A więc stało się, Mini zapowiedziało, że debiutujący właśnie na rynkach model Cooper SE na 2020 rok będzie w pełni elektrycznym samochodem. Chociaż ma być „cudem” w kwestii całego opakowania, to tak naprawdę bazuje na tej samej platformie, co zwykły Cooper. A szkoda, bo naprawdę chciałbym zobaczyć elektryczne mini, które powstaje, jako EV od samego początku. 

Czytaj też: Szczegóły o Mercedes-AMG CLA 45 2020

Pod maską Cooper SE znajduje się silnik elektryczny o mocy 181 koni mechanicznych, który wysyła ją na przednie koła z momentem obrotowym rzędu 270 Nm. Jego zasilaniem zajmuje się rozłożony w kształcie litery T na podłodze pomiędzy przednimi i tylnymi siedzeniami akumulator o pojemności 32,6 kWh. Zasięg? maksymalnie 268 kilometrów na jednym ładowaniu. Wydajność? Dobicie do setki ma mu zająć 7,3 sekundy, więc jest nieźle.

Pod kątem konstrukcji Cooper Se 2020 przypomina rzecz jasna benzynowego brata. Oferuje taką samą ilość przestrzeni pasażerskiej i ładunkowej przy wadze rzędu 1364 kilogramów, więc jest jednak od niego lżejszy. Jego technologiczne aspekty obejmują m.in. wsparcie dla regeneracyjnego hamowania z ręczną regulacją za pomocą przełącznika.

Pytanie tylko, czy ten mini jest aż tak rewolucyjny? Na to pytanie odpowiedzcie sobie sami, bo my możemy być pewni jednego – daleko za miasto lepiej nim nie wyjeżdżać. Chyba że na plaży znajdziecie stację ładującą i to najlepiej z szybkim ładowaniem, a cena? 30000$, czyli prawie 115000 złotych.

Czytaj też: Sieć 5G w Samsung Galaxy S10 pozwoliła driftować na torze zdalnym samochodem

Źródło: Road and Track

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej