Kotaku miało ostatnio przyjemność porozmawiać z Marcinem Iwińskim, współzałożycielem CD Projekt Red, który wręcz świetnie wyjaśnił kwestię pewnego crunchu przed premierą Cyberpunka 2077.

Czytaj też: Zdjęcia promujące finałowy odcinek Gry o Tron

Każdy wie, jakie są realia w tak ogromnych, jak CD Projekt Red studiach przed premierą gigantycznych produkcji, jaką jest właśnie Cyberpunk 2077. Coś, co powstaje przez kilka lat może być doszlifowywane przez drugie tyle, dlatego to oczywiste, że pracownicy naszego rodzimego studia będą zachęcani do crunchowania przed premierą. Oznacza to po prostu odwalanie codziennych nadgodzin przez kilka tygodni, aby wrzucić na rynek jak najbardziej dopracowany produkt.

Z jednej strony niespecjalnie może się nam podobać fakt, że już teraz Iwiński przewiduje tego typu praktykę, ale ze strony marketingowej to i tak świetne posunięcie. Wystarczy tylko sobie przypomnieć głosy niezadowolenia sprzed 2 lat, które wspominały o przymusie wykonywania dodatkowych prac nad Wiedźminem 3 i nabrały na wierzytelności właśnie przez to, że ujawniali je sami pracownicy.

Teraz studio jasno przyznaje się, że ma w planach crunch, który obecnie jest niczym niezaskakującym. Jednak ma co do tego pewne zasady. Chce, żeby pracownicy czuli się traktowani po prostu fair, dlatego nikt nie będzie nikogo zmuszał do pracowania dłużej, niż przewiduje to umowa, a jeśli już ktoś się zdecyduje, to będzie mógł sobie zrobić przerwę. Na papierze wygląda to wprawdzie świetnie, ale w praktyce… no cóż. Umówmy się, że nikt nie będzie chciał „być tym”, który na ostatniej fazie produkcji odpuści i nie wesprze swojego zespołu.

Z całego tego wywiadu można wyczuć też jedno – Cyberpunk 2077 może być bliżej, niż nam się wydawało.

Czytaj też: Start CD Projekt Red Store – figurki, koszulki i pluszaki od polskiego studia

Źródło: Kotaku

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej