WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Rozrywka

Zniechęceni doborem aktorów w serialu Wiedźmin? Showrunnerka wyjaśnia

Będąca showrunnerką serialu Wiedźmin od Netflixa, Lauren Hissrich nieustannie ma do czynienia z fanami oraz anty-fanami dzieła, nad jakim pracuje. Na swoim Twitterze tych drugich nie zamiata jednak pod dywan i stara im się wytłumaczyć błędy w ich (nierzadko) płytkim rozumowaniu. Tym razem uderza w jeden z najczęściej poruszanych problemów, więc jeśli jesteście naprawdę zniechęceni doborem aktorów w serialu Wiedźmin, to może jakoś wytłumaczenie pani Hissrich Was przekona? 

Czytaj też: Nie tylko teaser, czyli nowe informacje o serialu Wiedźmin

Showrunnerka nie wytrzymała po fali określonych komentarzy na swoim Twitterze i postanowiła odpowiedzieć im raz, a porządnie. Mowa głównie o zalewaniu jej wpisów hashtagami pokroju ”CancelCulture”, „Racism”, „CulturalRevisionism”, „AniWhiteRacism”, czy „blackwashing”. Innymi słowy, określeniami, które zwłaszcza w ostatnich czasach zyskały na sile i które miały na celu sprowokowanie Lauren do wyjaśnienia decyzji co do rasy i płci wybieranych aktorów.

Szczerze mówiąc, nie dziwię się temu specjalnie, kiedy w komentarzach pod teaserem serialu Wiedźmin znajdziemy takie rodzynki, jak:

Zdecydowanie jasno widać, że niektórym nie podoba się dodanie do serialu Wiedźmin czarnoskórych postaci, bo „w książkach nie było żadnych takich”. Argument dosyć mizerny, jak na serial, który ma być adaptacją i choć muszę przyznać, że sam chętnie zobaczyłbym driady w tym „pierwotnym” wydaniu, to nie sposób się nie zgodzić z Lauren:

Książki są polskie i został w nie wpakowany słowiański duch. To było dla nas ważne, aby zachować go w tym samym tonie w naszym serialu. Mając to z tyłu głowy, popytałam swoich znajomych: „czy kultura słowiańska może być ograniczona wyłącznie do koloru skóry?” Odpowiedź brzmiała: „boże, mamy nadzieję, że nie”.

Kontynuowała:

Wiedźmin jest NAPRAWDĘ interesujący, jeśli chodzi o przedstawianie rasizmu, ponieważ ten dotyczy gatunku, a nie koloru skóry. To, co czyni bohaterów „innymi”, to kształt ich uszu, wzrostu itp. W książkach nikt nie zwraca uwagi na kolor skóry. W naszym serialu… nikt też tego nie robi. Kropka.

Oczywiście nie możemy bez namysłu brać do siebie tego typu opinii, bo świat w książkach Andrzeja Sapkowskiego zdecydowanie był wzorowany na średniowiecznej Europie, która była taka, a nie inna. Dlatego też czytelnicy „z góry” założyli sobie, że w grze są tylko i wyłącznie bohaterowie o jasnym kolorze skóry, ale przecież to fikcja literacka. Jak możemy oburzać się na takie zmiany? Przecież serial, to nie film dokumentalny.

Jeśli chodzi o casting, powitaliśmy wszystkich i każdych, którzy chcieli się wykazać, że mogą wcielić się w daną postać. Widzieliśmy wszystkie wieki, wszystkie grupy etniczne, wszystkie poziomy talentu, od gwiazd filmowych po fanów w Polsce, którzy nigdy wcześniej nie działali profesjonalnie. Wybraliśmy najlepszych aktorów. 

Na sam koniec dopowiedziała, że:

Byłam pewna, że moje działania nie są wynikiem „poczucia liberalności”. Mam nadzieję, że to pomoże wyjaśnić moje prawdziwe motywacje, a te były następujące:

pokazać, że polska kultura nie jest synonimem bieli;
stworzyć serial atrakcyjnym dla szerszej publiczności;
uhonorować alegorię książek dotyczących rasizmu;
znaleźć najlepszych aktorów.

„Słowiańskość” nawet w książkach (choć w grach jest ona widoczna) nie jest przecież wpychana nam do gardła na siłę. Tak naprawdę widzimy ją oczami wyobraźni tylko w niewielu momentach i głównie przy przeniesieniu na fikcyjne poletko typowo-słowiańskich potworów pokroju Leszego, czy Południcy w polach złocistej pszenicy. Sapkowski zdecydowanie w świetny sposób przeniósł rasizm z naszego świata do swojego dzieła, bazując nie na kolorze skóry, a samej rasie (elfy, krasnoludy, ludzie) i nawet profesji (wiedźmini, czarownice/czarodzieje). Cały wywód showrunnerki znajdziecie tutaj.

Czytaj też: „To będzie jak kolejna rozgrywka w Wiedźmina 3”, czyli Cavill o swojej roli w serialu Wiedźmin

Źródło: Twitter