WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ

To najdroższe słuchawki Logitecha. Test Pro X Wireless

To najdroższe słuchawki Logitecha. Test Pro X Wireless

W ofercie gamingowego oddziału Logitecha pojawiły się właśnie najdroższe słuchawki dla graczy Pro X Wireless, czyli bezprzewodowa wersja modelu Pro X, która kosztuje 879 zł, każąc klientom płacić ponad 300 złotych za pozbycie się kable. Czy warto? 

Pudełko i dołączone wyposażenie Pro X Wireless

Bogato, bogato i raz jeszcze bogato. W tradycyjnej wręcz dla Logitecha czarnej obwolucie, która zwiastuje, że produkt obroni się na rynku bez kiczowatej „gamingowości” znajdziemy kolejny, tym razem twardy karton, w którym spoczywa zabezpieczony zestaw słuchawkowy. 

Pudełko przeszukajcie jednak dokładnie, bo pod tekturą kilka papierków (broszurę, informację gwarancyjną, instrukcję obsługi, naklejkę), świetnej jakości worek z grubego materiału do transportu oznaczony logiem oddziału G w firmie Logitech oraz dalszą część osprzętowania.

Mowa o mikrofonie na tradycyjnym pałąku z niewielką pianką na końcu, odbiorniku USB LightSpeed, przewodzie ładowania USB-A do USB-C o długości 1,8 metra, dwóch zestawach nauszników z pianką memory obitych sztuczną skórą (założone na muszle) i materiałem. 

Najważniejsze cechy Pro X Wireless

  • Ogólne
    • Materiały: tworzywo sztuczne, stal, aluminium, sztuczna skóra, pianka zapamiętująca kształt (memory foam)
    • Waga: 370 gramów
    • Wymiary: 138 x 94 x 195 mm (długość, szerokość, wysokość)
    • Słuchawki wokółuszne zamknięte
    • Regulacja rozstawu muszli i osobna regulacja “góra-dół”
    • Centrum dowodzenia wbudowane w muszle
    • Wsparcie oprogramowania Logitech
    • 2-letnia gwarancja
  • Przetworniki 
    • Średnica: 50 mm
    • Membrana: PRO-G z hybrydowych materiałów siateczkowych
    • Magnes: neodymowy
    • Impedancja: 32 Ohm
    • Pasmo przenoszenia: 20 – 20 kHz
    • Czułość: 91,7 dB
  • Mikrofon PRO
    • Odpinany od muszli
    • Na elastycznym pałąku 
    • Jednokierunkowy z charakterem nerkowym
    • Pasmo przenoszenia 100 – 10000 Hz
    • Przetwornik o wielkości 6 mm

Design, materiały i wykonanie

Wielu twierdzi, że gamingowe słuchawki nigdy nie dorosną do pięt tym, które powstają z myślą o audiofilach. Niestety sam nie mam tak wielkiego doświadczenia, żeby rozstrzygać te spory, ale jedno wiem na pewno – wykonanie zestawu słuchawkowego Logitech Pro X Wireless docenią zarówno jedni, jak i drudzy. 

Nie ma w tym nic jednak dziwnego, bo ten model został wykonany zgodnie z zasadami dobrego smaku, jeśli w ogóle takie istnieją w kwestii samego designu. Oczywiście Pro X Wireless bazuje na swoim przewodowym odpowiedniku, który z kolei bazuje na modelu Pro. W odróżnieniu jednak od modelu Pro, tutaj lepszej jakoścmi materiały tchnęły zupełnie nowe życie w znakomity i tak wysublimowany design. Trzymając w rękach ten model, po prostu czujemy, że to świetnej jakości sprzęt i nawet niespecjalnie przeszkadza nam dodatkowa waga. 

Od razu można się zorientować, czym tak naprawdę model Pro X Wireless zawdzięcza sobie takie słowa i choć nie odkrywa Ameryki na nowo, stawiając na tradycyjną konstrukcję, to jednak robi to fenomenalnie. Zestaw składa się tradycyjnie z trzech głównych części – pary muszli, łączącego je pałąku oraz oczywiście dodatków odpowiadających za wygodę, a więc nauszników i samego obicia pałąka. 

Obie muszle w owalnym i nieco przedłużonym w kwestii długości kształcie buduje przyjemne w dotyku tworzywo sztuczne, które wieńczy ozdobny aluminiowy okrąg. Składają się na niego dwie powierzchnie – wypolerowana na błysk krawędź z logiem na środku i dziesiątki niewielkich wygrawerowanych okręgów.

To one robią robotę, załamując w efektowny sposób światło. Muszle łączą z całością zakręcone gumowe przewody oraz solidne aluminiowe widełki, które najprawdopodobniej zostały wciśnięte w obręcze z plastiku, które z kolei trzyma w ryzach stalowy pałąk. Świetny wybór, bo elastyczność i wytrzymałość stali idealnie pasuje do nieustannie rozciąganego elementu.

Nie ukrywam, że podoba mi się nawet samo obicie pałąka z dwuczęściową skórą naturalną i pianką w roli głównej. Na zewnętrznej stronie został wypalony napis „PRO”, a na bokach dwie skrawki skóry łączy świetnie wyglądający ścieg, który nadaje całości manufakturowego wręcz stylu. 

Po stronie nauszników mamy do wyboru albo te ze skóry sztucznej, albo te z przyjemnego materiału. Jeśli jesteście wrażliwi na „męczące” się uszy, lub jeśli chcecie uzyskać imitację półotwartej struktury, zmiękczającej nieco brzmienie, to powinniście od razu sięgnąć po te drugie. Bez względu jednak na Wasz wybór będziecie mieli do czynienia z pianką memory foam oraz wystarczającą wielkością na pomieszczenie całych małżowin. 

Jeśli z kolei idzie o zarządzanie zestawem Pro X Wireless podczas grania, wszystko sprowadza się do lewej muszli. To tam znajdziemy przewód USB-C do ładowania, port do odczepianego mikrofonu, dwupoziomowy przycisk aktywacji i dezaktywacji mikrofonu (jego naciśnięcie wywołuje efekt dźwiękowy), dioda informacyjna, przęłącznik on/off oraz solidne pokrętło do regulowania poziomem głośności. Dotyczy to jednak głośności systemowej, a nie tej „w słuchawkach”. 

Przechodząc wreszcie do konstrukcyjnych wad i problemów z samym wykonaniem… trudno się do czegokolwiek przyczepić. Przy teście przewodowej wersji narzekałem nieco na zbyt łatwo przeskakujące na systemie regulacji muszle, ale nie dręczy to już mój egzemplarz wydania bezprzewodowego. To dziwne, bo nie mogę dostrzec zmian w samej budowie, więc mogę zwalić to na wadę wcześniej testowanego zestawu. W Logitech Pro X Wireless wszystko zakrawa o perfekcje. 

Wygoda

Trzeba przyznać, że Logitech odwalił kawał dobrej roboty, jeśli mówimy o gamingowych aspektach zestawu Pro X Wireless, bo już po założeniu zauważamy, jak świetnie tłumi dźwięk z otoczenia. Model zawdzięcza to zarówno świetnym nausznikom z pianką memory, jak i zdecydowanie wyczuwalnym, ale nie nieprzyjemnym nacisku pałąka. To połączenie skutecznie izoluje nasze uszy od świata zewnętrznego.

Słuchawki leżą pewnie na głowie, nie uciskają jej i pomimo obecności akumulatora, rozkładają na niej swój ciężar w idealny wręcz sposób. Nie liczcie jednak na to, że wytrzymacie w nich 8 godzin pod rząd. Brak jakiegokolwiek przepływu powietrza we wnętrzu nauszników sprawia, że doraźne „wietrzenie” aparatu słuchowego u co wrażliwszych, będzie zdecydowanie wskazane. 

Technologie w Pro X Wireless

Model ten pod kątem obecnych technologii jest całkiem przytłaczający dla niespecjalnie zaznajomionego użytkownika. W oczy biją nam określenia w stylu membran PRO-G, Blue Vo!će, czy dźwięku DTS Headphone: X2.0. Na całe szczęście brzmi to bardziej zawile, niż jest w rzeczywistości. Dlaczego? Już śpieszę z wytłumaczeniem.

Te rewolucyjne membrany, to nic innego, jak autorskie rozwiązanie Logitecha, które bierze na celownik same materiały, z których się składa. „Wyjątkowe materiały siateczkowe” mają oczywiście zapewniać wyższą szczegółowość i jakość muzyki, ale jeszcze nie tak wysoką, żeby podbić zakres ponad tradycyjne 20 do 20 kHz, a szkoda, bo standard HiFi w tym modelu z pewnością by się przydał.

Blue Vo!ce jest z kolei niczym innym, jak takimi „nakładkami” na mikrofon, jeśli pokusimy się na porównanie do snapchatowych filtrów. Ogółem – dzięki niemu możemy na bieżąco wpływać na to, jak brzmimy i choć brzmi to świetnie, to niestety nie jest aż tak rewolucyjne. Kilka podobnych opcji oferuje bowiem starusienki już TeamSpeak 3. Jednak więcej o tym już za moment.

Ostatnia warta nadmienienia technologia, to DTS HEADPHONE:X 2.0, czyli po prostu ustandaryzowany tryb 7.1, którego nazwy producenci tak łatwo nie mogą wrzucać do swoich modeli. Nic dziwnego, ta nowinka pochodzi bowiem od firmy DTS i w tej wersji jest obecnie najbardziej zaawansowaną wersją, która wnosi przestrzenność na jeszcze wyższy poziom, czyli bezpośrednio wpływa na okazałość sceny dźwiękowej. 

Oprogramowanie G HUB i bateria

Logitech już nie raz przytłaczał mnie mnogością opcji w swoim oprogramowaniu i nie inaczej jest z Pro X Wireless. W aplikacji Logitech G HUB znajdziemy tak naprawdę trzy zakładki poświęcone temu zestawowi.

Pierwsza z nich jest jednocześnie tą najbardziej rozbudowaną, bo dotyczy technologii Blue Vo!ce. Niespecjalnie obeznani powinni ograniczyć się i tak do poziomu czułości oraz wybrania predefiniowanych ustawień (od profesjonalnych speakerów), ale jeśli chcecie się pobawić, to otrzymujecie do tego masę narzędzi na czele z equalizerem. 

Szczerze? To pierwszy raz, kiedy widzę aż tak rozbudowane opcje nagrywania nie tylko we wbudowanym w zestaw słuchawkowy mikrofonie, ale też nawet tym osobnym za kilkaset złotych. Na całe szczęście Logitech przygotował objaśnienie do każdej z nich, co pomoże amatorom i co tu dużo mówić, czekam na dedykowany mikrofon z tą technologią. 

W drugim menu czekają na nas tradycyjne opcje, bo mowa o ustawieniu poziomu głośności  (ten sam, którego ustawiamy pokrętłem), czułości mikrofonu oraz jego odsłuchu na bieżąco. Tutaj są też opcję dotyczące dźwięku przestrzennego z możliwością włączenia go w standardzie DTS Super Stereo.

Wreszcie w ostatniej zakładce możemy położyć swoje łapki na rozbudowanym equalizerze z predefiniowanymi ustawieniami, którymi możemy dowolnie zarządzać pod kątem naszych upodobań. 

Jako że Pro X Wireless są przewodowe, na ich pokładzie znalazł się zarówno akumulator, jak i moduł łączności. W kwestii tego drugiego w grę wchodzi autorska technologia LightSpeed, która korzystając z dołączonego odbiornika na USB fal radiowych o częstotliwości 2,4 GHz zapewnia stabilne połączenie do 15 metrów.

Po stronie wbudowanego akumulatora możecie być pewni, że Pro X Wireless wytrzyma po pełnym naładowaniu około 20 godzin. Innymi słowy tyle, ile podaje producent, choć osobiście mam wrażenie, że w moim przypadku wytrzymywały prawie do 25 godzin.

Jak Pro X Wireless grają?

Producenci gamingowych zestawów słuchawkowych słusznie uderzają w najlepsze możliwe brzmienie pod kątem masowego odbiorcy. To, które oferuje Pro X Wireless mogę określić bardzo uniwersalnym, bo wbija się w trend wpadnięcia w gust możliwe największej ilości klientów. Stąd też zdecydowanie basowe brzmienie (można je skorygować) w formie przyjemnego, bo głębokiego i miękkiego wydania. 

Tonom wysokim również trudno coś zarzucić, a średnica zdecydowanie powinna Was zaskoczyć szczegółowością (osobiście polecam widoczne poniżej ustawienia equalizera, ale tylko w połączeniu z trybem przestrzennym). Całość brzmi też bardzo dynamicznie i w dobrym stopniu separuje poszczególne źródła dźwięku, co wychwyci nawet niewprawne ucho. Podobnie jak zresztą okazałą scenę muzyczną, a skoro przy niej już jesteśmy, przejdźmy do samego trybu przestrzennego.

Z nim jest różnie, bo nie każdemu przypadnie tego typu sztuczne generowanie dodatkowych głośników w muszlach. Dla mnie jednak po włączeniu trybu wirtualnego dźwięku DTS Super Stereo brzmienie Pro X Wireless nabiera jeszcze większego kolorytu. Szczerze? Zwykłem korzystać z niego praktycznie zawsze – słuchając muzyki i grając w przeróżne gry. 

Najbardziej odczułem go w dosyć rozbudowanych utworach, gdzie wokal wysuwał się na pierwsze skrzypce, pozwalając chórom oraz instrumentom grać gdzieś tam w wirtualnej oddali. W grach różnice są jeszcze subtelniejsze, ale zdecydowanie zauważalne i to zwłaszcza w strzelankach z rozbudowaną ścieżką dźwiękową (bardziej Wiedźmin, Battlefield 1 niż CS:GO, czy Fortnite). 

Test mikrofonu

Logitech obiecał fenomenalną jakość i muszę przyznać, że tę jakość dostarczył. Chociaż nad mikrofonem stawia pieczę technologia Blue Vo!ce, która jest tak naprawdę fenomenalnym „korektorem”, to nawet bez niej uzyskane nagrania są naprawdę świetnej jakości i dosyć „czyste”, choć oczywiście do studyjnego brakuje mu tej głębi, którą wydobywają z głosu znacznie większe membrany. 

Z tych wszystkich trybów predefiniowanych tylko dwa z nich były na swój sposób użyteczne. Inne zbyt mocno wpływały na głos, a jeszcze inne miały tak niski próg „ucinania” niechcianych dźwięków, że albo mnie zagłuszały, albo w ogóle nie wychwytywały tego, co mówię. Nasila się to zwłaszcza pod koniec, kiedy przeniosłem się na ustawienia od progamerów. 

Najdroższe słuchawki Logitecha. To nie mógł być przypadek

Muszę przyznać, że miałem już do czynienia z dziesiątkami gamingowych zestawów słuchawkowych i tak naprawdę musiałbym naprawdę się zastanowić, żeby wymienić, choć pięć z nich, których tak wysoka cena była adekwatna do jakości pod wieloma względami. Wiecie – kiedy płacimy już za słuchawki gamingowe aż tyle, to musimy już czegoś wymagać.

Problem w tym, że choć Logitech Pro X Wireless jest sam w sobie świetnym zestawem słuchawkowym, producent „każe” nam zapłacić sobie dodatkowe 310 złotych tylko za tryb bezprzewodowy. Tak to przynajmniej wygląda w sklepie Logitecha, bo w sklepach trzecich wersję bezprzewodową kupimy za dwa razy więcej w stosunku do przewodowej (800 zł vs 400 zł). Czy pozbycie się szerszej kompatybilności i przewodu jest warte tej ceny? Tą odpowiedź pozostawiam Wam.

Finalnie jednak Logitech Pro X Wireless zachwycił mnie wykonaniem, wygodą, dbałością o szczegóły, designem, zapleczem technologicznym, oprogramowaniem i wreszcie brzmieniem. To zresztą rozpieściło moje „gamingowe, a nie audiofilskie ucho”, a kwestia bezprzewodowej łączności LightSpeed została rozwiązana wzorowo. Jak tu nie wlepić mu tych odznak/