Kryptowaluty! Ich innowacyjność w ramach technologii blockchain pojmie albo obeznany w temacie śmiertelnik, albo inwestor gustujący w pomysłach „wysokiego ryzyka”. Nam na szczęście było dane zapoznać się z tematem poniekąd mimowolnie, obserwując to, co działo się z rynkiem kryptowalut w 2017 roku. Temat nie jest więc już żadną tajemnicą, a przy takich incydentach wręcz nie wypada ich przemilczeć. Zwłaszcza że w grę wchodzi strata kryptowalut o łącznej wartości 190 milionów dolarów przez niedopatrzenie kanadyjskiej QuadrigaCX.

To jedna z największych kryptowalutowych giełd, która obracała praktycznie każdym tworem wirtualnych monet. Od miesiąca stojąca za nią firma ma jednak niemały kłopot, ponieważ jej założyciel i dyrektor generalny, Gerry Cotten nieoczekiwanie zmarł na końcu grudnia przez chorobę Crohna. Problem w tym, że tylko on znał hasło do zaszyfrowanego komputera domowego, na którym przechowywał klucze do portfeli swoich klientów. W związku z tym dostęp do ogromnej ilości m.in. Bitcoinów, Litecoinów i Ethereum o wartości prawie 200 mln dolarów został uniemożliwiony. Zarówno współpracownicy, jak i sama żona (podała to w oświadczeniu) nie zna ani hasła do prywatnego komputera Cottena, ani żadnego miejsca, w którym można odnaleźć klucze.

W tym wszystkim zawinęła oczywiście firma, która nie zabezpieczyła się przed następstwem nieszczęśliwych wypadków i choć trzymanie całej bazy na domowym komputerze zmniejszało ryzyko ataku hakerskiego, to dostęp do niej powinni mieć też inni współpracownicy. Użytkownicy próbując dostać się na QuadrigaCX otrzymują z kolei komunikat, że według którego giełda wystąpiła o ochronę wierzycieli w Nowej Szkocji. Nie zabrakło też głosów, które wskazują na ogromny przekręt firmy przez sfingowanie śmierci założyciela i fałsz co do domniemanego braku  kodów dostępów.

Czytaj też: Śniadanie nie jest najważniejszym posiłkiem dnia

Źródło: Popular Mechanics

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej