Volocopter jest jedną z firm, które walczą dumnie o wprowadzenie usług latających taksówek do masowego odbiorcy, a więc nas – zwyczajnych konsumentów. To zadanie pragnie wykonać za pomocą swojego własnego modelu – VoloCity. 

Czytaj też: Latające taksówki Ubera w Australii i prezentacja ich kabiny

VoloCity został zaprojektowany, aby służyć użytkownikom w ramach usługi na miejskich terenach śródmieściu. Może przy tym przyjmować na swój pokład dwóch pasażerów i ich bagaż podręczny i przelecieć do 35 kilometrów z prędkością 110 km/h. To eVTOL czwartej generacji, czyli elektryczny samolot zdolny do pionowego startu i lądowania, niemieckiej firmy i podobnie jak modele, które widzieliśmy w przeszłości, VoloCity ma 18 wirników i oferuje nadmiarowość we wszystkich krytycznych systemach i obietnicę niskiego poziomu hałasu.

Jeśli jednak myślicie, że gdzieś już tam na świecie VoloCity działa, to muszę Was zmartwić. Przed tym firma Volocopter musi zbudować swoją własną infrastrukturę do startu i lądowania oraz zintegrować się z systemami zarządzania ruchem lotniczym. Jest przed nią jeszcze więc długa droga, jaką rozpoczęła w 2011 roku, a teraz zapowiedział, że ma w planach komercyjną usługę latających taksówek do 2023 roku. Są szansę, że plany te wykona.

Czytaj też: Elektryczne latające samochody nie takie „eko”, jak mogłoby się wydawać

Źródło: Engadget

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej