WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ

Test bezprzewodowego zestawu HyperX Cloud Flight S

Test bezprzewodowego zestawu HyperX Cloud Flight S

HyperX wyjawił swój nowy bezprzewodowy zestaw słuchawkowy Cloud Flight S, który idąc z duchem marki, wyróżnia się funkcjami nad modelem Cloud Flight i CloudX Flight. 

Pudełko i dołączone wyposażenie

Model Cloud Flight S dostajemy w okazałym i charakterystycznym dla HyperX pudełku w ozdobnej obwolucie. W środku zestawu znajdziemy plastikowe „etui” zabezpieczające sprzęt w transporcie, w którym znalazł się odpinany mikrofon, metrowy przewód microUSB do ładowania i długi odbiornik 2,4 GHz na USB-A. Nie zabrakło też całej masy papierków. 

Najważniejsze cechy HyperX Cloud Flight S

  • Ogólne
    • Przeważający materiał: tworzywo sztuczne
    • Waga: 310 gramów bez i 320 z mikrofonem
    • Słuchawki wokółuszne zamknięte
    • Regulacja muszli
    • Długość przewodu microUSB do ładowania: 1 metr
    • Bateria o wytrzymałości do 30 godzin
    • Łączność 2,4 GHz
    • Regulacja głośności gry i rozmowy
    • Ładowanie przewodowe i bezprzewodowe Qi
    • Dodatkowe przyciski sterujące
    • Wsparcie oprogramowania HyperX NGenuity
    • Kompatybilność z PC i PS4
  • Przetworniki neodymowe
    • Średnica: 50 mm
    • Impedancja: 32 Ohm
    • Pasmo przenoszenia: 10 – 20 kHz
    • Dźwięk 7.1
  • Odpinany elektretowy mikrofon pojemnościowy
    • Na elastycznym pałąku 
    • Dwukierunkowy
    • Pasmo przenoszenia 50  – 18000 Hz
    • Czułość: -34±3dB

Design, materiały i wykonanie

Każdy z Was zapewne jest obcykany w designie, jaki obrał HyperX w przypadku swoich słuchawek. Po prostu wystarczy jeden rzut oka na produkt tej marki, aby być pewnym, że tej marki właśnie jest. Jednak Cloud Flight S poszedł w nieco inną stronę, w której to tylko srebrne logo na muszlach i wytłoczona na pałąku nazwa producenta zwiastują, że mamy do czynienia ze sprzętem HyperX.

Charakterystyczne metalowe widełki ustąpiły bowiem miejsca nowym z refleksyjną wstawką w swoim korpusie, które to utrzymują muszle pod niewielkim kątem. Całość wykonano z twardego, czarnego tworzywa sztucznego o matowym wykonaniu, ale gumowe wyłożenie nie ominęło płaskiego owalu na muszlach. 

Te są o tyle ciekawe, że oprócz solidnego mechanizmu z zapadkami, które pozwala na przekręcenie ich o 90 stopni, dostały coś jeszcze. No, jedna tak naprawdę dostała, bo tylko ta lewa. Stawiając ją na kompatybilną ładowarkę bezprzewodową, możemy rozpocząć proces ładowania wbudowanej baterii, ale jeśli przyjrzymy się bardziej, odszukamy na niej cztery wgłębienia. To nic innego, jak przyciski, które możemy zaprogramować w aplikacji.

Prawa muszla nie jest jednak aż tak bezużyteczna, bo to na jej spodzie znalazło się solidne pokrętło poziomu dźwięku, które jest niestety zaprzęgnięte z systemową głośnością. Lewa otrzymała tradycyjnie więcej – mowa o diodzie informacyjnej, przyciskowi on/off, przyciskowi aktywującemu tryb 7.1, portowi microUSB do ładowania i wtyku do odpinanego mikrofonu na pałąku. Ten uzupełnia dioda sygnalizująca jego stan (świeci się na czerwono przy jego dezaktywacji.

Pod kątem wykonania na Cloud Flight S trudno narzekać i mało tego – trudno tak naprawdę doszukać się jakiegokolwiek mankamentu. To świetnie wykonany bezprzewodowy zestaw, którego wieńczy przyjemne połączenie pianki i sztucznej skóry na nausznikach i pałąku. 

Ergonomia

To już powszechnie znany fakt, że HyperX w przypadku słuchawek przyzwyczaił nas do światowej wręcz klasy wygody i nie inaczej jest z Cloud Flight S. Stosunkowo niska waga tego modelu, tryb bezprzewodowy i oczywiście rozbudowany system regulacji wraz z odpowiednio wielkimi i sowicie wyściełanymi pianką nausznikami sprawia, że korzystanie z tej propozycji HyperX, to czysta przyjemność.

Nie oznacza to jednak, że powinniście oczekiwać tego, że w Cloud Flight S wytrzymacie kilka długich godzin. To ciągle połączenie skóry i pianki, a więc takie, które skutecznie odcina nasz aparat słuchowy od świeżego powietrza. Bardzo dobre tłumienie dźwięków i lepiej brzmiący bas jest tutaj okupiony nieco męczącymi się uszami.

Oprogramowanie HyperX NGenuity

Aplikacje HyperX NGenuity dorwiemy w sklepie Microsoftu i szczerze mówiąc, warto się w nią wyposażyć, choć rozczarowała mnie bez reszty – okazało się bowiem, że nie oferuje equalizera. W przypadku zestawu słuchawkowego tej klasy nie jest to miłe odkrycie. Na szczęście pozostałe opcje są kompletne. 

Mamy więc aktywację trybu 7.1, możliwość podmiany poszczególnych funkcji czterech przycisków na muszli, dostosowanie balansu głośności pomiędzy komunikatorami głosowymi, a resztą i możliwość podejrzenia poziomu naładowania baterii.

Bateria Cloud Flight S

W Cloud Flight S zawitała bateria o nieznanej pojemności, ale taka, która ma wystarczać na nawet 30 godzin zabawy. Jak to zwykle w takich wypadkach bywa, trudno o dokładny pomiar, ale muszę przyznać, że gdy korzystałem z tego modelu na co dzień, jedno ładowanie wystarczyło mi na cały tydzień. W grę wchodzi więc jakieś 35/40 godzin.

Jednak idąc krok dalej, trzykrotnie sprawdziłem, jak szybko Cloud Flight S wyzbędzie się 5% naładowania i wiecie co? Następuje to średnio po około dwóch godzinach, co po wymnożeniu daje nam około 40 godzin pracy na jednym ładowaniu. Świetnie! Szkoda tylko, że HyperX zamiast na USB-C, postawił na microUSB. Jest jednak obecny tryb ładowania  bezprzewodowego, więc możemy przymknąć na to oko. 

Test dźwięku

Wyjątkowo zacznę od trybu wirtualnego 7.1. Trybu, który zaskoczył mnie pozytywnie z marszu i sprawił, że z jego towarzystwem słuchałem muzyki i grałem przez większość czasu. Co tu dużo mówić, efekt szerszej sceny muzycznej i okazalszej przestrzenności w modelu Cloud Flight S został zdecydowanie solidnie zrealizowany. Nie uświadczymy tutaj ‚efektu” studni, czyli dziwacznego pogłosu, czy zniekształceń zakrawających o przestępstwo na utworze.  

Ponadto HyperX postarało się o dostosowanie trybu 7.1 pod najpopularniejsze FPSy, a więc CS:GO, Overwatcha, Apex Legends, PUBGa, Rainbow Six Siege, czy Call of Duty: Modern Warfware. Wynik tego zawsze widzimy po włączeniu gry:

A efekt? Sprawdziłem go w niezastąpionym CS:GO, gdzie tryb 7.1 zawsze sprawdzał się w moim przypadku po prostu źle i spadłem z fotela, kiedy po raz pierwszy rzeczywiście wolałem grać z aktywowanym. To mówi samo za siebie.

Jeśli z kolei mowa o brzmieniu samym w sobie, to Cloud Flight S jest przedstawicielem tych słuchawek gamingowych, które jasne, grają mainstreamowo, ale robią to z klasą. W ich brzmieniu bas wychodzi naprzód, a charakter można określić literką “V” z odpowiednio czystą górą i szczegółową średnicą. Bas jest ewidentnie  dynamiczny i głęboki, a scena muzyczna (co potwierdza skuteczność trybu 7.1) odpowiednio okazała. 

Test mikrofonu

HyperX postawił na odpinany elektretowy mikrofon dwukierunkowy pojemnościowy, który posiada wbudowaną funkcję tłumienia hałasu i okazałe pasmo przenoszenia na poziomie 50  – 18000 Hz. To połączenie zapewnia taką jakość…

… w której łyżką dziegciu okazał się brak prostej pianki. Przez to mikrofon z łatwością wyłapuje głoski wybuchowe i nasz oddech, a to przyjemne nie jest dla słuchaczy.

Podsumowanie

Obecnie w Polsce nie można kupić zestawu Cloud Flight S, ale na Amazonie jest on dostępny za 159,99$, czyli prawie 680 złotych. Jak na zestaw słuchawkowy, to dużo, ale jak na TAKI zestaw słuchawkowy, to zdecydowanie przyzwoita cena.

Za nią otrzymujemy nie tylko świetną jakość wykonania i dźwięku, ale też fenomenalny wirtualny tryb 7.1, możliwość ładowania bezprzewodowego i wytrzymałą baterię. Chociaż (jak zwykle) w tego typu modelach brakuje mi łączności Bluetooth, to radiowe 2,4 GHz odwala i tak świetną robotę pod kątem zasięgu, jak i stabilności połączenia. Jak tu więc nie przyznać tej propozycji HyperX poniższych wyróżnień?