O WaveCel pisałem dla Was już w marcu, kiedy to Trek w teorii ujawnił, ale w praktyce „zateaserował” swoje rewolucyjne kaski. Dlatego też odsyłam Was od razu do mojego wcześniejszego artykułu, który nakreśli Wam całą idee tego wynalazku, bo tutaj skupię się wyłącznie na tym, co warto dopowiedzieć do całości.

Całą swoją rewolucyjność kaski Bontrager zawdzięczają materiałowi WaveCel, którego opracowywanie sprowadzało się do trwającego pół dekady badaniu. W jego ramach inżynierowie m.in. zbudowali fałszywą głowę i szyję wyposażoną w szereg czujników do badania ruchu w sześciu stopniach swobody. Ich pochłaniający znacznie lepiej energię materiał trafiły na początku do czterech modli kasków spod marki Bontrager. Nie przypominają jednak czegoś zupełnie futurystycznego – to nadal twarda z zewnątrz i miękka wewnątrz konstrukcja. Jednak to właśnie w środku znajduje się ta wyjątkowość.

Mowa bowiem o materiale WaveCel z kopolimeru komórkowego, który buduje kilkadziesiąt sklejonych warstw, lądujących następnie pod twardą skorupą. WaveCel nie tylko pęka i pochłania energię w sposób, w jaki pianka mogłaby, ale też porusza się i deformuje. Naukowcy opisują to rozwiązanie, jako coś w stylu strefy zgniotu w samochodach. Tutaj do gry wchodzą jeszcze dwa ruchy – zgniatanie się i ślizganie na boki, co pomaga rozproszyć energię. Całość dopełnia to, że WaveCel waży niewiele, a jest tak bardzo oddychający, że pianka nigdy mu nie dorówna.

Czytaj też: Elbi Cycles poszło na łatwiznę i umieściło baterię elektrycznego roweru Elbi w koszyku

Źródło: Popular Mechanics

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!