Ten dinocefal sprzed 260 milionów lat był urodzonym zabójcą

paleontologia

Anteozaur zamieszkiwał naszą planetę ok. 260 milionów lat temu, a jego zęby, czaszka i szczęki sugerują, że był świetny w swoim fachu, polegającym na zabijaniu.

Rozmiarami Anteozaur przypominał hipopotama i posiadał przy tym ogon przypominający ten, który spotyka się u krokodyli. Początkowo sądzono, iż jego masa i rozmiary utrudniały mu skuteczne polowanie, jednak teraz naukowcy stwierdzili, że gad ten był świetnym myśliwym.

Czytaj też: Rekordowo duży i stary dinozaur. Co odkryto w Argentynie?
Czytaj też: Mozazaur miał ostre zęby i potężne szczęki. Co się z nim stało?
Czytaj też: Dlaczego średnich rozmiarów dinozaury są rzadkie w zapisie kopalnym?

Anteouzar był jednym z tzw. dinocefali, czyli gadów ssakokształtnych, zwanych również synapsydami. Pomimo pozornego podobieństwa do dinozaurów, nigdy nie występowały one równocześnie na Ziemi. Dinocefale wyginęły bowiem ok. 30 milionów lat przed tym, jak na powierzchni naszej planety pojawił się pierwszy dinozaur.

Ten dinocefal sprzed 260 milionów lat był urodzonym zabójcą

Badane przez naukowców szczątki anteozaura składały się z grubych i gęstych kości. Jego czaszka była z kolei usiana zgrubieniami tuż nad oczami, podczas gdy na szczycie pyska znajdował się długi grzebień. Trójwymiarowa rekonstrukcja mózgu tego drapieżnika pozwala sądzić, że był on szybki i zwinny, o czym świadczy budowa kluczowych struktur.

Czytaj też: Wyginięcie dinozaurów mogło być związane z Jowiszem. Nowa teoria zaskakuje
Czytaj też: Paleontolodzy dotarli do nowych informacji nt. Ziemi z okresu jurajskiego
Czytaj też: Jak rozmnażały się dinozaury?

Zespół badawczy odkrył, że narząd równowagi u Anteozaura był znacznie większy niż u jego najbliższych krewnych i innych współczesnych drapieżników. Oznacza to, że był w stanie poruszać się szybciej niż jego ofiary i rywale. Z kolei część mózgu odpowiedzialna za koordynację ruchów oczu z głową była wyjątkowo duża, co jest kluczowe w zakresie śledzenia wzrokiem.

Chcesz być na bieżąco z WhatNext? Śledź nas w Google News