Google może sobie robić konferencje, ale przed nią i tak dostaliśmy najważniejsze informacje na temat usługi Google Stadia. Jasne – na oficjalnym pokazie zapewne doczekamy się znacznie więcej szczegółów, ale jak tu rozróżnić to, co jest faktem, a co marketingowym bełkotem? Dlatego też zapraszam do tego, co najważniejsze…

Czytaj też: Przed premierą The Elder Scrolls 6 doczekamy się innej gry Bethesdy

Dowiedzieliśmy się już, że kolejną grą na Google Stadia będzie Destiny 2, która dopełni zestaw z Doomem, AC: Odyssey, zapowiedzianym Darksiders Genesis, The Division 2, i trzem najnowszym odsłoną serii Tomb Raider. Teraz z kolei poznaliśmy najwyższą, comiesięczną subskrypcję Stadia Pro, która będzie kosztować około 34 złotych, pozwalając na grę w rozdzielczości 4K i płynności 60 FPS. Szczerze? Opadła mi szczena na takie połączenie.  To jednak nie koniec, bo Google za rok planuje wydać darmowy wariant z graniem w Full HD. W tym ostatnim przypadku system zadowoli się prędkościami sieci rzędu 10 Mb/s pobierania i 1 Mb/s wysyłania, ale do 4K trzeba już minimum te 35 Mb/s.

Nie liczcie jednak na granie za taką darmochę. W ramach tej subskrypcji dostaniecie tylko „starsze tytuły”, a te nowe trzeba będzie kupić. Ponadto do zabawy będziecie musieli wyposażyć się w Chromecasta, aby uruchomić Stadia w dniu premiery, ale później usługa ma już z każdym urządzeniem Google, na którym działa Chrome. Jeśli Google Stadia interesuje Was naprawdę mocno, to możecie zdecydować się na edycję założyciela za 126$. W jej skład wchodzi kontroler, Chromecast Ultra, trzy miesiące subskrypcji oraz Destiny 2. Premiera? Już tego listopada i to w krajach, wśród których Polski próżno szukać

Czytaj też: Poznajcie Tools Up! – polskiego Overcooked

Źródło: VG247

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej