WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ

Czy 5G z satelity może nam zaszkodzić?

Czy 5G z satelity może nam zaszkodzić?

Po raz kolejny Instytut Łączności rozprawił się z mitem na temat sieci 5G. Chodzi o 5G z satelity Starlink. Według antykomórkowych teorii, to śmiertelne zagrożenie. Czy na pewno?

Szkodliwe 5G z satelity to jedna z najstarszych teorii spiskowych

O tym, że zagraża nam 5G nadawane z satelity po raz pierwszy usłyszałem na początku 2019 roku. Podczas konferencji w Krakowie, w trakcie której powołana została Koalicja Polska Wolna od 5G. Chyba nikogo nie zdziwi fakt, że teorie tam przedstawione dosyć mocno mijają się z prawdą. Mimo wszystko 5G z satelity, nadawane z nieba nad nami, w dodatku przez firmę SpaceX Elona Muska brzmi groźnie. W końcu mamy tutaj i 5G, i znaną bogatą osobę. Depopulacja przez światowe elity pełną gębą.

Jak w każdej antykomórkowej bajce i tutaj jest trochę prawdy. Istnieje oczywiście coś takiego jak Internet z satelity. Ba, Internet satelitarny jest używany od początku XXI wieku. To jednak nie przeszkadzało nikomu, ale jeśli w grę wchodzi jeden z najbogatszych ludzi świata to należy szukać spisku.

Czytaj też: Ten satelita szpiegowski może „widzieć” nawet przez chmury i ściany budynków

Teoria o szkodliwym 5G z satelity narodziła się w Stanach Zjednoczonych. Podczas wspomnianej konferencji w Krakowie, według przedstawionej tam teorii, satelity wystrzeliwane w kosmos podniosę temperaturę Ziemi, a wystrzelenie w kosmos 35 satelitów zostało porównane do zanieczyszczeń emitowanych przez miliard samochodów. Z kolei promieniowanie mikrofalowe emitowane przez satelity ma mieć moc 5 mln Watów. Zostało to nawet poparte dowodem. W 1998 roku, po wystrzeleniu przez firmę Iridium 65 satelitów, w ciągu dwóch tygodni umieralność w USA wzrosła o 4-5 razy, do właścicieli nie wróciły tysiące gołębi hodowlanych, a osoby elektrowrażliwe zgłaszały nasilenie dolegliwości.

Czytaj też: Elektrowrażliwość – rzeczywistość czy urojenia?

A teraz wróćmy na Ziemię. Okrągła…

Internet z satelity – co o nim wiemy

W ramach cyklu #PowiedzSprawdzam, Instytut Łączności zderzył teorie z faktami na temat Internetu z satelity. Zacznijmy może od tego, że zwyczajnie… nikt nie dostarcza sieci 5G w ten sposób. Internet satelitarny to Internet satelitarny, który działa na innych zasadach niż znana nam sieć 5G.

Otóż antena przystosowana do odbioru Internetu z kosmosu przypomina tę wykorzystywaną w telewizji satelitarnej. Jej kształt pozwala lepiej odbierać sygnał. Całość przypomina w działaniu radiolinię. Czyli zarówno antena, jak i nadajnik, w uproszczeniu, muszą się widzieć. Jeśli na ich drodze pojawi się jakaś przeszkoda – transmisja zostaje zerwana. Dlatego też ważne jest, aby satelitów nadających Internet było na orbicie stosunkowo dużo.

Czytaj też: Od kilku dni korzystam tylko z 5G w Plusie. Więcej nie potrzebuję

Satelity Starlink przeznaczone do nadawania Internetu z orbity będą krążyć wokół Ziemi na wysokości 350, 550 oraz 1150 km. Będą nadawać sygnał na częstotliwości w zakresie 10,7 – 14,5 GHz, 26,5 – 40 GHz oraz 40 – 75 GHz. Warto tutaj zaznaczyć, że tak wysokie częstotliwości to żadna nowość. Telewizja satelitarna jest nadawana w paśmie 10,7 – 11,7 oraz 11,7 – 12,75 GHz. I to już od końca lat 80-tych(!). Czujecie to mrowienie na karku?

Kolejnym istotnym aspektem jest moc sygnału. I tutaj komórkosceptycy z Krakowa mieli trochę racji, bo mówimy o mocy ok 4886,5 kW, czyli 4,9 mln Watów. No mikrofalówka wysiada! Ale… jedna z najważniejszych zasad dotycząca pola elektromagnetycznego mówi wyraźnie, że natężenie pola maleje wraz ze wzrostem odległości od jego źródła.

Czytaj też: Zmierzyliśmy PEM w Krakowie. Krowoderskich Zuchów odczarowane

Jak silne jest pole elektromagnetyczne Internetu z satelity?

Dla osób, którym zależy na bardziej technicznym wyjaśnieniu, posłużę się tutaj wyjaśnieniami Instytutu Łączności:

aby dokonać rzetelnej oceny sytuacji należy przeprowadzić bilans energetyczny łącza radiowego, wyrażony wzorem, który da prawidłowy obraz sytuacji.

Podb = Pnad + Gnad – L + Godb  (1)

gdzie:

  • Podb – moc w punkcie odbioru
  • Pnad – moc nadajnika
  • Gnad – zysk energetyczny anteny nadawczej
  • L – tłumienie trasy pomiędzy anteną nadawczą i anteną odbiorczą
  • Godb – zysk energetyczny anteny odbiorczej

Formuła wzoru potwierdza wcześniejsze rozważania na temat własności anten wykorzystywanych do łączności satelitarnej, czyli ich wysoki zysk energetyczny skupiony w ściśle określonym kierunku. Jak wynika ze wzoru, przy stałej wartości L tłumienie trasy pomiędzy anteną nadawczą i anteną odbiorczą, moc w punkcie odbioru Podb zależy nie tylko od mocy nadawanego sygnału Pnad. Na jej poziom wpływają także zyski energetyczne obydwu anten łącza radiowego: anteny nadawczej Gnad oraz anteny odbiorczej Godb.

Czytaj też: Dezinformacja o 5G nie zna granic. W każdym kraju jest taka sama

Przejdźmy teraz do konkretów. Jeśli weźmiemy satelitę, który znajduje się 550 km nad Ziemią, nadaje sygnał na częstotliwości 37,5 GHz, to moc promieniowania elektromagnetycznego docierającego do Ziemi wynosi 6,6 pW (pikoWat). Aby uzyskać 1 pW musielibyśmy 1 Wat podzielić na 1012 równych części i wziąć 6,6 z nich. Mówimy więc tutaj o bilionowej części Wata.

Jeśli chcecie sami policzyć, jakie będzie natężenie mocy pola elektormagnetycznego Internetu z satelity, możecie użyć takiego wzoru:

EV/m = [(30 × PEIRP)^0,5] / H  (6)

gdzie:

  • PEIRP – równoważna moc promieniowana izotropowo, wyrażona w [W]
  • H – wysokość, na której znajduje się satelita, wyrażona w [m]

Po wstawieniu do wzoru wartości:

  • PEIRP = 66,89 dBW = 4 886 524 W
  • H = 550 km = 550 000 m

otrzymujemy:

EV/m = [(30 × 4 886 524)^0,5] / 550 000 = 0,02 V/m A to odpowiada gęstości mocy S = 1,3 µW/m2 i stanowi 0,04% wartości granicznej 61 V/m obowiązującej dla częstotliwości powyżej 2 GHz.

Czytaj też: Jak duże promieniowanie emituje inteligentne mieszkanie w sieci 5G

Czy Internet z satelity może nam zaszkodzić?

Jak możecie zobaczyć na podstawie powyższych wyliczeń – ani trochę. Otrzymane wartości mieszczą się nie tylko we wszelkich ogólnie przyjętych normach, ale również w lansowanych przez środowiska antykomórkowe normach biologicznych.

Aby się o tym przekonać wystarczy znajomość fizyki, matematyki oraz minimum logicznego myślenia. Uzyskane wyniki mówią same za siebie. Dlaczego więc komórkosceptycy tak się boją 5G z satelity? Przytoczę Wam pewien przykład.

Czytaj też: Tygodnik o gwiazdach reklamą pseudonauki straszy promieniowaniem elektromagnetycznym

Podczas konferencji zorganizowanej w Sejmie przez posła Jarosława Sachajko w połowie 2019 roku, która była poświęcona tematyce sieci 5G, przemawiał ówczesny dyrektor Instytutu Łączności dr inż. Jerzy Żurek. W pewnym momencie powiedział on, że na Ziemi Słońce emituje większe promieniowanie elektromagnetyczne niż nadajniki sieci komórkowej. Na sali, pełnej komórkosceptyków, zapanowało wielkie poruszenie, a kolejne głosy mówiły – Ale jak to?! Co on mówi? Jak większe?! Mniejsze jest!

Myślę, że to wystarczająco udowadnia, że logiczne tłumaczenia w niektórych przypadkach zwyczajnie nie zdają egzaminu. Cytując klasyka – tego nie pomalujesz…

Chcesz być na bieżąco z WhatNext? Śledź nas w Google News