WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Testy

Canon EOS R wrażenia po długim teście!

Komu przyda się Canon EOS R i jakie są jego największe zalety?

Jeśli czytaliście inne moje teksty, to wiecie, że zazwyczaj staram się po pierwsze porównać sprzęt do moich wymagań (w końcu je najlepiej znam), a po drugie zastanowić się nad kwestią ceny – czyli jak przekłada się na jakość i wachlarz możliwości.

W przypadku Canon EOS R wiem już dwie rzeczy: to świetny aparat, który da radę też służyć jako dodatkowa kamera. Ale czy w mojej pracy zastąpiłby moją bieżącą “konfigurację” sprzętową? Nie.

Pierwszy raz z Canonem

To było moje pierwsze od wielu lat zetknięcie z Canonem, dłuższe niż kilka(naście) minut w sklepie czy podczas konferencji. Dlatego jedną z największych zalet wymienię już na początku: jeśli znasz wcześniejsze modele Canon lub nawet innych producentów, ale masz pojęcie o fotografii czy ogólnie o takim sprzęcie, nie będziesz mieć najmniejszych trudności w “przestawieniu” się.

Pamiętam jak długo uczyłem się obsługiwać mój aktualny aparat. Oczywiście podstawy były proste, ale zrozumienie i nauka go do momentu, w którym większość funkcji uruchamiam automatycznie, bez zastanawiania się gdzie co przycisnąć – zajęły sporo czasu. W przypadku Canon EOS R taka przesiadka na całkowicie odmienne środowisko innego producenta trochę mnie martwiła. A okazało się, że pierwszego dnia żonglowałem dołączonymi do testów obiektywami i bez długich przerw mogłem zająć się przynajmniej podstawowymi funkcjami.

To niezwykle ważne dla tych, którzy potrzebują nowego sprzętu “na już”, bo na przykład zepsuł im się dotychczas używany i rozglądają się za dobrą opcją. Nie ma co udawać, żeby w pełni zapoznać się z tym aparatem na pewno nie wystarczy dzień czy dwa, ale ujęła mnie prostota jego obsługi. Szczególnie w połączeniu z możliwościami, jakie oferuje.

Mimo tego, że jestem przyzwyczajony do korzystania z rozwiązań innego producenta, Canon EOS R miał ważne dla mnie funkcje tuż pod ręką. W zasięgu jednego palca miałem je praktycznie wszystkie. Fajnym zaskoczeniem było też to, jak przyjemnie używało się manualnego ostrzenia na obiektywach – takie moje małe “zboczenie”, ale odpowiedź obiektywu sprawiała mi dużą radochę.

Nie jestem fotografem… ALE

Nie będę pokazywał Wam wykonanych przeze mnie zdjęć – nie uważam się za dobrego fotografa, zdecydowanie lepiej czuję się w roli kamerzysty. Dlatego wystarczy wspomnieć, że zestaw trzech obiektywów przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Nie sądziłem, że uda mi się wyskoczyć do lasu, żeby potestować Canon EOS R tak, że wyjdzie z tego parę ładnych zdjęć (“ładnych” jak na mnie). Oczywiście to w dużej mierze zasługa dobrych obiektywów i odpowiedniej pory dnia, ale nie miałem żadnych trudności w dostosowywaniu ustawień foto na bieżąco. Czy to w momencie, gdy słońce wystrzeliło zza chmur, czy to w ciemniejszym miejscu lasu.

Ogromnie dużą zaletą EOS R są jego rozmiary i waga – samo body waży niecałe 600g. Po kilku godzinach z aparatem (zależnie też od obiektywu), każde 100g robi dużą różnicę, co mogłem odczuć na własnej skórze, porównując właśnie ten model z moim aktualnym, innego producenta, który sam waży ponad 700g.

Tym, którzy albo już mają aparat Canona i / lub obiektywy z mocowaniem tego producenta, albo nawet i inne, powinni być bardzo zadowoleni szerokim wachlarzem adapterów – sam dzięki dołączonej do testów przejściówce mogłem przetestować moją Sigmę 18-35mm. To o tyle ważne, że mogłem porównać zdjęcia wykonane moim aktualnym aparatem oraz Canon EOS R. I powiem szczerze – Canon zamiótł go pod dywan.

Na pewno każdy fan fotografowania, nie mówiąc już o profesjonalistach, dobrze wie ile kosztują obiektywy. Canon EOS R posiada mocowanie RF, co mogłoby oznaczać konieczność wymiany całej szafy aktualnie używanych obiektywów – na szczęście producent pomyślał o tym i każdy, kto przeskoczy na EOSa R będzie mógł przy pomocy adaptera używać i starszych, ulubionych szkieł.

Canon EOS R jako nowa kamera?

Jest jednak małe “ale”. W mojej codziennej pracy zdecydowanie bardziej zwracam uwagę na funkcje filmowania. Nawet mój bieżący aparat raczej nazywam “kamerą”, biorąc pod uwagę z jakich akcesoriów korzystam i jak często nagrywam, a jak często robię zdjęcia (zgadnij: co zdarza mi się częściej?). Dlatego też cieszyłem się z faktu, że mogę dokładnie w tym samym środowisku i na tym samym obiektywie nagrać filmy. W końcu na tym polu mogę powiedzieć dużo więcej.

I co się okazało? Że Canon EOS R jest równie prosty w obsłudze w przypadku filmowania, co robienia fot. Natomiast moja aktualna kamera po prostu jest bardziej uniwersalna właśnie do takich zastosowań (jak slow-mo do 180 klatek). Tryb 4K i w 25p, i w 50p praktycznie się nie różnił w przypadku tego samego obiektywu (Sigma Art 18-35 F1.8). Zauważyłem tylko to, że na nagraniu z Canona kolory były nieco żywsze.

Niewielkie rozmiary EOS R pozwoliły mi do jednego plecaka spakować 5 obiektywów i dwa aparaty!

Z ciekawości zabrałem na jedną z krótkich wycieczek mojego kolegę, który jest fotografem z krwi i kości. Mógłbym przytoczyć jego słowa w całości, ale wtedy czytalibyście pewnie ten tekst z godzinę, więc tylko skrócę: jako osoba, która przez większość swojej pracy korzystała właśnie z Canonów, EOS R ukradł jego serducho. Obiektywy zresztą też, bo ciężko było mi zabrać mu aparat, żeby samemu strzelić kilka fot.

Dlatego podkreślę, że w przypadku fotografowania Canon EOS R zdecydowanie bardziej przypadł mi do gustu. Ale biorąc pod uwagę moje główne zajęcia, pozostanę jednak przy swojej dotychczasowej konfiguracji. Z prostej przyczyny: to genialna konstrukcja dla fotografów, ale dla filmowców sprawdzą się inne rozwiązania. Szczególnie dla twórców internetowych, dla których liczy się głównie koszt w kontekście jakości i możliwości.

Canon EOS R wrażenia

Czy EOS R spełnił moje oczekiwania?

Jako fotograf-totalny-amator jestem zachwycony możliwościami Canon EOS R, dodatkowo zachwycił mnie prostotą obsługi mimo tego, że od wielu lat nie miałem żadnego aparatu tego producenta w dłoniach.

Gdybym chciał wymienić swój sprzęt, z pewnością fakt możliwości dokupienia oryginalnego adaptera do już posiadanych obiektywów byłby ogromnym atutem. W dodatku przejściówka, której potrzebuję, by podłączyć Sigmę do aktualnego aparatu, kosztuje 50% więcej, niż oryginalny adapter Canon MF-RF.

Jako filmowiec powiem tyle: świetna opcja na drugą kamerę, ale po prostu są tańsze rozwiązania :-)

Więcej o EOS R przeczytacie tu: https://www.canon.pl/cameras/eos-r/

A oto obiektywy, które miałem okazję przetestować:

Arkadiusz Dziermański

W myśl zasady złośliwość przedmiotów martwych zdjęcia wykonane w trakcie testów… nie przetrwały. Ale miałem u siebie przez dwa dni drugi egzemplarz EOS-a R wraz z obiektywem RF 24-105mm F/4.0 IS UMS i poniżej możecie zobaczyć zdjęcia z tego zestawu. Fotografie nie są obrabiane oraz zostały zmniejszone do szerokości 1300p, a w pełnym rozmiarze pobierzecie je tutaj. Tym duetem wykonałem też zdjęcia do tego, tego oraz tego tekstu.

Korzystając z okazji dodam tylko, że aparat bardzo pozytywnie zaskoczył mnie balansem bieli i celnością autofocusu oraz szybkością działania. Na temat obsługi się nie wypowiem, bo wcześniej długo korzystałem z aparatu Canona, więc czułem się jak w domu. Z kolei obiektyw, choć stosunkowo ciemny i teoretycznie kitowy bardzo dobrze radził sobie w trudnym oświetleniu oraz potrafi zaoferować przyjemny dla oka bokeh.