Morderca został znaleziony po 16 latach. Pomogło drzewo genealogiczne

genom czlowieka

Jesienią 2004 roku w Szwecji doszło do podwójnego morderstwa. 8-letni chłopiec został zadźgany w drodze do szkoły w mieście Linköping, a napastnik rzucił się następnie na 56-letnią kobietę, która była świadkiem zdarzenia.

Morderca zbiegł z miejsca zdarzenia, ale pozostawił po sobie czapkę i nóż motylkowy, którego użył do zabicia ofiar. Choć na broni znaleziono ślady DNA sprawcy, to detektywom zabrakło powiązań, na podstawie których mogliby znaleźć winnego. W międzyczasie doszło jednak do przełomowego śledztwa prowadzonego w Stanach Zjednoczonych, gdzie schwytano mężczyznę określanego mianem Golden State Killer. Jego identyfikacja była możliwa dzięki przełomowej technice, wykorzystującej informacje zgromadzone w ramach projektów genealogicznych.

Czytaj też: Kupił dziewczynie urodzinowy test DNA. Okazało się, że są rodziną

Reklama

Kiedy szwedzka policja dowiedziała się o aresztowaniu Josepha Jamesa DeAngelo za sprawą danych z portalu GEDmatch, tamtejsi specjaliści postanowili zagłębić się w temat. Okazało się, że amerykańscy śledczy porównali materiał genetyczny pozostawiony na miejscu zbrodni z DNA osób, które dobrowolnie przekazały swoje dane genetyczne do publicznych baz danych. W ten sposób udało się zidentyfikować wielu członków rodziny DeAngelo, co w końcu doprowadziło policję do samego zabójcy.

Drzewo genealogiczne umożliwiło odnalezienie sprawcy dwóch morderstw na terenie Szwecji

W 2019 roku szwedzkie władze udzieliły zgody na wykorzystanie podobnej metody w odniesieniu do mordercy z Linköping. Przeszukując dane zgromadzone na platformach GEDmatch i FamilyTree, śledczy natrafili na dalekich krewnych osoby, która zbiegła z miejsca zbrodni. Dalsze śledztwo doprowadziło do zidentyfikowania dwóch głównych podejrzanych, którzy okazali się braćmi. Udało się udowodnić, że jeden z nich był zamieszany w morderstwo dziecka i kobiety.

Czytaj też: Odnaleziono srebrne monety pochodzące z jednej z największych kradzieży w historii

Mężczyzna został w 2020 roku postawiony przed sądem i skazany. Naukowcy postanowili natomiast szczegółowo opisać przebieg śledztwa na łamach Forensic Science International: Genetics. Z artykułu wynika, że choć użyta metoda zyskuje coraz większą popularność, to nie jest pozbawiona wad. Budzi również zawirowania prawne oraz dylematy etyczne. Chodzi m.in. o fakt, że wielu użytkowników platform genealogicznych nie zdaje sobie sprawy z tego, w jaki sposób zostaną wykorzystane przekazane przez nich dane. Oczywiście pojawia się pytanie, czy cel nie uświęca w tym przypadku środków, ale tego typu sprawy i tak mogą wzbudzać wiele kontrowersji.