Udało się potwierdzić jedną z teorii Darwina

Laura van Holstein z Uniwersytetu w Cambridge zauważyła, że podgatunki ssaków odgrywają w rewolucji znacznie ważniejszą rolę niż sądzono. W ten sposób być może uda się uratować niektóre z nich przed wyginięciem.

Karol Darwin, który prowadził swoje badania w XIX wieku, już wtedy postawił hipotezę, jakoby linie zwierzęce zawierające większe ilości gatunków powinny posiadać również więcej podgatunków. Rekordzistą jest w tym przypadku lis rudy, który liczy aż 45 podgatunków rozsianych po całym świecie. Co ważne, są one w stanie krzyżować się między sobą.

Czytaj też: Jaki jest związek między odległością od równika a różnorodnością biologiczną?

Reklama

Darwin podejrzewał, iż to właśnie podgatunki mogą odgrywać kluczową rolę w długoterminowej dynamice ewolucyjnej, przekładającej się na dalszą ekspansję gatunku. Brytyjski przyrodnik w swoich czasach był dość kontrowersyjną postacią, m.in. dlatego, że podważał biblijne teorie dot. powstania życia. W ich miejsce zaproponował kluczowy udział selekcji naturalnej w ewolucji.

Naukowiec z Cambridge dodała również, że ewolucja przebiega w odmienny sposób u ssaków morskich, lądowych i nielądowych (np. nietoperzy). Wynika to nie tylko z różnic w siedliskach, ale ograniczeń dotyczących swobody poruszania się. Za przykład podała naturalne bariery, np. pasma górskie, które powodują dywersyfikację. Takich barier jest znacznie mniej w środowisku morskim i nielądowym.

Chcesz być na bieżąco z WhatNext? Śledź nas w Google News

Von Holstein sądzi, iż powstanie podgatunku można określić jako wczesny etap tworzenia się nowego gatunku. Biorąc pod uwagę fakt, że człowiek ma znaczący wpływ na środowisko i zamieszkujące je gatunki, tego typu odkrycia są kluczowe w ochronie organizmów zamieszkujących naszą planetę. Dopracowane modele powinny dostarczyć informacji nt. przewidywanej specjacji.

Czytaj też: Zięba Darwina ma 320 razy silniejsze ugryzienie od tyranozaura