WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ

Test zestawu słuchawkowego HyperX Cloud Alpha S

Test zestawu słuchawkowego HyperX Cloud Alpha S

HyperX jest w zdecydowanej czołówce producentów gamingowych zestawów słuchawkowych i nic dziwnego, patrząc po dorobku firmy, który właśnie poszerzył się o model Cloud Alpha S. Sprawdźmy więc na co go stać. 

Pudełko i dołączone wyposażenie

Nawet przed samym dorwaniem się do tego zestawu słuchawkowego HyperX poczujemy, że mamy do czynienia ze sprzętem z wyższej półki. Wystarczy, że zdejmiemy świetnie ozdabiającą twardy karton obwolutę, żeby ujrzeć dobrze zabezpieczone i bogate wyposażenie.

Oprócz Cloud Alpha S otrzymujemy zestaw wymiennych materiałowych nauszników, dwa przewody (jeden wymagany z jackiem i drugi opcjonalny aka przejściówka na USB), przyjemny w dotyku woreczek do transportu oraz odpinany mikrofon. Cztery słowa – na-bo-ga-to… ale w tej cenie nie powinniśmy się dziwić. 

Najważniejsze cechy Cloud Alpha S

  • Ogólne
    • Przeważający materiał: aluminium i tworzywo sztuczne
    • Waga: 310 gramów bez mikrofonu (321 gramów z mikrofonem)
    • Słuchawki wokółuszne zamknięte
    • Regulacja rozstawu muszli
    • Odpinany 100-cm 4-polowy przewód jack 3,5
    • 2-metrowa przejściówka na USB z kontrolerem
    • Oba przewody w nylonowych oplotach
    • Brak oprogramowania
  • Przetworniki neodymowe
    • Impedancja: 65 Ohm
    • Pasmo przenoszenia: 13 – 27 kHz
    • Czułość: 99dBSPL/mW przy 1kHz
  • Mikrofon
    • Odpinany na elastycznym pałąku z pianką
    • Dwukierunkowy z usuwaniem dźwięków z otoczenia
    • Pasmo przenoszenia 50 – 18000 Hz
    • Czułość: -38dB

Design, materiały i wykonanie

Kwestię wykonania ocenię krótko, bo w przypadku Cloud Alpha S jest znacznie więcej ciekawostek, żeby zabierać Wam czas na takie niuanse. W skrócie – fenomenalne wykonanie, które przejawia się przyjemnym w dotyku plastikiem wokół muszli, aluminiowymi nakładkami na muszle z logiem producenta, solidnemu połączeniu aluminiowego pałąka z muszlami oraz zadziwiająco giętkiego pałąku obitego ekologiczną skórą i pokaźną dawką pianki. 

Wątpliwości? Czysto subiektywne, a więc samo kolorystyczne połączenie lazurowego z czarnym, czy zastosowanie „krokodylowej” sztucznej skóry na wierzchu pałąka. Trzeba być jednak naprawdę wymagającym, żeby w Cloud Alpha S nie dostrzec świetnie wykonanego zestawu słuchawkowego, który jest nie tylko wytrzymały, ale też stosunkowo lekki. Zwyczajnie można odczuć, że nie jest to jakiś model z niskiej, a nawet średniej półki. 

Pieczołowitość Alpha

A co w Cloud Alpha S jest ciekawego? No cóż, naprawdę sporo i chyba najlepiej zacząć od w sumie 300-centymetrowego przewodu (podział na 100 cm jack 3,5 mm i 200 cm USB z kontrolerem), którego możliwości pozwalają nam na wykorzystywanie zestawu zarówno na konsolach, jak i urządzeniach mobilnych, a przede wszystkim komputerach. Tutaj warto poświęcić chwilę wyglądającemu na masywny, ale w rzeczywistości naprawdę lekki kontroler.

W nim skrywa się elektronika odpowiadająca m.in. za wirtualny tryb 7.1, a sama obudowa pozwala nam na zaczepienie go o coś prostym klipsem. Jednak to jego wyposażenie jest kluczowe, a mam przez to na myśli całą gamę 6 przycisków. Nie zabrakło tutaj tradycyjnego ściszania i podgłaśniania o dwie jednostki w ramach poziomu systemowej głośności oraz świetnego manipulowania głośnością komunikatorów oraz w domyśle gier, a w praktyce wszystkich odpalonych programów. Całość uzupełnia podświetlany przycisk do włączania i wyłączania trybu 7.1, jak i aktywacji/dezaktywacji mikrofonu. 

Idąc dalej w skrywane przez Cloud Alpha S ciekawostki, nie można pominąć dziwacznych „dzyndzlów” na tyle każdej z muszli. Dzięki nim możemy wpływać na charakterystykę tonów niskich zamykając albo otwierając odpowiadające za nie komory, choć nie zabrakło również pośredniego ustawienia. Zresztą, popatrzcie tylko na to, jak świetnie zrealizowano samą muszlę.

Przywiązujecie szczególną uwagę do szczegółów? Jeśli nie, to moje rozpisywanie się nad nausznikami uznacie za szaleństwo, ale co tam – HyperX sprawdził się świetnie nawet w tej kwestii. Mowa dokładnie o tym, że materiałowe i skórzane nauszniki różnią się od siebie znacznie, a nie tylko samym obiciem pianki.

Podczas gdy te ze sztucznej skóry posiadają gęstszą piankę i znacznie grubszą osłonkę, to te materiałowe wypełniono już bardziej sprężystą, ale rzadszą pianką i na dodatek uzupełniono zdecydowanie cieńszą osłonką. Niby nic, ale podkreśla to charakter obu par nauszników. 

Z kolei największe zaskoczenie w Cloud Alpha S dostrzegłem w miejscu łączenia pałąka z muszlami. Mowa o tych lazurowych widełkach, które obejmują muszle i kryją się w plastikowej osłonce. Oczywiście zapewniają szeroki zakres zmiany rozstawu nauszników, ale zwykle kojarzą się ze sporą sztywnością w kwestii ruchów “na boki”. Tutaj tak jednak nie jest, dzięki czemu nauszniki jeszcze lepiej przylegają do naszej głowy. 

Brzmienie Cloud Alpha S godne Alpha?

Chociaż daleko mi do audiofilskiego poziomu rozważania brzmienia słuchawek gamingowych, to jedno mogę przyznać – w Cloud Alpha S ewidentnie możemy pobawić się brzmieniem. Mam przez to na myśli tę bardziej skomplikowaną zabawę, do której zachęca pogłębione pasmo z tradycyjnych 20-20000 do 13-27000 Hz oraz impedancji rzędu 65 Ohmów, a nie standardowych 32, dzięki którym wzmacniacz nabiera więcej sensu. 

Sam swoją zabawę realizowałem dla mnie tradycyjnie. W utworach, gdzie brzmienie można nazwać ciężkim a wokal motywem przewodnim, wybierałem skórzane nauszniki, zamknięcie komory tonów niskich (za sprawą wspomnianego mechanizmu) i tyle wystarczyło, żeby doceniać naprawdę dobrej jakości dźwięk z ciepłym, głębokim basem, ze świetnymi tonami wysokimi oraz szczegółową średnicą. 

Nie bez powodu nie wspominam o trybie 7.1, bo ten nie sprawdza się w przypadku cięższych utworów, serwując nam dziwny metaliczny pogłos. Muszę jednak przyznać, że zachwyciłem się nim w połączeniu z materiałowymi nausznikami oraz otwartymi komorami basowymi przy utworach Pink Floydów czy muzyce klasycznej.

A w grach? Tutaj mogę ocenić Cloud Alpha S po prostu bardzo dobrze, bo w CS:GO trudno o to, aby zacząć obwiniać je za niedokładność. A w grach z rozbudowaną ścieżką dźwiękową spisują się po prostu świetnie. Tutaj jednak nie jestem zawsze przekonany co do tego, czy tryb 7.1 jest potrzeby w kompetytywnych strzelankach – tam zwyczajnie nigdy nie mogę przyzwyczaić się do zupełnie innego brzmienia, niż zwykle. Sugeruję jednak, żeby takie subiektywne kwestie sprawdzać już na własnej skórze, bo może np. pokochacie grę w AC: Odyssey czy Wiedźmina 3 właśnie z trybem 7.1?

Test mikrofonu

Jako że mikrofon w Cloud Alpha S też wyróżnia się na tle innych za sprawą szerszego pasma i samej budowy, to warto poświęcić mu chwilę. Zwłaszcza, że jest to mikrofon pojemnościowy, choć do wysokiej jakości naprawdę mu daleko, a przez swoją charakterystykę… no cóż, powiem tylko tyle, że podczas nagrywania poniższego fragmentu wcale nie miałem zatkanego nosa.

Samo tłumienie hałasu sprawdza się jednak dobrze, ponieważ nie wyłapywał szumu rozkręconych do ponadprzeciętnych wartości wentylatorów komputera obok. Nic jednak dziwnego – pod pianką rzeczywiście odkryjemy dwukierunkową charakterystykę, choć zbieranie dźwięków z zewnątrz ma tu tylko charakter czysto pielęgnacyjny. 

Czy Cloud Alpha S są warte swojej ceny?

W dniu pisania tego testu Cloud Alpha S można kupić za 530 złotych, co jest oczywiście kupą kasy jak na gamingowy zestaw słuchawkowy i doskonale zdaję sobie z tego sprawę. Ten segment jest dla modeli przewodowych zwyczajnie ścisłą topką, w którym musimy oczekiwać najwyższej jakości a tak się składa, że trudno jej odmówić w tej propozycji od HyperX. To świetny, nowatorski, a przede wszystkim wykonany z wysoką pieczołowitością zestaw słuchawkowy, który na dodatek brzmi świetnie, oferując ponadprzeciętną specyfikację. Jak więc go nie polecić?