WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Rozrywka

Twórcy Fortnite pozywają testera za zdradzanie sekretów

Pewien tester dowie się wkrótce, że twórcy Fortnite nie żartują, gdy mówią o zakazie zdradzanie nadchodzących nowości w grze. Jak skończy się dla niego sprawa?

Jak zwykle wygląda praca testera? Możesz być osobą zatrudnioną na pełny etat i siedzieć w studiu z innymi deweloperami lub dołączać do różnych firm, odpowiadając na ich zgłoszenia dotyczące potrzeby testowania nadchodzących produkcji. W obu przypadkach jednak jest jedna zasada, której nie można łamać – dzielić się informacjami na temat gry.

Jeśli prowadzimy małą firmę, to raczej jedyne na co możemy się zdecydować w kwestii „kary” to pogrożenie palcem i najwyżej nie nagrodzenie testera premierowym kodem na testowany tytuł. Jeśli jednak jesteśmy większą firmą, jak np. Epic Games i stać nas na wykupywanie milionami dolarów ekskluzywności gier to… możemy zrujnować czyiś budżet. Kary rzędu setek tysięcy złotych to też polskie realia, więc zagranica może pewnie rzucać jeszcze większymi kwotami.

No i właśnie teraz lekcję o tym jak działają umowy doświadczy Ronald Sykes, jeden z testerów Drugiego Rozdziału Fortnite, który będzie musiał zmierzyć się z armią prawników oskarżających go o udostępnianie informacji o nowej wersji gry. Według Epic Games Sykes zdradził wydarzenie kończące pierwszy rozdział gry, poinformował o nadchodzącej opcji pływania oraz zaprezentował zrzut ekranu nowej mapy.

Dlaczego mogło to aż tak zdenerwować Epica? W końcu nawet jak coś zazwyczaj wycieknie, to nie dzieje się aż taka tragedia, bo media chętnie podchwytują temat i dzielą się tym ze światem. W tym przypadku mówimy jednak o zakrojonej na szeroką skalę akcji marketingowej, która miała rodzić mnóstwo pytań o tym co dalej z Fortnitem? Zdradzenie takich informacji rzeczywiście niszczyło niespodziankę i to co chcieli osiągnąć twórcy.

ŹRÓDŁO: kotaku