Aj, ile to już minęło czasu od ostatniego testu keypada na naszym portalu? No, całkiem sporo, bo ponad rok. Nie ma w tym jednak nic zaskakującego, bo takie sprzęty zaliczają się do grupy peryferiów, z których korzysta zaledwie garstka. Wprawdzie te najprostsze modele dorwiemy już za kilkadziesiąt złotych, ale wystarczy dopłacić kilka dyszek, aby z podrzędnego plastiku, braku podświetlenia i mechanizmu membranowego przeskoczyć na to, co np. oferuje Thor 100 RGB od Genesis.

Pudełko i dołączone wyposażenie

W tradycyjnym dla Genesis kartonie w czarno-czerwonej kolorystyce znajdziemy prócz Thor 100 RGB skróconą instrukcję obsługi, naklejkę i użyteczny kluczyk do ściągania poszczególnych keycapów (klawiszy).

Najważniejsze cechy

  • Wymiary: 231 x 130 x 37
  • Materiał: głównie tworzywo sztuczne
  • Przełączniki mechaniczne Outemu Red
  • Przewód USB o długości 180 cm
  • Liczba przycisków: 39
  • Klawisze multimedialne (5)
  • Dodatkowe przyciski G1-G4 (już niemechaniczne)
  • 24-miesięczna gwarancja

Design, materiały i wykonanie

Z jednej strony nie powinniśmy oczekiwać czegoś naprawdę solidnego, jak za cenę mieszczącą się w dwóch stuzłotowych banknotach, ale wystarczy tylko przypomnieć sobie pierwszą lepszą klawiaturę „noname” w tym, przedziale, która oferowała przynajmniej w części metalową lub aluminiową obudowę. A w Thor 100 RGB? Plastik. Wszędzie. Machnąłbym na to nawet ręką, ale w podobnej cenie możemy kupić klawiaturę Thor 300 TKL, która bazuje na identycznych przełącznikach i posiada właśnie metalową górną pokrywę. Genesis w tej kwestii po prostu za bardzo przyoszczędził… i szkoda, bo jestem pewny, że znakomita większość z nas wolałaby nieco lepszej jakości materiały składowe zamiast diod RGB. No ale cóż, producent zapewne idzie za trendami, które kształtujemy my, konsumenci.

Tak więc Thor 100 RGB nie jest czymś wielkim i choć nie mam specjalnie dużych dłoni, to i tak jestem w stanie objąć go całego jedną dłonią. Tego keypada budują tak naprawdę dwie plastikowe części, które prócz „ramki na przełączniki” oferują też sporych rozmiarów podkładkę pod nadgarstek z delikatnym wyżłobieniem. Sam kształt to kwestia gustu, ale jak dla mnie jest całkiem przyzwoity – nie ma tutaj wielkiego szaleństwa, ale pod minimalizm zdecydowanie się to też nie zalicza. Ot „gamingowe wyważenie”, które finalnie komponuje się z podświetleniem.

Niestety uczucie taniej chińszczyzny, jakie serwuje nam to tworzywo sztuczne, udziela się też nakładkom na przełączniki (keycapom). Prócz całego bloku składającego się z 35 przycisków, oddano też w nasze ręce cztery dodatkowe na lewej krawędzi.

Na spodzie tradycyjnie nic na nas nie czeka (prócz sześciu podkładkom antypoślizgowym, które sprawdzają się przeciętnie i dwóm otworom drenażowym). Kwestię łączności z PC rozwiązano za pośrednictwem dobrej jakości przewodu USB o długości 180 centymetrów w solidnym nylonowym oplocie.

Oprogramowanie

Nie mogło też zabraknąć oprogramowania, które pozwala głównie na dwie rzeczy: dostosowanie efektów podświetlenia oraz podmianę funkcji poszczególnych przycisków. Możemy też podpiąć aplikacje pod dany profil, czy nagrać makra. Użytkownik może też bez większego problemu przeskakiwać pomiędzy trybem spersonalizowanym i „PC”, w którym to Thor 100 RGB po prostu spełnia funkcje tradycyjnej (choć okrojonej) klawiatury.

System podświetlenia

Tradycyjne efekty RGB nie są w tym przypadku jakieś fenomenalne. Ot dobre podświetlenie, oferujące możliwość wybrania koloru dla każdego przycisku z osobna oraz ustawienia wspólnego efektu. Możemy też wpływać na jasność podświetlenia i w razie potrzeby całkowicie je wyłączyć. Niestety nie możemy wpływać na znajdujące się w prawym górnym rogu logo z nazwą producenta, które nieustannie świeci się na czerwony kolor.

Szczerze mówiąc, zabrakło mi tutaj opcji zsynchronizowania podświetlenia z inną klawiaturą, czy myszką, których Genesis ma przecież w ofercie od groma.

Test przełączników

Outemu RED o żywotności 50 milionów kliknięć nie są tak dobrej jakości, jak te z oferty Kailh, czy Cherry MX, ale i tak zapewniają przynajmniej tę charakterystyczną płynność dobrych mechanicznych liniowych „redów”. Innymi słowy, przeznaczenie do gamingu i szczerze mówiąc, to mój pierwszy raz, kiedy keypad w ogóle był dla mnie użyteczny. Nie mam tutaj na myśli tego, że Thor 100 RGB wprowadził jakąś rewolucję w tym segmencie, ale po prostu trafił akurat na taką konfigurację mojego stanowiska, w której to do pisania używałem klawiatury z przełącznikami Blue.

Granie na nich może i nie jest czymś nieprzyjemnym, ale na Redach po prostu bawi się lepiej w dynamicznych tytułach. Taki keypad spisał się więc u mnie wręcz idealnie, ponieważ tradycyjny rozstaw przycisków (to praktycznie odcięta w ⅓ klawiatura TKL) zachęcał do porzucenia wolniejszych „klikaczy” na rzecz tych liniowych. A miejsce na biurku? U mnie ciągle jest go pod dostatkiem, co osiągnąłem, decydując się na minimalistyczny model głównej klawiatury bez bloku numerycznego.

Podsumowanie

Keypady zdecydowanie nie wpadają Wam do głowy jako pierwsze, a nawet drugie, kiedy pomyślicie o peryferiach komputerowych. Ich użyteczność jest oczywiście dyskusyjna, ale w momencie, kiedy brakuje nam przycisków do makr i chcemy sobie po prostu ułatwić życie, to mogą okazać się nieocenione. Ja dziś poznałem z kolei zupełnie inny wymiar tych niewielkich klawiaturek, ponieważ mogą okazać się idealnym rozwiązaniem dla graczy, którzy wręcz muszą pisać na przełącznikach Blue, ale nie są w stanie na nich grać. Wtedy taki dodatek na stanowisku jest wręcz nieoceniony.

A sam Thor 100 RGB od Genesis? Cóż, nie jest to sprzęt idealny, ale biorąc pod uwagę jego cenę i to, że oferuje „markowe” (hej – przecież znamy nawet nazwę producenta!) przełączniki mechaniczne w połączeniu z pełnym podświetleniem RGB może okazać się dobrym wyborem, jeśli nie do końca wiecie, czy taki keypad będzie Wam się na cokolwiek przydawał. Innymi słowy, polecam, ale może warto poczekać jeszcze chwilę, aż jego cena spadnie ze ~130 złotych na około 100?

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej