WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Moto

Co najlepsze w nowym Jamesie Bondzie? Zdecydowanie pistolety maszynowe w Astonie Martinie

James Bond i Aston Martin jest jak Wiedźmin Netflixa i narzekanie na słowiańskość, czy zima i zwlekanie na wymianę opon. To po prostu zawsze musi iść w parze.

Nawiązuje tutaj oczywiście do najnowszego filmu z agentem 007, czyli No Time To Die, który doczekał się zwiastuna. W nim z kolei fani motoryzacji, a zwłaszcza samochodów Astona Martina mogą cieszyć oczy dodatkiem, który nigdy nie zawita na rynek konsumencki.

Bo umówmy się – wyskakujące w miejsce przednich świateł karabiny maszynowe to już lekkie przekroczenie granicy… w rzeczywistości. Na filmie tylko podkreślają, jak świetnym są dodatkiem przy obcowaniu z nicponiami i wysokich umiejętnościach za kółkiem. Swoją drogą, widzicie pękające szyby od pocisków? Cytując klasyka “przynajmniej nie przeszły na wylot”.

Na powyższym zwiastunie naszą uwagę od razu przyciąga ikonicznym już dla produkcji z Jamesem Bondem DB5, ale to nie jedyny samochód. W No Time To Die jeździ też Coupe V8 z lat 80., a zupełnie inny agent 00 (grany przez Lashana Lyncha) jest widziany w DBS Superleggera. Aston Martin wcześniej również potwierdził, że w filmie pojawi się nadchodzący hipersamochód Valhalla.

No Time to Die, czyli “polskie” Nie czas umierać trafi do kin w Polsce 3 kwietnia.

ŹRÓDŁO: Road and Track