WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Testy

Test klawiaturowy membranowej SteelSeries Apex 3

Wyłożylibyście trzy stówy na klawiaturę membranową? Jeśli tak, to w przypadku modelu Apex 3 od SteelSeries będziecie mieć taką okazję. 

Pudełko i dołączone wyposażenie

Jeśli kiedykolwiek mieliście styczność z produktami Steelseries, to nie zdziwicie się, kiedy przywita Was pudełko w charakterystycznej dla producenta kolorystyce.

W środku? Nie za bogato, ale tradycyjnie. W solidnym kartonie i osobnych foliowych osłonkach znajdziemy magnetyczną podkładkę pod nadgarstek, samą klawiaturę oraz książeczkę z najważniejszymi informacjami o klawiaturze.

Najważniejsze cechy Apex 3

  • Klawiatura pełnowymiarowa z podkładką pod nadgarstki
  • Materiał: wysokiej jakości tworzywo sztuczne
  • Mechanizm membranowy “SteelSeries Whisper-Quiet Switches”
  • Wymiary: 444,7 x 151,62 x 39,69 mm
  • Waga: 816 gramów
  • 180-centymetrowy przewód USB w gumowej osłonie
  • Kanaliki do odprowadzenia przewodu
  • Podświetlenie RGB 10-strefowe
  • Wsparcie aplikacji
  • Przyciski multimedialne, funkcyjne i makr
  • N-Key rollover do 24 klawiszy
  • Gwarancja: 2 lata

Materiały, design i wykonanie

Idąc stereotypami, klawiatury membranowe kojarzą się zwykle z marną jakością i nic dziwnego, bo na rynku przyzwyczailiśmy się do modeli za 100, 50, a nawet 20 złotych. Wystarczy jednak wyłożyć więcej, aby otrzymać kawał świetnego sprzętu, który będzie się kojarzyć z modelem mechanicznym (zwykle znacznie lepiej wykonanym).

Co tu dużo mówić, SteelSeries naprawdę postarało się w przypadku pełnowymiarowej klawiatury Apex 3, która pomimo dosyć standardowego, prostego wręcz designu, przynosi na myśl sprzęt z górnej półki. Ba! Gdyby nie charakterystyczne dla klawiatur membranowych podświetlenie, od razu uznałbym ją za model mechaniczny. Powód? Ewidentnie sam materiał.

Mowa o tworzywie sztucznym, które producent określa polimerem wysokiej jakości. Jeśli tak uważa – nam pozostaje dać temu wiarę, ale szczerze mówiąc, trudno się z tym nie zgodzić, kiedy model Apex 3 weźmiemy do rąk. Klawiatura jest odpowiednio ciężka i stabilna, a materiał, z którego została wykonana, przyjemny w dotyku swoim matowym wykończeniem. Nie mam nawet za złe braku metalu, czy aluminium, jako że Apex 3 otrzymał certyfikat IP32.

Nas interesuje oczywiście “2”, ponieważ to ona gwarantuje nam pewien stopień wodoodporności. Jak duży? No cóż, jeśli wylejecie na Apex 3 wiadro wody, to nieco przesadzicie, ale jeśli zdarzy się Wam wypadek z pewną zawartością kubka, to model ten powinien przetrwać. Gwarantuje to zabezpieczona elektronika, kanały odprowadzające wodę i właśnie tworzywo sztuczne, a nie inny przewodzący materiał. 

Wróćmy jednak do tego, co widać. Z góry Apex 3 nie wyróżnia się niczym specjalnym – ot kawał zwyczajnej klawiatury, ale wystarczy spojrzeć na prawy górny róg, aby dojrzeć pokrętło poziomu głośności oraz podświetlany na biało przycisk. Podczas gdy rola tego pierwszego jest jasna (jego naciśnięcie dodatkowo wycisza dźwięki), to sam przycisk jest ciekawy. Jedno naciśnięcie wznowi/spauzuje utwór. Dwa odtworzą kolejny utwór, a trzy wrócą do poprzedniego. Coś rodem ze słuchawek bezprzewodowych! Kwestie designerskie dopełnia srebrna nazwa producenta i logo.

Obracając Apexa 3 na front, naszym oczom ukaże się rozbudowana podstawa z trzema solidnymi podkładkami antypoślizgowymi i parą równie solidnych nóżek. Nie zabrakło też systemu odprowadzania przyzwoitego masywnego przewodu gumowego z trzech stron.

Bardzo dobrym dodatkiem jest też podkładka pod nadgarstki, która zalicza się do tych podkładek, które rzeczywiście mają sens. Jest wykonana z tego samego materiału, co klawiatura, przyczepia się ją za sprawą lekkich magnesów, a co najważniejsze – jej wielkość sprawia, że nadgarstki rzeczywiście znajdą na niej oparcie. Zwłaszcza że za sprawą ośmiu podkładek antypoślizgowych, to cholernie stabilny dodatek na blacie. 

Oprogramowanie

W ramach swoistego HUBu SteelSeries Engine 3 możemy pobawić się sporą liczbą funkcji. Producent nie zapomniał o tradycyjnej opcji zapisywania kilku profili, podpinania ich do konkretnych aplikacji, zmiany odświeżania, czy wyboru układu klawiszy (zależnie od wersji Apex 3). 

Wchodząc jednak głębiej w ustawienia, natkniemy się na pierwszą zakładkę, w której to podmienimy funkcje klawiszy z ogromnego wachlarzu funkcji i nagramy rozgraniczone na tekst i sekwencje klawiszy makra:

Równie dobrze rozbudowane opcje dotyczą podświetlenia. To w wydaniu RGB zostało podzielone na dziesięć stref przycisków (prostokątów zajmujących zwykle dwie kolumny klawiszy). Możemy tam dostosować jasność, wyłączyć podświetlenie oraz pobawić się trzema efektami (stałym, oddychającym i zmianą kolorów) z rozgraniczeniem na każdą strefę. Oznacza to tyle, że efekty możemy dowolnie mieszać. Słodko! 

System podświetlenia

Nie liczcie na cuda, bo podświetlenie w Apex 3 jest realizowane za sprawą mlecznej obwoluty pomiędzy klawiszami, pod którą są rozmieszczone diody. To oznacza, że każdy klawisz z osobna nie ma do dyspozycji osobnego źródła światła, jak to jest w przypadku mechanicznych, ale i tak nie jest specjalnie źle.

Mogę nawet powiedzieć, że niektórym tego typu podświetlenie może się spodobać, bo jasne efekty sprawiają, że klawisze w ciemności wyglądają tak, jakby unosiły się w powietrzu. Chociaż każdy z keycapów jest wykonany z przyjemnego w dotyku tworzywa, a czcionka jest czytelna i ostra, to niestety nie jest idealnie rozświetlona przez elementy mechanizmu membranowego, które często prześwitują przez czcionkę. 

Taki niestety urok membranówek, choć muszę przyznać, że Apex 3 pozytywnie zaskoczył mnie swoim podświetleniem. Zwłaszcza że często można spotkać się z modelami, których diody są źle rozdysponowane, a my możemy dojrzeć je gołym okiem pod mlecznym tworzywem sztucznym. Tutaj efekt ten nie występuje.

Test przełączników

W skrócie? Membranowy mechanizm wysokiej jakości, którego nie dręczą jakiekolwiek problemy z responsywnością, drogą pracy klawiszy, czy zacinaniem się któregoś z nich. Apex 3 oferuje po prostu bardzo dobry mechanizm membranowy, który nad mechanicznym podejściem ma jedną przewagę – jest cichy. 

Jednak za cichością idzie też fakt, że ich wytrzymałość jest mniejsza. Tutaj mamy do czynienia z wytrzymałością 20 milionów aktywacji i mechanizmem autorskiego o nazwie SteelSeries Whisper-Quiet. Sam jednak nie określiłbym głośności pracy tych klawiszy mianem “szeptu”. Słychać je, jak każdą inną dobrą klawiaturę membranową. 

Podsumowanie

Chociaż wojny pomiędzy zwolennikami klawiatur mechanicznych i membranowych zostały dawno zakończone (znakomita większość z nas uznaje wyższość tych pierwszych), to dobrze mieć ciągle nowości w każdym segmencie. Zwłaszcza kiedy te przyjmują postać np. modelu Apex 3. 

Obecnie ta klawiatura jest do dorwania za 300 złotych. Cenę, za którą otrzymujemy pełnowymiarowy i świetnie wykonany sprzęt z ciekawymi dodatkami (rolka, przycisk multimedialny, kanaliki do przewodu), certyfikatem IP32, naprawdę użyteczną podkładką pod nadgarstki i rozbudowanym oprogramowaniem. 

Jeśli więc membranowa melodia jest tą Waszą, to wybór modelu Apex 3 będzie z pewnością dobry. Jeśli jednak serce oddaliście mechanicznym przełącznikom, to czekajcie na test SteelSeries Apex 5 na naszej stronie.