WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Technowinki

Zestaw domowego monitoringu WiFi Lanberg

Gdy kurier przywiózł mi pudło wielkości pierwszego Xbox One byłem lekko zaskoczony. Oto do recenzji trafił zestaw domowego monitoringu WiFi Lanberg, który składa się z czterech kamer IPTV oraz rejestratora. Co z tym zrobić? Jak to ugryźć? Jak to w ogóle podłączyć? Pytań kłębiło mi się cała masa a jeszcze więcej wątpliwości wzbudzał fakt, że o Lanbergu wcześniej zwyczajnie nie słyszałem.

Koszmar

Tak sobie wyobrażałem cały ten temat, stąd pudełko dobrą chwilę stało, zanim je rozpakowałem. Trochę jakbyśmy wzajemnie sprawdzali kto wytrzyma dłużej. Moja ciekawość jednak wygrała i postanowiłem zajrzeć do środka.

W zestawie prócz wspomnianych czterech kamer znalazły się jeszcze:

  • Rejestrator NVR i dodatkowy moduł zasilający,
  • Cztery kamery i cztery zasilacze sieciowych,
  • Komplet anten oraz śrubek koniecznych do przymocowania kamer,
  • Cztery śrubek (do montażu dysku HDD),
  • Przewodowa mysz,
  • Instrukcji w języku polskim.

Przyznam, że największe zaskoczenie zrobił na mnie sam rejestrator. Jest on wielkości dekodera TV albo nawet wielkością zbliżony do Xbox One S, ale jest szalenie lekki. Dlaczego? O powodach przekonamy się zdejmując pokrywę urządzenia w celu zamontowania dysku HDD. Tak, producent nie dołącza takowego do zestawu ale tak po prawdzie – możesz zamontować w nim dowolny dysk SATA jaki akurat masz pod ręką – czy to 2,5″ czy też klasyczny. W środku zaś znajduje się niewielka płytka PCB, która konkurować mogłaby z Rapsberry Pi i kilka kabelków. Patrząc na całość trochę szkoda, że urządzenie jest takich gabarytów. Spokojnie mogłoby być mniejsze.

Wymiary rejestratora to odpowiednio: 20.5 x 25.5 x 4 cm i ma w sobie kilka portów. Odpowiedni jest to: włącznik zasilania, dwie anteny, wyjście wideo d-sub oraz HDMI, USB oraz portu RJ-45.

Wykonanie robi naprawdę dobre wrażenie

Zarówno sam rejestrator jak i kamery – a może nawet szczególnie one – robią bardzo dobre wrażenie. Całość wykonana jest estetycznie z aluminium. Same kamery wykonane zostały z białego, grubego aluminium. Korpusy spełniają normę IP66, dlatego spokojnie montować je możesz zarówno wewnątrz jak i na zewnątrz pomieszczeń. Wspomniane obudowy łączą się z obrotową podstawą, którą mocujemy do ściany. Zabrakło mi jednak obracania wokół własnej osi, stąd nie ma możliwości przykręcenia podstawy np. pod kątem i skierowania kamery w dalszym ciągu na wprost.

Podłączanie

I to, czego bałem się najbardziej okazało się najłatwiejszym krokiem. Podłączanie i konfiguracja całego zestawu (nie licząc oczywiście montażu) to kwestia w zasadzie kilkunastu minut.

Warto zacząć od samego rejestratora i zamontowania w nim dysku. To sprowadza się do zdjęcia pokrywy (cztery śrubki) i wpięcie oraz przykręcenie dysku w odpowiednie miejsce. I gotowe. Potem wystarczy podpiąć rejestrator do prądu, podłączyć ekran za pomocą złącza D-Sub lub HDMI oraz dołączoną do kompletu myszkę. Uruchomienie rejestratora automatycznie włączy konfigurację systemu, która przy okazji formatuje zamontowany dysk.

Podłączanie kamer jest równie proste i przyjemne. Każda z nich ma dwa kable – zasilający oraz RJ-45 a także antenę. Tak naprawdę kłopot z ich montażem sprowadza się do znalezienia odpowiednich gniazdek zasilających. Chociaż dołączone zasilacze są długości 2,5 to jednak – szczególnie przy montażu zewnętrznym – sprawiło mi to trochę kłopotu. Samo parowanie kamer z rejestratorem nastąpiło już samoczynnie. Nie korzystałem z kabla sieciowego, bo wystarczyły mi domyślne anteny.

Ok, a jak się korzysta?

Zaskakująco przyjemnie i łatwo. Przede wszystkim zasługa aplikacji dedykowanych jak i samego systemu rejestratora. Ten ostatni bazuje na Linuksie, chociaż interface w dużej mierze przypomina ten znany z różnej maści routerów. Warto zaznaczyć, że bez dysku rejestrator nic nie nagra, dlatego jego montaż jest w zasadzie konieczny.

System pozwala na konfigurację w zasadzie wszystkiego, czego tylko nasza dusza zapragnie. Możemy nazwać nasze kamery, każdą z nich z osobna zaprogramować by np. nagrywała cały czas lub tylko gdy wykryje jakiś ruch.

Obraz z kamer możemy oglądać nie tylko na podłączonym ekranie ale także na komputerze znajdującym się w tej samej sieci jak i telefonach lub tabletach – wystarczy zainstalować dedykowaną aplikację. To szalenie fajna rzecz, gdy jestem w po drugiej stronie Polski a mogę spoglądać na to, co dzieje się w domu.

 

Tak dobre, że już poleciłem rodzinie

Cały zestaw domowego monitoringu kosztuje ok 1200zł. Czy to drogo? Patrząc na możliwości, jakość obrazu, która jest naprawdę zadowalająca a nawet fakt, że kamery potrafią pracować w całkowitych ciemnościach (włącza się wówczas tryb noktowizyjny) uważam, że cena jest naprawdę atrakcyjna. Jeżeli dla kogoś cztery kamery to mało, w sprzedaży znajduje się też zestaw z ośmioma. Taka konfiguracja powinna wystarczyć każdemu do zapewnienia podglądu w zasadzie w obrębie całego domu i nieruchomości. Całość działa bardzo sprawnie, bez jakichkolwiek zawieszek, restartów czy potrzeby ingerencji z mojej strony. Montaż tak prosty, że bez problemu poradzi sobie z tym każdy. Wniosek? Naprawdę szczerze polecam!