Wiele można powiedzieć o najnowszym tworze Bethesdy, z czego głosy o tym, że ledwo po premierze „powoli umiera” sprzedają się najlepiej. Nie ma w tym jednak nic dziwnego, bo debiutancka cena 60$ okazała się żartem, który naprawia teraz sam wydawca, podczas gdy studio skupia się na łataniu produkcji. 

Przed tymi drugimi jest jeszcze sporo roboty, bo liczba niszczących bugów w grze wyrasta z każdym kolejnym dniem. Tym razem do repertuaru błędów dorzucił co nieco użytkownik Brogadyn, który ujawnił na Reddicie, że przejście przez radioaktywną szczelinę w pobliżu Whitespring zamiast zabić jego awatara… uczyniło go nieśmiertelnym. Nie myślcie jednak, że to ukryty w grze tymczasowy profit, bo istny „god-mode” jest kolejnym bugiem, który całkowicie niszczy przyjemność z i tak lichej już zabawy.

Fallout 76 podobno umiera, ale nieśmiertelność zapewnił sobie jeden z graczy

Nasz bohater próbował uśmiercić swoją postać na wiele sposobów, ale (nie)stety nie udało mu się tego osiągnąć. Zdobył więc już setny poziom w grze, zapełniając sobie maksymalną ilość kapsli, zwiedzając pustkowia i przyjmując na klatę pociski nuklearne i całe rzesze wrogów. Na całe szczęście Bethesda nie schowała głowy w piach i zapowiedziała, że ekipa pracuje już nad problemem.

Czytaj też: Według jednego z deweloperów Fallout 76 ma ogromny potencjał

Źródło: Reddit

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej