Naukowcy od dawna obawiali się, że zanieczyszczenie powietrza, które ma negatywny wpływ na ludzkie zdrowie, może paradoksalnie hamować postępowanie globalnego ocieplenia. Cząsteczki zanieczyszczeń pomagają bowiem w tworzeniu chmur, co oznacza, że ​​odbijają więcej energii słonecznej z powrotem w przestrzeń kosmiczną.

Do tej pory nie było jasne, w jakim stopniu zanieczyszczenie „pomaga” w ochładzaniu naszej planety. Jeśli wpływ byłby znaczny, oznaczałoby to, że wysiłki zmierzające do oczyszczenia powietrza mogłyby tak naprawdę przyspieszać globalne ocieplenie. Na szczęście nowe badania przeprowadzone na University of Reading wykazały, że zanieczyszczenie wpływa na poszczególne chmury w różny sposób. Niektóre z nich stają się grubsze, a inne cieńsze, co oznacza, że ​​pozytywny wpływ zanieczyszczeń jest marginalny.

Czytaj też: Hydrożel wykorzystuje energię słoneczną do chwytania wody z powietrza

Przez długi czas zakładano, że grubsze chmury powstają, gdy krople wody kondensują wokół zanieczyszczonych cząstek. To miałoby opóźniać opady deszczu i pozwalać chmurom odbijać więcej światła słonecznego w kierunku przestrzeni kosmicznej. W ramach opisywanego badania naukowcy obserwowali zanieczyszczone chmury za pomocą zdjęć satelitarnych w bliskiej podczerwieni. Zanieczyszczenia pochodziły z wulkanów, fabryk czy nawet całych miast. Na podstawie analiz badacze doszli do wniosku, że tego typu cząsteczki mają niewielki wpływ na hamowanie globalnego ocieplenia. Dodatkowo ich oddziaływanie na zdrowie ludzi jest zdecydowanie negatywne, dlatego należy za wszelką cenę dążyć do redukcji emisji zanieczyszczeń.

[Źródło: phys.org]

Czytaj też: O zanieczyszczonym powietrzu mogą informować czujniki w lampach

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!