WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Technowinki

Czy czołgi laserowe mają obecnie sens?

Na kanale Spookston pojawił się materiał, który rozprawia na temat sensu montowania broni laserowej na czołgach. Czyżby to był kolejny krok dla wojska?

Broń laserowa jest z nami od dekad we wszelkiego rodzaju tworach science-fiction, ale w rzeczywistości jest już z nami. Oczywiście wiele jej brakuje do tego, co widzimy na wielkich ekranach, ale wraz z rozwojem technologii… to zapewne kwestia czasu.

Jak to jednak byłoby z czołgami laserowymi? Wiecie, posiadającymi nie tyle wielkie działa i pociski, a po prostu stosowny pryzmat i podsystem, który wypluwałby w stronę wrogów zabójcze wiązki światła. Okazuje się, że chociaż lasery oferują znaczną przewagę, mają również poważne wady, które ograniczają ich użyteczność na polu bitwy.

Najpierw warto przypomnieć, że Amerykańska Marynarka Wojenna wdrożyła system broni laserowej LaWS na USS Ponce w 2014 roku, a broń ODIN została niedawno zainstalowana na niszczycielu USS Dewey. Na czołgu jednak lasery jeszcze nie zadebiutowały, ale czy powinny?

Tak więc, zalety broni laserowej są liczne. Po pierwsze, ich zasięg jest fenomenalny i otoczenie nie wpływa na nie w znacznym stopniu… jeśli panują idealne warunki. Tak się bowiem składa, że energia każdego lasera jest degradowana przez cząsteczki w atmosferze. Gdy ten musi przedrzeć się przez maleńkie kropelki wody we mgle, kryształy lodu w śniegu, czy drobinki kurzu w powietrzu, szybko traci spójność (via Popular Mechanics).

To jej główna wada. Tuż za nią plasuje się jej skuteczność w niszczeniu pancerzy – laser nie jest w stanie jeszcze poradzić sobie z płatami stali, czy kompozytu ceramicznego. Zalet jest jednak więcej!

Czytaj też: Rzadko widywany myśliwiec Stealth latał nad kanionem Star Wars

Lasery na czołgach byłyby celne, jak żadne inne działo. Wystarczy bowiem wycelować i… nacisnąć spust, a energia dotrze do celu w mgnieniu oka. Ponadto każdy “wystrzał” jest stosunkowo tani i nie wymaga żadnych pocisków. Chociaż przez pancerz się nie przebije, z łatwością doprowadzi do awarii śmigieł, czy elektroniki samolotów/helikopterów.

Tak więc, laser na czołgach ma sens… ale tylko w konkretnych zastosowaniach. Ciągle musi się rozwijać, żeby osiągnąć poziom, w którym będzie tak uniwersalny, jak stary dobry pocisk.

Chcesz być na bieżąco z WhatNext? Śledź nas w Google News