszczącej się w dłoni (48 x 57,5 x 23 mm) bryły z białego tworzywa sztucznego typu glossy (śliskie, świecące się), które przełamują srebrne akcenty. Czy to w postaci nazwy producenta, czy ciągnącej się dookoła linii, łączącej się z aluminiowym zawiasem. 

Test słuchawek Tronsmart Onyx Ace, recenzja słuchawek Tronsmart Onyx Ace, Test Onyx Ace, recenzja Onyx Ace, ocena Onyx Ace, cena Onyx Ace, jakośc Onyx Ace,

Na spodzie etui znajdziemy port USB-C do ładowania, a w samym jego centrum niewielki srebrny panel z czterema diodami, które sygnalizują poziom naładowania baterii etui oraz to, czy w tym momencie słuchawki się ładują. Problem z nim? Sama moc diod, która wręcz oślepia i rozświetla za mocno swoje otoczenia, podświetlając plastikowe elementy. To nie wygląda dobrze. Można powiedzieć, że nawet nieco… tandetnie?

Test słuchawek Tronsmart Onyx Ace, recenzja słuchawek Tronsmart Onyx Ace, Test Onyx Ace, recenzja Onyx Ace, ocena Onyx Ace, cena Onyx Ace, jakośc Onyx Ace,

Ważną kwestią jest też oczywiście samo otwarcie „klapki”, która sprawia solidne wrażenie i charakterystycznie „klika” po zamknięciu, ale przy zamaszystym otwarciu zaczyna „chybotać” się to w lewo, to w prawo. Towarzyszy temu delikatne, ale ewidentne „piszczenie” zawiasu. Dopełnia ją magnes, który uniemożliwia przypadkowe otwarcie, a ten znalazł się zresztą również w środku, utrzymując dwie słuchawki w ryzach. 

Test słuchawek Tronsmart Onyx Ace, recenzja słuchawek Tronsmart Onyx Ace, Test Onyx Ace, recenzja Onyx Ace, ocena Onyx Ace, cena Onyx Ace, jakośc Onyx Ace,

Jeśli o nich mowa, to cóż – nie można odmówić im dobrego kopiowania designu Apple. Sam osobiście nie jestem przekonany do tego wielgaśnego przedłużenia w postaci słupka od wkładanego do ucha modułu, ale tam. Takie czasy. 

Tak czy inaczej, konstrukcję Onyx Ace można podzielić na wspomniany charakterystyczny słupek zakończony dwoma stykami do ładowania oraz dookólnym mikrofonem oraz główny moduł. To jednak nie wszystko, co znalazło się na zewnętrznej stronie słupka, bo pomimo białej diody niżej, na samej górze nie zabrakło panelu dotykowego oraz kolejnego mikrofonu. Główny moduł skrywa z kolei 13-mm przetworniki o impedancji 32 Ohm, a na zewnątrz możemy dostrzec osłonięte siatką dwie wnęki, z których wydobywa się głos oraz czujnik. Ten ostatni wykrywa moment wsadzenia słuchawek do ucha.

Test słuchawek Tronsmart Onyx Ace, recenzja słuchawek Tronsmart Onyx Ace, Test Onyx Ace, recenzja Onyx Ace, ocena Onyx Ace, cena Onyx Ace, jakośc Onyx Ace,

Na sam koniec warto nadmienić, że Onyx Ace są objęte certyfikatem odporności IPX5, czyli deszcz nie będzie im straszny. Największa „fizyczna” bolączka tego modelu? Zdecydowanie diody informacyjne, które są zbyt mocne i przez to podświetlają za mocno cały korpus, ukazując nam cienie z plastiku wewnątrz. Trzy słowa – o hy da. 

Kwestie technologiczne i bateria

Onyx Ace to technologiczny pokaz, od którego zwróci się Wam w głowie. Zdecydowanie najważniejszym elementem w tym modelu jest zdecydowanie procesor Qualcomm QCC3020, który obsługuje bezstratny kodek aptX do przesyłania dźwięku. Zapewnia ponadto stabilne połączenie, szybką inicjację po Bluetooth w wersji 5.0, niskie opóźnienie i dba o zgrywanie obrazu z dźwiękiem. 

Tronsmart postarał się także w kwestii mikrofonów, zapewniając m.in. technologię wyciszania dźwięków z otoczenia (cVc 8.0). Nie zabrakło też szybkiego ładowania przez USB-C, natychmiastowego włączania i wyłączania słuchawek po wyjęciu/włożeniu ich do etui oraz możliwości słuchania zarówno z dwoma, jak i jedną słuchawką. 

Test słuchawek Tronsmart Onyx Ace, recenzja słuchawek Tronsmart Onyx Ace, Test Onyx Ace, recenzja Onyx Ace, ocena Onyx Ace, cena Onyx Ace, jakośc Onyx Ace,

Jeśli z kolei o wbudowanych akumulatorkach mowa, w grę wchodzi 40 mAh wariant w słuchawkach i 400 mAh w etui. To sprawia, że na jednym ładowaniu powinny wystarczać na 5 godzin słuchania, a przy korzystaniu z zasobów etui na dobre 24 godziny. Jednak tylko wtedy, jeśli poziom głośności będzie oscylował przy połowie.

Samo ładowanie etui zabiera 90 minut, a słuchawek w etui 80 minut, więc szybkim ładowaniem raczej tego nie nazwiemy. Jeśli z kolei miałbym ocenić wytrzymałość baterii w praktyce, to jedno ładowanie wystarczyło mi na cztery godziny, a całkowitą wytrzymałość z etui szacuje na 19/20 godzin. 

Wrażenia z użytkowania Onyx Ace

W ciągu lat przywykłem do konstrukcji dokanałowych ze stosowną gumką i do kompletnie innego podejścia zastosowanego w Onyx Ace musiałem się nieco przyzwyczaić. Kiedy już miałem za sobą te pierwsze godziny, to ich niewielka waga i bezprzewodowość sprawiała, że praktycznie o nich zapominałem, ale nie było aż tak kolorowo. 

Jeśli spacerowałem lub siedziałem, to nie było problemu – trzymały się świetnie w uszach, ale wystarczyło kilka gwałtowniejszy ruchów, aby straciły pierwotne ułożenie i z czasem zbliżały się niebezpiecznie blisko do wypadnięcia. Sprawy nie poprawiało też rozmawianie, bo sam ruch szczęki sprawiał, że słuchawki nieco się w uchu „luzowały”.

Test słuchawek Tronsmart Onyx Ace, recenzja słuchawek Tronsmart Onyx Ace, Test Onyx Ace, recenzja Onyx Ace, ocena Onyx Ace, cena Onyx Ace, jakośc Onyx Ace,

Ta konstrukcja ma jednak swoje zalety, bo nie odcinamy się aż tak od otoczenia, a na dodatek dla niektórych może okazać się zwyczajnie wygodniejsza. Jednak to, jak Onyx Ace trzymały mi się w uszach, podrzuciło mi pod sam nos bolączkę ich konstrukcji. Wszystko sprowadza się do panelu dotykowego, z którego nieświadomie często korzystałem przy poprawianiu słuchawek. Podczas rozmów telefonicznych nie raz udało mi się zakończyć połączenie, a podczas słuchania muzyki nie raz i nie dwa przewijałem utwory. Solucja? Poprawianie ich poprzez trzymanie za sam “ogonek”, ale wymaga to naprawdę sporo przyzwyczajenia. 

Muszę jednak przyznać, że rozmawianie przez ten model pozytywnie mnie zaskoczyło i to nie tylko przez dobrą jakość głosu rozmówcy, ale też skuteczność mikrofonów, które radziły sobie świetnie w cichym otoczeniu i po prostu dobrze, kiedy wiał nieco mocniejszy wiatr. 

Pozostało więc to, co najważniejsze, a więc samo brzmienie. Jak możecie się domyślać, ocena teo w przypadku Onyx Ace przysporzyła mi naprawdę wiele problemów. 

Początkowo zaskoczyłem się całkiem pozytywnie, mając z tyłu głowy fakt, że to “pchełki”, a nie solidne nauszne monstra ze znacznie większą membraną. Zacznijmy może od tego, że już po pierwszych minutach możemy zauważyć wysoki poziom maksymalnej głośności, szeroką scenę muzyczną i brak jakichkolwiek zakłóceń. To dobrze.

Test słuchawek Tronsmart Onyx Ace, recenzja słuchawek Tronsmart Onyx Ace, Test Onyx Ace, recenzja Onyx Ace, ocena Onyx Ace, cena Onyx Ace, jakośc Onyx Ace,

Idąc jednak głębiej, przy skomplikowanych utworach nie da się porzucić wrażenia, że poszczególne dźwięki nieco się ze sobą zlewają. Onyx Ace grają przy tym zdecydowanie tonami niskimi i średnicą, co przejawia się w podkreślonym basie i ewidentnie zarysowanym wokalu. Nie sprawiają jednak wrażenia przytłumionych i na wskroś ciemnych. Można więc powiedzieć, że ich charakterystyka odpowiada w znaczącym stopniu wymaganiom mainstreamowym klientom. 

Jaki producent, takie AirPodsy

Onyx Ace można kupić za jakieś 135 złotych, co w dobie szaleństwa z AirPodsami wydaje się przyzwoitą ceną, jak na tak wykonany model. Chociaż ma swoje bolączki (związane z diodami informacyjnymi), to w gruncie rzeczy ta propozycja od Tronsmart spełnia wszystkie wymagania, jakie może im postawić może nie tyle przeciętny zjadacz chleba, a świadomy klient, który wie, czego może oczekiwać po podróbce innego sprzętu w takiej cenie. Dlatego właśnie – polecamy.