Kilka dni temu ukończono najdłuższy tunel na świecie. Konstrukcja 57-kilometrowego Gotthard-Basistunnel ulokowanego pod Alpami Szwajcarskimi rozpoczęła się w 2004 roku i od tamtej pory pochłonęła niecałe 10 miliardów dolarów. Pierwsi pasażerowie przejadą tunelem dopiero w przyszłym roku.

Złożony z dwóch równoległych, jednotorowych „rur”, Gotthard-Basistunnel znajduje się 600 metrów pod liczącym 15 kilometrów długości Tunelem Świętego Gotarda, który powstał już w 1882 roku. Nowa konstrukcja – poza zwiększeniem ilości możliwych połączeń – pozwoli również na przejazd cięższych cięższych pociągów, ważących nawet 3 600 ton.

Do wykopania tuneli posłużył szereg maszyn wiercących, wysokich na trzy piętra i długich na 360 metrów. Urządzenia kopały z obu stron, a w lecie 2010 roku wreszcie się spotkały. Szyny skończono układać 31 października 2014 roku, choć prace wykończeniowe miały potrwać jeszcze niecałe 10 miesięcy.

Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, pierwsze pociągi pasażerskie skorzystają z nowego tunelu dopiero 1 czerwca 2016 roku. Dlaczego tak późno? Długi na 57 kilometrów  Gotthard-Basistunnel  (dla porównania, całkowita długość metra w Warszawie to niecałe 30 kilometrów) to konstrukcja o wielkim poziomie skomplikowania. Wciąż trzeba dokładnie przetestować wentylację, infrastrukturę komunikacyjną i oczywiście tory (po których pociągi mają jeździć z fenomenalną prędkością 240 kilometrów na godzinę).

O ile Tunel na linii Warszawa-Kraków da się na dobrą sprawę przejechać na bezdechu, to tego samego nie można powiedzieć o jego szwajcarskim pobratymcu.

[źródło i grafika: popularmechanics.com]

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej