WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Testy

Test myszki SteelSeries Rival 3

Zupełnie nowy gryzoń od Steelseries sprawia wrażenie ideału dla tych graczy, którzy nie szukają specjalnie wymyślnych modeli. Sprawdźmy więc, czy Rival 3 wyjdzie z naszego testu na, czy z tarczą. 

Pudełko i dołączone wyposażenie

Rival 3 wita się z nami naprawdę skromnie, bo w pudełeczku, które z łatwością zmieścimy w dłoni. W środku poza oczywiście samą myszką w kartonowej osłonce znajdziemy również książeczkę informacyjną.

Najważniejsze cechy 

  • Sensor SteelSeries TrueMove Core
  • Czułość na 5 poziomach od 100 do 8500 DPI (przeskoki co 100 jednostek)
  • Waga: 77 gramów bez przewodu 
  • Wymiary: 120,6 x 58,3 x 21,5  mm
  • Materiał: matowe tworzywo sztuczne
  • Przełączniki główne: Steelseries o wytrzymałości 60 milionów kliknięć
  • Liczba przycisków: 5 + rolka
  • Interfejs: USB za pośrednictwem 180-centymetrowego gumowego przewodu
  • Odświeżanie USB: 125, 250, 500 i 1000 Hz
  • Podświetlenie: logo i podstawa
  • Dedykowane oprogramowanie

Design, materiały i wykonanie

Minimalistyczną wręcz myszkę Rival 3 trudno nie polubić od pierwszego kontaktu. Sprawia po prostu wrażenie wytrzymałego i świetnie wykonanego sprzętu, na który składają się cztery plastikowe elementy.

Mowa o korpusie, podstawie i dwóch skrzydełkach głównych przycisków. Zostały one wykończone na matową czerń, co udzieliło się również dwóm niewielkim przyciskom bocznym i jednemu funkcyjnemu. 

Na spodzie z kolei padło na trzy ślizgacze – jeden obszerny na dolnej i dwa niewielkie na górnej krawędzi. Tradycyjnie pomiędzy nimi znalazł się sensor (tutaj autorski SteelSeries) i… tyle tak naprawdę. Rival 3 jest bowiem ewidentnie prostą myszką, którą uzupełnia jeszcze sam przewód w gumowym oplocie.

Ergonomiczność

Pod kątem stricte kształtu robi się jednak ciekawie. Osobiście polecam Rivala 3 dla praworęcznych, którzy korzystają z każdego typu chwytu, bo na niej ich dłoń odnajdzie się bez najmniejszego problemu. Oba profile boczne są stosownie wyprofilowane w dolinki, jak zresztą oddzielone od siebie skrzydełka na głównych przełącznikach, choć w ich przypadku jest to dosyć nieznaczne zagłębienia. Idealnie jednak, żeby spoczęły w nich opuszki palców.

Rivala 3 trzyma się tym samym w dłoni pewnie i przyjemnie, a po podkładce śmiga jeszcze lepiej. Wszystko za sprawą niskiej, bo 77 gramowej wagi, która w połączeniu ze świetnymi, dodatkowo zaokrąglonymi na krawędziach ślizgaczami, zapewnia świetny „poślizg” na podkładkach. Zalecam jednak wyposażenie się w mouse bungee, bo przewód w gumie zachowuje się dosyć niesfornie. 

Test przycisków

Zaczynamy tradycyjnie od tych najważniejszych, a więc głównych. Są to ponoć mechaniczne przełączniki Steelseries o wytrzymałości aż 60 milionów aktywacji. Ich charakterystyka jest z kolei bardzo dobra, bo oddzielone, ale świetnie „przymocowane” na przełącznikach skrzydełka zapewniają wysoką responsywność i zero-jedynkowe działanie z przyjemną dla palca i ucha „kruchością”. 

Z bocznymi przyciskami mam jednak ten problem, że przy swoich niewielkich rozmiarach nie wystają odpowiednio daleko z obudowy, co nieco denerwuje przy ich klikaniu. Nie zacinają się jednak, a dostęp do nich jest prosty, więc to najważniejsze. Podobnie zresztą, jak z przyciskiem funkcyjnym.

Kończąc ten wywód, musimy jeszcze przyjrzeć się rolce. Często czarnym koniu wśród elementów na myszce, od którego wiele zależy. Naprawdę. Spartaczona rolka jest często równoznaczna ze spartaczonym modelem. Na szczęście nie jest tak z Rivalem 3. Tutaj scroll został oparty na gęsto usłanym, ale odpowiednio ciężkim w pracy łożysku.

Oprogramowanie

W ramach swoistego HUBu SteelSeries Engine 3 możemy pobawić się sporą liczbą funkcji. Producent nie zapomniał o tradycyjnej opcji zapisywania kilku profili (również w pamięci myszki), podpinania ich do konkretnych aplikacji, zmiany odświeżania, czy połączenia ze sobą efektów podświetlenia.

Ustawienia dotyczące Rivala 3 sprowadzają się do jednego tak naprawdę menu. W nim bawimy się w przypisywanie rozbudowanych opcji do poszczególnych przycisków, robienie makr w zaawansowanym kreatorze, ustawienia odświeżania, czułości na nawet pięciu poziomach i dostosowywaniu akceleracji, deceleracji i wreszcie nasilania zjawiska angle snappingu, czyli predykcji. 

Całość dopełnia piaskownica dla fanów RGB, która dzieli podświetlenie myszki na trzy sekcje i umożliwia dowolne mieszanie efektami i kolorami. Wprawdzie tylko trzema efektami, ale przynajmniej milionom barw!

Podświetlenie

Wbrew pozorom Rival 3 posiada naprawdę gustowny system RGB, który objął logo na grzbiecie oraz wąski pasek przy podstawie. My możemy je albo wyłączyć, albo wybrać pomiędzy efektem stałego koloru, zmiany w formie neonu i wreszcie zmiany z oddychaniem.

Największy problem? Brak możliwości dostosowania poziomu jasności… ale na szczęście (gdyby ten Wam przeszkadzał), możecie całkowicie wyłączyć podświetlenie.  

Test sensora

W przypadku Rivala 3 SteelSeries postawiło na swój autorski sensor, który ponoć został zaprojektowany specjalnie dla tego modelu (tiaa). Niestety do najlepszych czujników ten nie należy. 

Oczywiście, jeśli będziemy oceniać jego działanie organoleptycznie, to nie zauważymy wielu problemów. No, tym największym jest parametr LOD na zadziwiająco wysokim, bo 3,6 mm poziomie, ale tuż za nim ustawia się szum wysokiej częstotliwości oraz interpolacja, czego przejawy widać już przy 2400 DPI. To naprawdę słaby wynik, ale do przegryzienia, jeśli gracie na niskiej czułości.

Niestety testy wykazały, że Rivala 3 dręczy smoothing, a więc (upraszczając) niedokładne odwzorowanie ruchu kursora. W praktyce trudno to zauważyć, ale uważni gracze z pewnością nie będą temu obojętni. 

Podsumowanie

Skłamałbym, gdybym stwierdził, że Rival 3 spełnił moje oczekiwania. Jasne – zaskoczył mnie pozytywnie wykonaniem, jakością materiałów i działaniem przycisków, ale niestety jego sensor jest na poziomie tańszych myszek, a nie takich na poziomie 159 złotych, bo tyle właśnie Rival 3 kosztuje.

Chociaż spełni oczekiwania gros graczy, to jednak należy pamiętać, że właśnie czujnik jest największą bolączką tej myszki z rozbudowanym oprogramowaniem. Dlatego właśnie – polecam, ale nie gdy szukacie najlepszej pod kątem precyzji myszki (wystarczy, że po prostu gracie na niskich czułościach).