WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Technowinki

Bezpieczeństwo Macbooka można włożyć między bajki w przypadku tej zmodyfikowanej ładowarki

Sprzęt Apple uchodzi za jeden z najbardziej bezpiecznych na rynku… przynajmniej tym konsumenckim. W znakomitej większości przypadków rzeczywiście tak jest i produkowane przez firmę produkty udowodniły swoją odporność na wirusy, robaki, czy malware wiele razy. Możemy się w tym doszukiwać zainteresowania hackerów, którzy wolą wybierać popularniejsze platformy (patrz Linux), ale to temat na inny materiał. W tym chciałbym jednak przedstawić Wam ładowarkę, która z zabezpieczeń Macbooka robi sobie żarty.

Została stworzona przez dosłownie artystę swojego fachu, który przedstawia się pod pseudonimem „MG”. Ujawnił on, jak przerobił tradycyjną ładowarkę na USB-C, którą używa dziś większość sprzętów Apple. Twórca usunął większość z tamtejszej elektroniki i wsadził tam swoją własną, z automatycznie rozpoczynającymi swoją przygodę po podłączeniu do komputera programami. Te w późniejszym czasie zapewniają oszustowi zdalny dostęp do zasobów systemu… i nie tylko. W przypadku tego twórcy możemy pochwalić jego nastawienie – zamiast udostępniać szczegółową fotkę (która posłużyłaby innym do kopiowania tego sposobu) zmazał większość laminatu.

Najważniejsze jest jednak to, że sprzęt rzeczywiście ładuje podłączony sprzęt. Jest więc nie do wykrycia do momentu, kiedy nie zauważymy czegoś niepokojącego. Sprawa nie powinna nas specjalnie interesować… chyba że szukamy zastępczych ładowarek do swojego sprzętu. Kto wie, co siedzi w tych obecnych na podrzędnych i nieautoryzowanych aukcjach internetowych? Nie ma też sensu rozpoczynać linczu na Apple, które przecież nie może nic poradzić na takie ataki.

Student okradł 40 telefonów i „zarobił” 5 milionów dolarów

Źródło: Eteknix
Zdjęcia: Eteknix