Testowy lot Crew Dragon można uznać za pozytywny, bo ten wrócił już ze swojej misji na Ziemię, potwierdzając przy tym, że NASA znalazła sobie właśnie nowego kontrahenta do lotów kosmicznych. 

W zeszłym tygodniu SpaceX wystrzelił w kosmos statek kosmiczny Crew Dragon od Boeinga, który obrał za cel Międzynarodową Stację Kosmiczną przewożąc nie tylko zasoby, ale też manekina, mającego za zadanie symulować lot astronauty… zbierając przy tym dane z szeregu czujników. Rzućmy więc okiem na dokładne dane.

SpaceX Crew Dragon odłączył się od ISS o 2:32 rano w piątek, 8 marca kierując się w stronę Ziemi. Gdy statek był już wystarczająco blisko, odpaliły się jego silniki, wpychając go z powrotem do atmosfery ziemskiej w manewrze zwanym „deorbitacyjnym spaleniem”. Następnie ze statku wystrzeliły cztery spadochrony, spowalniając go i kierując w stronę Oceanu Atlantyckiego u wybrzeży Florydy.

Tam sprawa była już prosta – Crew Dragon wypłynął na powierzchnię, gdzie czekały już łodzie, które ruszyły do kapsuły, kiedy tylko ta się otworzyła.

Czytaj też: SpaceX po raz pierwszy przetestowało lotniczą wersję silnika Raptor

Źródło: Digitaltrends

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!