Jeśli ciekawią Was bombowce, to seria artykułów od Defense News z pewnością będzie dla Was znakomitą lekturą, która rozprawia właśnie o B-2 Spirit. Ten bombowiec USA nie jest może tym najnowocześniejszym (to miano dzierży B-21), ale i tak jest kawałem technologicznej i militarnej przygody, jaką przed jego zaprojektowaniem przeżyli jego twórcy. 

Oczywiście armia USA niespecjalnie chce dzielić się ze światem szczegółami o swoim bombowcu o obniżonej wykrywalności, ale oto i one, które rozpoczyna podgląd elementów sterujących w kokpicie:

To jednak nie koniec informacji, bo z artykułów możemy się też dowiedzieć, że B-2 Spirit wymaga od inżynierów ogromnego nakładu pracy, aby utrzymać je w ukryciu i gotowości. Wszystko przez zbiór ponad 250 materiałów, które tworzą powłokę B-2, mającą na celu zminimalizowanie jego sygnatury radarowej. Wymaga też dbania o systemy odprowadzania ciepła (powietrzne i wodne), które odpowiadają za utrzymanie względnie przyjemnej temperatury w towarzystwie systemów, które generują ogrom ciepła.

A w kwestii uzbrojenia? Tutaj zaczyna się już ciekawie, bo okazuje się, że personel Sił Powietrznych podczas uzbrajania B-2 Spirit wykorzystuje modułowy charakter bomb. Ich dobór rozpoczyna się od standardowej, niekierowanej broni konwencjonalnej, takiej jak Mk. 84, do której następnie dorzucają masę dodatków – nadajniki GPS, systemy laserowe do precyzyjnego celowania, ruchome lub stałe płetwy bombowe do sterowania, czy fuzzy, które pozwalają np. na podziemną detonację.

B-2 może też na swoim pokładzie przyjąć największą bombę konwencjonalną GBU-57 Massive Ordnance Penetrator, bomby atomowe o swobodnym spadku, wśród których znajduje się B83 – oficjalnie uważana za najpotężniejszą nuklearną bronią jądrową w arsenale USA.

Czytaj też: Najnowszy niszczyciel Chin Type 055 Nanchang pojawił się publicznie

Źródło: Popular Mechanics

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej