Motorola, czyli obecnie podmiot większej firmy (Lenovo) zaprezentowała swoją nową serię smartfonów Moto G7 bez wielkich fanfarów, czy przedpremierowych przecieków, zaostrzających apetyt wszystkich fanów. Tak więc jesteśmy tutaj praktycznie miesiąc po prezentacji G7 Play, G7 Power, Moto G7 i najwydajniejszego modelu, czyli Moto G7 Plus i to tymi dwoma ostatnimi propozycjami się dziś zajmiemy.

Hello Moto x2

Parowanie Moto G7 z Moto G7 Plus ma sporo sensu, zważywszy na to, że ten drugi jest tak naprawdę podkręconą wersją podstawową z kilkoma dodatkami. Do mnie trafiły dwa modele w kolorze indygo, sprawdzając moją spostrzegawczość przy testowaniu, która z oczywistych względów mnie zawiodła. Wszystko przez to, że oba smartfony są po prostu identyczne, choć Plus jest grubszy o niezauważalne 0.35 milimetra i lżejszy o dwa gramy (dla G7 wynoszą kolejno 157.00 x 75.30 x 7.92 mm i 174 gramy). Co jednak ciekawe, podczas gdy specyfikacja Moto G7 informuje nas o obecności ochrony wyświetlacza Corning Gorilla Glass, tego samego zapewnienia nie znajdziemy przy tym droższym.

Rozmieszczenie wszystkich przycisków, dodatków i każdego szczegółu jest z kolei identyczne, choć znajdujące się na tyle „kółko” z dwoma aparatami różni się odrobinę przez inne obiektywy. Wspólne jest nawet wyposażenie (silikonowe przezroczyste etui, papierologia, kluczyk do tacki SIM oraz zestaw ładowarka+przewód) z tym, że do Moto G7 Plus dołączona jest ładowarka 30W z obustronnym przewodem USB-C, a do Moto G7 z USB-A/USB-C. Niby nic, ale jeśli przesyłacie często pliki na komputer niewyposażony w port USB-C, to musicie zadbać o stosowną przejściówkę.

W obu modelach postawiono na połączone ze sobą na bocznych (prawdopodobnie również szklanych, ale i tak nie odróżniających się od koloru szkła) panelach dwie tafle szkła wykonanych zgodnie z rozwiązaniem „3D”, co sprowadza się do tego, że są zaokrąglone na krawędziach. Zanim przejdziemy do samego wyświetlacza, rzućmy okiem na to, co oferuje każda z krawędzi. Na dolnej znalazło się miejsce na głośnik w formie sześciu dziurek (mono w G7, stereo w G7 Plus), jack 3,5 mm i USB typu C wspierające ładowanie TurboPower (15W vs 30W na korzyść G7 Plus).

Na lewej krawędzi nie znajdziemy nic ciekawego, ale już na prawej tradycyjnie znalazły się dobrze działające dwa przyciski – jeden on/off, a drugi „podwójny” odpowiadający głównie za zmianę poziomu głośności. Na górnej znalazło się więc miejsce na długą tackę, która oferuje nie dwa, a trzy sloty – jeden na kartę pamięci microSD, a dwie na karty nanoSIM. Nieco więcej można powiedzieć z kolei o pleckach, bo to na nich znalazła się charakterystyczna dla Motoroli „okrągła buźka” z dwoma obiektywami i lampą błyskową (podwójną w G7 Plus), która wręcz wymaga od użytkownika stosowanie dołączonego silikonowego etui.

Nowością jest z kolei znajdujący się nieco niżej okrągły czytnik linii papilarnych, wkomponowany zmyślnie w logo producenta. Przejdźmy już jednak do tego, na co przyjdzie nam się wpatrywać przez większość czasu korzystania z nowych G7.

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!