WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Technowinki

W tak mroźne dni Torch 2.0 jest istnym marzeniem

Istną tradycją stało się dla nas narzekanie co roku na zimę i choć ta, która jeszcze trwa nie należy do tych najsurowszych, to i tak dała nam w kość. Rozwiązaniem na skrajnie ujemne temperatury jest albo ubieranie się, jak na pokaz nowoczesnej mody, dodając sobie kilka centymetrów z każdej strony… albo wyposażenie się w takie cudeńko, jakim jest Torch 2.0.

Słusznie pewnie zauważyliście, że „2.0” w nazwie nie znalazło się w niej bez przyczyny. Torch 2.0 jest bowiem następcą pierwszej wersji tego urządzenia, które zostało oczywiście ulepszona na tyle, że opłacało się wycofać tą starszą z produkcji. Zwłaszcza że ta powstała z uprzejmości fundatorów na Indiegogo. Nie jest to jednak kurtka, a jedynie nakładka, w jaką możemy wyposażyć dowolne wierzchnie zimowe (i nie tylko!) odzienie za pośrednictwem rzepów i samoprzylepnych wstawek.

To trój-strefowy system ogrzewania z kontrolerem, ważący nieco ponad 110 gramów, który wystarcza nawet na cztery godziny na jednym ładowaniu. To odbywa się za pośrednictwem dołączonego przewodu, który ładuje przez 3-4 godziny skwapliwie ukryty pakiet baterii, dostarczający nawet energię do telefonu przez wbudowany port USB.

Zamówienia na Torch 2.0 możecie składać na przykład tutaj, ale najpierw musicie zdecydować, jakiego rozmiaru potrzebujecie. Bez względu na to przyjdzie Wam zapłacić 87$ (+przesyłka), które po premierze wzrosną do 100$.

Czytaj też: Izraelscy naukowcy mają w ciągu roku mieć lek na raka

Źródło: Popularmechanics