Ktoś rzuca skrót EV albo po prostu frazę „pojazd elektryczny”, to zapewne macie przed oczami samochody Tesli. Jednak „pojazdy elektryczne”, to nie tylko tak wypasione samochody, ale też te niewielkie, które powstają z myślą o poruszaniu się po mieście. I to właśnie produkcja tych niewielkich miejskich wariatów może zostać w przyszłości przyśpieszona za pomocą tego oto koła.

Mowa o nie „jakimś tam kole”, ale kole stworzonym przez zespół na kanadyjskim uniwersytecie Waterloo, które stawia na modułowość, co finalnie upraszcza proces projektowania i produkcji. Na każde koło składa się bowiem wbudowany silnik elektryczny, układ hamowania, zawieszenie, system sterowania oraz centralka zarządzająca całością. Moc jest z kolei dostarczana z oddzielnego systemu baterii.

Takie podejście sprawia, że producenci elektrycznych pojazdów zamiast projektować i wytwarzać wszystkie te oddzielne komponenty od podstaw, mogliby po prostu przykręcić gotowe zestawy kół do rogów ram swoich samochodów. Polecenia kierowania, przyspieszania i hamowania byłyby następnie przekazywane z systemu w kabinie elektronicznie, a nie mechanicznie. Dodatkowym atutem tego rozwiązania, które eliminuje części pokroju kolumny kierownicy, byłoby więcej miejsca w samochodzie dla pasażerów lub ładunku.

Obecnie każde takie koło-moduł waży około 40 kilogramów. Posiada też fenomenalny mechanizm, sprowadzający się do aktywnego systemu pochylania kół, który podczas jechania po zboczu, kompensuje przechylenie, aby utrzymać pojazd w pionie. Plany zespołu wymagają obecnie zwiększenia skali systemu, aby mógł być również stosowany w większych pojazdach użytkowych i elektrycznych.

Czytaj też: Bond będzie jeździł elektrycznym Astonem Martinem

Źródło: New Atlas

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!