Reklama

Azjatycki szczep SARS-CoV-2 jest bardziej zakaźliwy. Istnieje jednak pewien pozytyw

Malezyjskie służby medyczne zidentyfikowały nowy szczep SARS-CoV-2, który jest bardziej zakaźliwy od pozostałych. Wygląda jednak na to, że rozprzestrzenia się tam mutacja, która w Europie i Stanach Zjednoczonych była obecna już przed kilkoma miesiącami.

Tym samym nie ma powodów do paniki. W przypadku Starego Kontynentu opisywany szczep był oceniany jako 10-krotnie bardziej zakaźliwy od poprzednich, ale nie zaobserwowano jego zwiększonej zjadliwości. Pojawiały się nawet głosy, jakoby był mniej zabójczy, choć spadek ogólnej śmiertelności może też być efektem lepszych metod leczenia i odmiennej struktury wiekowej wśród zakażonych.

Jedną z największych zalet nowego koronawirusa (o ile można tak to ująć) jest jego względna stabilność genetyczna. Naukowcy badają genom SARS-CoV-2 od pierwszych miesięcy pandemii i od tego czasu śledzą wszelkie zmiany i mutacje. Większość nowych szczepów nie wpłynęła w żaden sposób na prace nad szczepionką. Jedyną wyróżniają się mutacją jest właśnie opisywana D614G, która sprawia, że patogen jest bardziej zakaźliwy niż jego pierwotna wersja, która pojawiła się w Wuhan pod koniec 2019 roku.

Czytaj też: Jak pandemia wpłynęła na zdrowie psychiczne ludzi?

Wygląda na to, iż po ponad 8 miesiącach od tamtego momentu, do Azji dotarła europejska i północnoamerykańska mutacja. Jej obecność udokumentowano już m.in. w Filipinach, Malezji, Chinach czy Indiach. Co ciekawe, mężczyzna który jest podejrzewany o przywleczenie D614G do Malezji, został również skazany za nieprzestrzeganie zasad kwarantanny. Ukarano go grzywną i wyrokiem pięciu miesięcy spędzonych w więzieniu.

Chcesz być na bieżąco z WhatNext? Śledź nas w Google News